Wyszukiwarka biletów lotniczych
- Polska firma
- 20 lat na rynku
- 1 mln klientów
- Korzystne okazje
Świat postawiony na głowie
Nazywam się: Tomasz Michniewicz
O mnie: Dziennikarz, fotograf, autor bestsellera podróżniczego „Samsara. Na drogach, których nie ma”
Blog: Koniec Świata
Wyruszyłem w podróż, żeby...
...zrozumieć lepiej, co my tu w ogóle robimy. Wyjeżdżamy z domu z bagażem swojego życiowego doświadczenia, obarczeni kulturą, z której pochodzimy, wychowaniem. Mamy w głowie pewne przekonanie o tym, jak powinien wyglądać świat, co jest dobre, a co złe. A potem ruszamy w podróż na Bliski Wchód albo do Indii, albo do Azji Południowo-Wschodniej i okazuje się, że tam świat nie dość, że działa na zupełnie innych zasadach, to jeszcze się trzyma kupy, jest logiczny i racjonalny. Okazuje się, że to nasze widzenie świata to tylko jedna z wielu dostępnych opcji. Świetne doświadczenie, zmienia wszystko.

Poznałem na przykład ostatnio dziewczynę, która żyje na małej tropikalnej wysepce u wybrzeży Malezji, choć pochodzi z Nowej Zelandii. I teraz, uwaga, pracuje jeden dzień w tygodniu, zarabia tylko tyle, ile jej potrzeba na jedzenie, spanie i drobne wydatki, a resztę tygodnia spędza na nurkowaniu, piciu świeżych soków pod palmą i rozmowach z ludźmi. I nie dość, że tak żyje od dawna, to nie ma zamiaru wracać nigdy do domu. No, czy to nie jest nasz świat postawiony na głowie?
Backpacking a nie all inclusive, bo...
...gdy chcę oglądać Cepelię albo zespół pieśni i tańca, to włączam relację z obchodów państwowych. W hotelach oglądasz tylko fasadę kraju, w którym jesteś. Przygotowaną specjalnie pod twoje potrzeby pocztówkę, która nie ma z prawdą nic wspólnego. Mnie dużo bardziej interesuje to, co dzieje się, gdy w okolicy nie ma turystów. Zapewniam, że można się nieźle zdziwić.
Miejsce, które kocham...
A ile mogę wymienić? Kocham miejsca, które mnie jakoś zmieniły, do których wracam, bo za każdym razem dowiaduję się tam czegoś nowego zarówno o świecie, jak i o sobie samym. Katmandu, Bangkok, wyspy koralowe na Pacyfiku, wydmy na Saharze, Singapur, San Francisco. Bardzo różne światy, ale każdy z nich fascynujący na swój sposób.

Najciekawsze odkrycie...
..gdybym tylko potrafił je wszystkie uszeregować... Może hodowca skorpionów, który zamiast je zabijać, odnosi je do lasu? Może festiwal w Azji, podczas którego ludzie nie odczuwają jakiegokolwiek bólu? Może spacer po buszu z lwami w Zimbabwe? Nie wiem.
Najwięcej adrenaliny dało mi...
O masz, prawie wszystkie moje wyjazdy to niemal czysta adrenalina. Niedawno znalazłem w dżungli w Malezji półtorametrowego grzechotnika bananowego, strasznie groźny wąż. Prawie za niego złapałem, bo siedział na gałęzi na wysokości głowy. Mocne przeżycie, ale jedno z wielu.

Najbardziej dziewiczy zakątek, jaki odwiedziłem, to...
Kilka wiosek w dżungli na północy Laosu, w których nie było wcześniej białych ludzi, spory kawałek Sahary z dala od turystycznych szlaków...

Ale też na przykład więzienie San Quentin w Kalifornii, jeden z najgorszych zakładów penitencjarnych w Stanach. Sama recydywa, mordercy, gwałciciele, nie wpuszcza się tam nikogo z zewnątrz. Niedawno słynny brytyjski dziennikarz z BBC, Louis Theroux, zrobił ze środka reportaż, strasznie to promowali, jako niesamowite wydarzenie. Dla mnie miłe uczucie, bo byłem tam dwa lata wcześniej i zrobiłem taki sam materiał. W jednym się zgodzę z Theroux – to naprawdę hardcorowe miejsce.
Organizując wyprawę, pamiętaj...
Zabrzmię jak stara ciotka, ale bezpieczeństwo przede wszystkim, zwłaszcza jeśli to wyczynowa wyprawa albo twój pierwszy wyjazd z plecakiem. Znam ludzi, którzy celowo pakują się w niebezpieczne sytuacje, w sumie bez żadnej potrzeby, tylko po to, żeby mieć co potem opowiadać i udawać bohatera. To jest straszna głupota. Postaraj się wrócić do domu. I tak będziesz miał co opowiadać, spokojnie.
Innym backpackerom polecam/proponuję/radzę...
Róbcie dobry research przed wyjazdem, to pozwoli wam zrozumieć o wiele więcej.

Przykład: w dolinie Tana Toraja na wyspie Sulawesi w Indonezji można zobaczyć drzewa z dziwnymi kwadratowymi dziurami w korze, jakby kiedyś wycinano wierzchnią warstwę drewna i drzewo nie zrosło się do końca. Łatwo można przejść obok i nawet nie zauważyć, a to są groby małych dzieci, które chowa się w rosnących, żywych drzewach. Wycina się głęboką dziuplę, chowa niemowlaka i zasłania wejście małymi drzwiczkami. Po jakimś czasie drzewo się zabliźnia, zamykając grób w środku i po latach wygląda to zupełnie niewinnie. Wiedza trochę zmienia perspektywę, prawda?
Plany na przyszłość...
Piszę drugą książkę. Nie mogę nic o niej teraz powiedzieć, bo to ścisła tajemnica, ale zapewniam, że historie będą wstrząsające, nikogo nie pozostawią obojętnym. To będzie jak film sensacyjny w formie książki, i to o samych prawdziwych wydarzeniach. Premiera w listopadzie.
www.facebook.com/tomekmichniewicz