Dubaj, jeden z najważniejszych hubów lotniczych świata, nadal nie wrócił do normalnego funkcjonowania po zakłóceniach z 16 marca. Tego dnia operator dubajskich lotnisk poinformował o czasowym, częściowym zamknięciu przestrzeni powietrznej i później o stopniowym przywracaniu operacji. Oficjalny przekaz jest więc ostrożny: lotniska działają, ale w ograniczonym trybie, a rozkłady pozostają niestabilne.
Zagraniczne linie zostały mocno ograniczone
Z punktu widzenia pasażerów najważniejsze jest jednak to, że problem nie skończył się na kilku godzinach chaosu. W kolejnych komunikatach linie lotnicze zaczęły informować o odwołaniach i zawieszeniach rejsów do Dubaju, a Lufthansa napisała wprost, że oba dubajskie lotniska znacząco ograniczyły liczbę operacji i że przewoźnicy z grupy zostali zobowiązani do anulowania lotów w tym okresie. To właśnie dlatego w praktyce doszło do mocnego zablokowania działalności zagranicznych linii, nawet jeśli same lotniska nie używają w oficjalnych notach sformułowania o „pełnym zamknięciu dla wszystkich”.
Co wydarzyło się 16 marca
Początek całej sytuacji można wskazać precyzyjnie. Reuters podał, że 16 marca doszło do incydentu dronowego i pożaru zbiornika paliwa w pobliżu portu lotniczego w Dubaju, po czym operacje zostały czasowo wstrzymane, a część samolotów przekierowano na inne lotniska. Jeszcze tego samego dnia rozpoczęto częściowe przywracanie wybranych połączeń, przede wszystkim z udziałem przewoźników ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Czy Dubaj zawiesił loty wszystkich zagranicznych linii?
Najwięcej pytań dotyczy dziś tego, czy Dubaj rzeczywiście zawiesił loty wszystkich zagranicznych linii lotniczych. Najuczciwiej brzmi to tak: oficjalne źródła dubajskie mówią o ograniczeniu operacji i stopniowym wznowieniu ruchu, ale komunikaty przewoźników pokazują, że zagraniczne linie nie mogły działać tam normalnie, a część z nich została de facto wyłączona z operacji. W praktyce dla pasażerów oznaczało to właśnie masowe skasowanie połączeń zagranicznych przewoźników do Dubaju.
Do kiedy potrwają utrudnienia
Na jak długo? Tu nie ma jednej wspólnej daty powrotu do normalności. Dubai Airports nie podało terminu pełnej odbudowy siatki lotów i podkreśla, że operacje są przywracane stopniowo. Dlatego dziś bardziej miarodajne są komunikaty samych linii lotniczych.
PLL LOT informuje, że loty do i z Dubaju zostały odwołane do 28 marca. Lufthansa Group również zawiesiła rejsy do i z Dubaju do 28 marca. KLM ogłosił anulowanie wszystkich lotów do Dubaju do 28 marca. To pokazuje jasno, że skutki ograniczeń w Dubaju wykraczają daleko poza jeden dzień i obejmują co najmniej drugą połowę marca.
Jakie są perspektywy
Perspektywy na najbliższe dni pozostają ostrożne. Reuters i inne media branżowe opisują szerszy kryzys lotniczy w regionie, związany z niestabilną sytuacją bezpieczeństwa i zakłóceniami w przestrzeni powietrznej Bliskiego Wschodu. To oznacza, że nawet jeśli część rejsów będzie wracać, odbudowa siatki połączeń raczej nie nastąpi jednym ruchem. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz stopniowego odmrażania ruchu, z utrzymującymi się anulacjami, zmianami godzin i selektywnym dopuszczaniem części operacji.
Co to oznacza dla pasażerów
Dla podróżnych najważniejszy wniosek jest prosty: Dubaj nie jest dziś całkowicie odcięty od świata, ale nie działa też jak w pełni otwarty, przewidywalny międzynarodowy hub. Część połączeń wróciła, jednak wiele zagranicznych linii nadal utrzymuje zawieszenia. Osoby lecące do Dubaju albo przez Dubaj powinny sprawdzać status rejsu bezpośrednio u przewoźnika i nie opierać się wyłącznie na starym rozkładzie lotów.
Źródła: Dubai Airports, Reuters, Lufthansa, LOT, KLM

