Teraz możesz kupić na lotnisku świeże powietrze z Nowej Zelandii… w puszce!

W obecnych czasach coraz trudniej o świeże powietrze. Wszechobecny smog zatruwa nas jak może. Jednak ludziom nie brakuje pomysłów. Skoro jest potrzeba, to dlaczego by tego nie wykorzystać i nie spróbować zarobić na świeżym powietrzu. Ale jak? Nowozelandczycy długo się nie zastanawiali. Postanowili sprzedawać swoje czyste powietrze w puszkach. Biznes skierowany jest przede wszystkim do osób żyjących w silnie zanieczyszczonych regionach świata. Kupiłbyś?

Świeże powietrze w puszkach

Nowa Zelandia to kraj, który rzeczywiście może pochwalić się wyjątkowo czystym powietrzem. Znalazł się więc ktoś, kto potrafił to wykorzystać i jeszcze zarobić.

100 proc. czyste powietrze z Nowej Zelandii taki komunikat znajdziesz na stronie.

Jeśli szukałeś najczystszego powietrza na świecie, nie szukaj dalej. Właśnie to znalazłeś! Nowa Zelandia ma jedno z najbardziej dziewiczych środowisk na ziemi, z czystym, błękitnym niebem, niską populacją i położeniem geograficznym, ma jedno z miejsc na świecie z najczystszych powietrzem.

Nasze butelkowane powietrze jest nieskazitelnej jakości, wolne od toksyn i zanieczyszczeń i gromadzone właśnie tutaj, w Nowej Zelandii.

Jeśli chodzi o Twoje zdrowie, po co ryzykować? Życie jest bezcenne!

Screen ze strony Pure Fresh New Zealand Air

Cała technologia, jak zapewnia firma, jest testowana pod kątem bezpieczeństwa i czystości. A powietrze butelkowane jest za pomocą kompresji objętościowej w odpowiednim urządzeniu. Butelki są zatwierdzone przez FDA, czyli Agencję Żywności i Leków (agencja rządowa). Firma chce pomóc ludziom narażonym na utratę zdrowia czy nawet życia. Jak piszą, setki tysięcy przedwczesnych zgonów i poważnych chorób układu oddechowego zostały spowodowane przez narażenie na przemysłowe zanieczyszczenie powietrza, a problem tylko się pogarsza.

To nie jedyny producent świeżego powietrza w puszkach/butelkach. Konkurencyjnie działa również Pure Fresh New Zealand Air, który swój produkt sprzedaje na lotniskach. Do puszek dołączone są specjalne maski, która mają ułatwić zażywanie powietrza.

Produkt zauważył w jednym ze sklepów na lotnisku w Auckland nowozelandzki dziennikarz Damian Christie. Sprawę nagłośnił na Twitterze. Teraz o nietypowym produkcie piszą media na całym świecie.

Co sądzisz o świeżym powietrzu w puszkach czy butelkach? Kupiłbyś? Tanio nie będzie… Za butelkę wypełnioną nowozelandzkim powietrzem trzeba zapłacić aż 65 dolarów, czyli około 240 złotych. Ale czy taka butelka rozwiąże problem? Raczej wątpliwe. Największa wszak starczy maksymalnie na 180 wdechów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Please enter your name here