Wyszukiwarka biletów lotniczych
- Polska firma
- 20 lat na rynku
- 1 mln klientów
- Korzystne okazje
Tam jeszcze nie leciałeś: 4-godzinny lot... donikąd
Długie loty są same w sobie dość nużące. Jednak jeśli masz konkretne miejsce docelowe, do którego chcesz się dostać, to czas upływa nieco szybciej. Gorzej, kiedy przez cztery godziny krążysz nad oceanem tylko po to, by wrócić do miejsca, z którego wyleciałeś.
Właśnie taka sytuacja miała miejsce we wtorek podczas lotu United Airlines UA1111. Samolot wyleciał z San Francisco tylko po to, bo do niego wrócić po 4 godzinach. W zamierzeniu lot miał się zakończyć w Lihue na Hawajach, jednak zamiast tego maszyna krążyła nad oceanem i powróciła do San Francisco.
Samolot wystartował o 9 rano, jednak tuż po starcie wykryto w nim usterkę na tyle poważną, że pilot nie zdecydował się na przelot na Hawaje. Powrót i lądowanie nie były możliwe z bakiem wypełnionym po brzegi paliwem, dlatego samolot musiał krążyć nad oceanem (Boeing 757 nie posiada możliwości zrzutu paliwa).
Po wylądowaniu pasażerowie przesiedli się do innej maszyny i na Hawajach znaleźli się z 8 godzinnym opóźnieniem.
Fot. United Airlines