Treść główna

Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję

I
 
3.3 (1)
0
Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję

Wydawnictwo

Autor
Paul Theroux
Wydawnictwo
Czarne
Wielki bazar kolejowy jest zapisem czteromiesięcznej podróży autora z Londynu do Tokio i z powrotem, którą odbył w całości pociągiem, a właściwie wieloma pociągami, w tym słynnym Orient Expresem i koleją transsyberyjską. I to właśnie pociąg jest w pewnym sensie głównym bohaterem tej książki, pociąg rozumiany nie tylko jako środek lokomocji, ale także jako wynalazek szczególnie sprzyjający komunikacji. Długie godziny spędzone razem w przedziale sypialnym czy też spotkanie przy herbacie w wagonie restauracyjnym to niepowtarzalna okazja do kontaktu z drugim człowiekiem, czasem bardzo intensywnego, bo niemal z definicji skazanego na przygodność i nietrwałość. W tej opowieści ważniejszy od wyliczania rozmaitych „atrakcji turystycznych” jest opis samego fenomenu podróżowania, który pozwala nam zobaczyć na własne oczy to, co odmienne i obce, doświadczyć zdziwienia i zachwytu nowością, a zarazem tęsknoty. Wszystko to sprawia, że książka Theroux wnosi w tradycyjną literaturę podróżniczą prawdziwy powiew świeżości. Opis podróży nie zamienia się tutaj w katalog informacji o odwiedzanych krajach, ich historii, krajobrazach i kulturze. Autor nie jest turystą, świadomie omija miejsca polecane w przewodnikach, wybiera raczej lokalne atrakcje i jest prawdziwym podróżnikiem – kimś, kto dostrzega sens raczej w byciu w drodze niż w docieraniu do celu.

Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję - opinie

Ilość opinii: 1
Ocena łączna 
 
3.3
Temat 
 
3.0  (1)
Kompozycja 
 
3.0  (1)
Język i styl 
 
3.0  (1)
Wydanie (okładka, druk, estetyka) 
 
4.0  (1)
Jesteś naszym Użytkownikiem?
Twoja ocena
Temat
Kompozycja
Język i styl
Wydanie (okładka, druk, estetyka)
Twoja opinia
Czy ta opinia jest pomocna? 0 0
Książka najzwyczajniej w świecie mi się nie spodobała. To chyba przez niechęć, którą cały czas budziło we mnie zachowanie autora i jego podejście do podróży, które sam podsumował:
'Tego wieczoru jadłem sam, przy świecach i ogromnym stole. Pan Bernard nakrył dla mnie blisko kominka. On sam zaś stał nieopodal, nic nie mówił i tylko od czasu do czasu podchodził bezszelestnie, by dolać mi wina lub podać następne danie. Pomyślałem, że nie jestem z pewnością typem nieustraszonego odkrywcy - lubię podróżować niemal wyłącznie ze względu na przyjemne opóźnienia, które powstają po drodze (…). Zachowuję się trochę jak pospolity leniwy sybaryta, który szuka w Azji wygody, a pokonane kilometry służą mu za usprawiedliwienie zaznawanych przyjemności. A więc przejechałem czterdzieści tysięcy kilometrów, by znaleźć się tutaj, by próżnować sobie w Maymyo, grzać się przy kominku i gubić fragment w Browningu za każdym razem, gdy podawano mi kolejny półmisek – ja, jedyny gość w dwudziestopokojowej birmańskiej rezydencji.”
Odniosłam wrażenie, że podczas czteromiesięcznej podróży nie tyle interesował się krajem, przez który aktualnie przejeżdzał, ale raczej zabiegał o wygodny przedział, kuszetkę etc. Cała książka to jakby przestroga przed niewygodami i okropnościami, które w mniemaniu autora można napotkać w podróży (widok ubóstwa, brudu, chorych ludzi na dworcach).
Postanowiłam jednak nie porzucać książki po pierwszych rozdziałach i przeczytać ją całą (jednym z ostatnich odwiedzanych krajów miała być Polska). Jakie były moje złość i rozczarowanie, kiedy autor na przedostatniej stronie przyznał, że przespał Warszawę...
Ocena łączna 
 
3.3
Temat 
 
3.0
Kompozycja 
 
3.0
Język i styl 
 
3.0
Wydanie (okładka, druk, estetyka) 
 
4.0

Nawigacja dodatkowa