Kwiat czy inwazyjny chwast? Islandia walczy ze słynnymi fioletowymi roślinami

Łubin alaskański. Być może ta nazwa nic Ci nie mówi, jednak jest to w ostatnim czasie temat gorącej dyskusji na Islandii. Czy piękne fioletowe kwiaty porastające coraz większy obszar wyspy są zagrożeniem, czy może należałoby je zostawić w spokoju i docenić ich urok?

Znaczna część ekologów oraz mieszkańców Islandii uważa, że kwiaty należy wyplenić jak zwykłe chwasty. Łubin alaskański jest gatunkiem mocno inwazyjnym i całkowicie nienaturalnym dla tej wyspy. Z drugiej strony jest to ulubiony element krajobrazu, fotografowany przez rzesze turystów i tworzący przyjemny dla oka widok. Intensywnie niebieskie i fioletowe kiście z płatków są jak najbardziej estetyczne. Czy należy je zatem mimo wszystko usunąć?

kwitnące kwiaty na Islandii
Fot. Shutterstock

Skąd się wziął łubin na Islandii?

Rośliny przypłynęły na Islandię z Ameryki Północnej dopiero w latach 70. XX wieku. Od tego czasu rozpleniły się w ogromnej liczbie po całej wyspie, od gór po wybrzeże. Sprowadzono je celowo – miały zapobiec erozji gleby. Choć widok wielkich obszarów porośniętych łubinem jest niesamowity, to mieszkańcy twierdzą jednak, że jest to całkowicie obcy element, niepasujący zupełnie do naturalnej flory.

Początkowo rośliny zasadzono jedynie wzdłuż wybrzeża. Zmiany klimatyczne i ocieplenie klimatu spowodowały jednak rozprzestrzenianie się rośliny wgłąb kraju. Góry i wulkaniczne tereny były wcześniej zbyt suche i zimne dla łubinu. Teraz są nim porośnięte w całości.

kwitnące kwiaty na Islandii
Fot. Shutterstock

Plusy i minusy inwazji łubinu

Łubin kwitnie podczas islandzkiego lata i dominuje w krajobrazie. Widok jest piękny, ale nikt nie zastanawia się, co się dzieje później, kiedy nadchodzi zima, a kolorowe kwiaty opadają. Wtedy też nikt nie robi zdjęć obumarłym, brązowym roślinom, stanowiącym mocno nieatrakcyjny widok. Po krótkim okresie kwitnienia, wszyscy liczą na szybkie nadejście śniegu, który usunie z widoku martwe rośliny.

Jest jednak dużo pozytywnych aspektów łubinu. Przede wszystkim główna przyczyna jego sprowadzenia, czyli ochrona gleby przed erozją, została jak najbardziej zrealizowana. Ziemia przestała być wywiewana, a rośliny dodatkowo ją nawożą – do łubinu przywierają bakterie gromadzące azot z powietrza, który następnie korzeniami trafia do gleby.

Niepewna przyszłość rośliny

Władze nie są przekonane co do drogi, którą powinny obrać w przypadku łubinu alaskańskiego. Nadal toczy się dyskusja, nie tylko wśród naukowców, ale również wśród mieszkańców. Być może inwazji łubinu już nie da się powstrzymać, ponieważ na jej usunięcie należałoby przeznaczyć spore środki finansowe, a sam proces mógłby potrwać co najmniej trzy lata.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Please enter your name here