Wyszukiwarka biletów lotniczych
- Polska firma
- 20 lat na rynku
- 1 mln klientów
- Korzystne okazje
Górskie koszmary
Starzy wyjadacze mawiają, że to nie góry, ale człowiek w górach stanowi największe zagrożenie. Nie sposób nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, jednak... Niektóre historie alpinistycznych wyczynów przyprawiają o szybsze bicie serca. Poniżej przedstawiamy niektóre szczyty i trasy o szczególnie złej reputacji.
Annapurna
Pierwsze wejście – 3 czerwca 1950, Maurice Herzog Przez profesjonalnych alpinistów uznawana za najbardziej niebezpieczny szczyt świata. Spośród wszystkich ośmiotysięczników szczyci się niechlubnym najwyższym współczynnikiem zgonów. Do 2006 roku przy próbie zdobycia Annapurny zginęło 58 alpinistów, co jest tragiczną statystyką. Na Evereście zginęło co prawda 192 śmiałków, ale trzeba wziąć pod uwagę, że wspinają się na niego często także zupełnie nieprzygotowani turyści, którzy płacą krocie by móc później opowiadać o swoich ekstremalnych wyczynach. Na Everest wchodziło już ponad 2,5 tysiąca ekspedycji tymczasem liczba wejść na Annapurnę oscyluje wokół 150! Annapurna to szczyt tylko dla zaprawionych w bojach alpinistów. Pierwsze udane wejście na ten niebezpieczny szczyt miało miejsce w 1950 roku. Polacy zdobyli górę dotychczas trzy razy.
Eiger
Pierwsze wejście – 11 sierpnia 1858, Charles Barrington Jest to leżący w Szwajcarii, w masywie Alp Berneńskich szczyt wysoki na 3970 metrów - według wielu znawców najtrudniejszy w Europie. Nie bez powodu wejście na niego od strony północnej ściany otrzymało przydomek „Mordwand” - „Ściana śmierci”. Od tej strony udało się zdobyć Eiger dopiero Heinrichowi Harrerowi i jego wyprawie w lipcu 1938 roku. Góra pochłonęła już ponad sześćdziesiąt istnień. Piękno Eigeru i roztaczającego się z niego krajobrazu powoduje, że od lat przyciąga on wielu turystów. Poniżej film przedstawiający rekordowo szybkie wejście na Eiger w wykonaniu Ueli Stecka. 13 lutego 2008 ten wyczyn zajął mu 2 godziny i 47 minut.
McKinley
Pierwsze wejście – 6 czerwca 1913, Harry Karstens, Walter Harper, Hudson Stock Znany także pod nazwą Denali („najwyższy” w dialekcie eskimoskim) to najwyższy szczyt Ameryki Północnej (6194 metra n. p. m.). Wchodzi też w skład Korony Ziemi. Usiłując wspiąć się na McKinley'a śmierć poniosło ponad 100 alpinistów, góra ma więc niezbyt dobrą statystykę. Udane wejście zalicza tylko co drugi z próbujących. Dodatkowym utrudnieniem jest bliskość bieguna. Ciśnienie jest tutaj przez to niższe, a więc skala trudności wzrasta.
Meili Xue Shan
Pierwsze wejście – brak Niezbyt znany łańcuch górski. Nie pojawia się w mediach, nie pisze się o nim wierszy ani nie śpiewa pieśni. Szkoda – reporterzy mogliby zrobić z tego świetny temat. Ten łańcuch w najwyższym miejscu osiągający zaledwie 6470 metrów (co to jest przy ośmiotysięcznikach?) jest bowiem dotychczas niezdobyty. Od początku XX wieku żadnej z ekspedycji nie udało się wspiąć na którykolwiek ze szczytów. Znacznie większą grozę budzi jednak fakt, że Meili Xue Shan pochłonęła już 19 istnień. 19 zgonów i zero osób na szczycie – ci, którzy mimo to zdecydują się na ekspedycję muszą wręcz grzeszyć odwagą.
Orla Perć
Pierwsze przejście – prawdopodobnie lipiec 1906, Mieczysław Karłowicz Na koniec akcent lokalny: najtrudniejszy polski szlak górski, swego rodzaju legenda wśród polskich górołazów. Pod tą poetycką nazwą kryje się trasa prowadząca od przełęczy Zawrat, przez Kozi Wierch i Granaty aż do Krzyżnego. Mimo że Orla Perć prowadzi w znacznej części granią, zapewnia też wiele zabezpieczeń turystom (drabinki, klamry, łańcuchy), i tak uznawana jest za bezdyskusyjnie najgroźniejsze oznakowane miejsce w polskich Tatrach. Majestat i grozę trasy doskonale obrazują statystyki. Odcinek długi na zaledwie 3,82 km sprawnemu turyście, przy niewielkiej ilości postojów i braku kolejek (które w ostatnich latach są prawdziwą plagą Tatr) zajmuje aż 6 godzin! Do tego trzeba oczywiście doliczyć czas wejścia na Zawrat i zejścia z Krzyżnego. Orla Perć jest na znacznej swojej części trasą jednokierunkową – zapominanie o tym także może przyczynić się do wypadku. Statystyki prowadzone przez TOPR pokazują też, że co piąty wypadek na trasie kończy się śmiercią. Od czasu otwarcia Orlej Perci w 1906 roku zginęło tu już ponad 100 osób. Po wypadku z 15 października 2006, gdy zginęła 20 – letnia studentka, wystosowano apel o zmianę charakteru trasy na via ferratę, czyli nieco prostszą, niewymagającą od turysty własnej liny wersję drogi wspinaczkowej. Dodatkową dawkę adrenaliny zapewniają same zabezpieczenia. Są przestarzałe i zniszczone. Do legendy przeszła już słynna przerdzewiała drabinka, licząca sobie 37 lat. Miłośnicy gór wymieniają się uwagami, który stopień trzeba ominąć z racji obluzowania... Rok 2009 był pierwszym od kilkunastu lat rokiem bez wypadku śmiertelnego na Orlej Perci.
Na koniec pozostaje tylko zacytować słowa jednego z najwybitniejszych włoskich alpinistów, Waltera Bonattiego: "Prawdziwy alpinizm jest przede wszystkim walką i wewnętrznym zmaganiem, głębokim przeżyciem duchowym, którego wspaniałym i doskonałym tłem są góry". Może one pozwolą zrozumieć, dlaczego człowiek od wieków walczy z najgroźniejszymi szczytami?