Piorun uderzył w samolot LOT-u do Stambułu. Dlaczego maszyna nie wylądowała od razu?

Nagły błysk po starcie, szybka decyzja o powrocie na Lotnisko Chopina i kilkadziesiąt minut krążenia nad Mazowszem — dla pasażerów to sytuacja, która może wyglądać bardzo groźnie. Tymczasem z punktu widzenia lotnictwa taki manewr ma bardzo konkretne uzasadnienie. Właśnie tak wyglądał incydent z rejsowym samolotem PLL LOT lecącym z Warszawy do Stambułu, w który 7 kwietnia uderzył piorun krótko po starcie.

Piorun po starcie i szybki powrót do Warszawy

Według relacji cytujących rzecznika LOT-u Krzysztofa Moczulskiego, samolot został trafiony piorunem po godz. 13, niedługo po opuszczeniu Warszawy. Załoga podjęła decyzję o powrocie na Lotnisko Chopina, a maszyna bezpiecznie wylądowała około 40 minut później. LOT przekazał, że nie doszło do uszkodzenia samolotu, lądowanie odbyło się w trybie normalnym i nie było potrzeby asysty straży pożarnej.

Dlaczego samolot krążył nad lotniskiem

To właśnie ten element najbardziej przyciągnął uwagę. Jak wyjaśniał rzecznik przewoźnika, samolot krążył nad okolicą, aby zredukować ilość paliwa przed lądowaniem. W jednej z relacji doprecyzowano też, że maszyna miała wysunięte podwozie, co zwiększa opór powietrza i pomaga szybciej spalać paliwo. Innymi słowy: załoga nie „krążyła bez celu”, tylko przygotowywała samolot do bezpieczniejszego powrotu.

Po co w ogóle zmniejszać ilość paliwa

Powód jest prosty: samolot tuż po starcie jest zwykle znacznie cięższy niż podczas planowanego lądowania na końcu rejsu. W lotnictwie istnieje rozróżnienie między maksymalną masą startową a maksymalną masą do lądowania. FAA definiuje maksymalną masę do lądowania jako największą masę, z jaką samolot normalnie może lądować, a podręczniki i materiały operacyjne wskazują, że przy nagłym powrocie po starcie czasem trzeba najpierw spalić część paliwa, by zejść do bezpieczniejszej masy.

Wypalanie paliwa to nie to samo co jego zrzut

W potocznym języku często mówi się, że samolot „zrzuca paliwo”, ale nie każda maszyna w ogóle ma taki system. Przepisy FAA pokazują, że system zrzutu paliwa jest wymagany tylko w określonych przypadkach konstrukcyjnych, a branżowe materiały podkreślają, że większość samolotów pasażerskich nie ma możliwości kontrolowanego zrzutu paliwa. Dlatego w wielu sytuacjach jedyną praktyczną metodą zmniejszenia masy jest po prostu krążenie i spalanie paliwa w locie.

Czy uderzenie pioruna jest bardzo niebezpieczne

Brzmi groźnie, ale samo trafienie piorunem nie oznacza automatycznie katastrofy. Służby meteorologiczne w USA przypominają, że przy podejrzeniu uderzenia pioruna konieczna jest obowiązkowa inspekcja techniczna po lądowaniu, bo trzeba sprawdzić, czy nie doszło do uszkodzeń. To właśnie dlatego samolot LOT-u wrócił do Warszawy: nie dlatego, że piorun od razu unieruchamia maszynę, ale dlatego, że po takim zdarzeniu samolot musi zostać sprawdzony.

To nie był „dziwny manewr”, tylko standardowa logika lotnictwa

Z perspektywy pasażera krążenie nad lotniskiem po uderzeniu pioruna może wyglądać niepokojąco. W praktyce był to jednak ruch zgodny z lotniczą logiką: najpierw bezpiecznie wrócić w rejon lotniska, potem zmniejszyć masę samolotu, a dopiero na końcu wykonać lądowanie i przekazać maszynę do kontroli technicznej. W przypadku rejsu LOT-u do Stambułu cała procedura zakończyła się bezpiecznie, a pasażerowie mieli kontynuować podróż innym samolotem.

Źródła: TVN24, WP, Money.pl, FAA, SKYbrary, National Weather Service.

Newsletter Tanie Loty

Zapisz się i otrzymuj najlepsze okazje lotnicze prosto na maila!

Admin: Artweb-Media Artur Kowalczyk. Polityka Prywatności

Redakcja
Redakcja
Tworzymy dla Was wartościowe treści już od 2006 roku. Inspirujemy do wyruszenia w podróż, otwarcia na nowych ludzi i kultury, smakowania nowych potraw i ekscytowania się pięknymi widokami. Leć i odkryj świat!

Zobacz też

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Obserwuj nas

446,721FaniLubię
42,834ObserwującyObserwuj
5,711ObserwującyObserwuj

Zobacz też