Takich niespodzianek podczas lotu raczej pasażerowie chcieli by sobie oszczędzić. Tym razem wszyscy najedli się strachu. Nocny lot brazylijskiego przewoźnika LATAM pomiędzy lotniskami Sao Paulo Guarulhos (GRU) i Castro Pinta w Joao Pessoa (JPA) napotkał na nieplanowane utrudnienia. W trakcie rozbiegu z drogi startowej doszło do uderzenia w kapibarę. To największy gryzoń na świecie. Występuje naturalnie w Ameryce Środkowej i Południowej. Przedstawiciele tego gatunku mogą ważyć nawet około 60 kilogramów.

Wypadek miał miejsce po osiągnięciu przez airbusa prędkości, która uniemożliwiła załodze przerwanie startu. Teoretycznie przy tej prędkości samolot nie jest już w stanie wyhamować na pozostałej części drogi startowej. Maszyna musiała wystartować. Wzniosła się do wysokości ok 3 km, a następnie, przez ok 65 minut wykonywała procedurę oczekiwania, czyli przygotowywania do powrotu na lotnisko w Sao Paulo. Samolot musiał spalić odpowiednią ilość paliwa, żeby osiągnąć prawidłową masę do lądowania.

Po lądowaniu airbus został zaholowany na płytę postojową, gdzie przeszedł inspekcję.

Niestety takie sytuacje się zdarzają. Ostatnio pisaliśmy również jak do niebezpiecznej sytuacji doszło na lotnisku w Yakutat. Mimo, że pracownicy lotniska sprawdzali dokładnie pas przed lądowaniem, to jednak samolot linii Alaska Airlines uderzył w niedźwiedzia brunatnego. Na lotniskach w wielu miejscach na świecie sprawdzanie czy na pasie startowym nie ma żadnego dzikiego zwierzęcia to zwyczajna procedura. Pracownicy każdego roku przechodzą specjalne szkolenia dotyczące dzikich zwierząt i sposobów ich odstraszania (używa się świateł, pirotechniki, specjalnych pojazdów). W tych dwóch przypadkach nie udało się jednak ochronić zwierząt.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Please enter your name here