Szokujące! Turystyka koronawirusowa – nie ma ludzi i zabytki tylko dla ciebie. Odważyłbyś się tam lecieć?

Co zrobić, kiedy z obawy przed koronawirusem znikają turyści? Odpowiedź jest bardzo prosta: cieszyć się! I zrobić z tego zaletę.

Właśnie tak zareagowali mieszkańcy Kioto, kiedy okazało się, że największe atrakcje turystyczne miasta świecą pustkami. Po wybuchu epidemii koronawirusa zdecydowana większość turystów zdecydowała się przełożyć swoją wizytę w azjatyckich krajach do momentu, kiedy zagrożenie minie. W Kioto jest to bardzo widoczne. 

Brak turystów jest okazją

Ale najwyraźniej nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Właściciele sklepów w dzielnicy Arashiyama postanowili wykorzystać okazję i ruszyli z kampanią o nazwie pusta Arashiyama. W zwykle zatłoczonych świątyniach i ścieżkach w lesie bambusowym obecnie nie ma żywej duszy, co stanowi idealną reklamę. Wszystkie te atrakcje można mieć tylko dla siebie. Wystarczy przyjechać do Kioto.

Na plakatach znajdują się napisy o dość zabawnym przesłaniu. Np. już dawno nie było tu więcej małp niż ludzi, albo oto most Togetsukyo, zwykle zapełniony instagramerami. Z kolei przy zdjęciu słynnego bambusowego lasu umieszczono po prostu hasztagi brak ludzi i teraz jest najlepszy czas. Nic dziwnego, Kioto ma mnóstwo miejsc, które po prostu trzeba zobaczyć. Tylko tych wpisanych na światową listę dziedzictwa UNESCO jest 17. I zazwyczaj są one zatłoczone do granic możliwości. Dlatego zobaczenie tych zabytków bez deptania innym po piętach to prawdziwa gratka.

Do tej pory dla wielu dzielnic Kioto turyści byli bardziej problemem niż błogosławieństwem. Doszło nawet do takiej sytuacji, że w historycznej dzielnicy Gion zakazano robienia zdjęć, bo turyści nagabywali gejsze i robili im zdjęcia bez pozwolenia. Okazuje się, że obecną sytuację mocno odczuwa japońska ekonomia. W dużej mierze Japonię odwiedzali turyści z Chin, było ich rocznie blisko 10 milionów. To trzecia nacja najliczniej przyjeżdżająca do tego kraju. Obecnie jednak mają zakaz wjazdu, co ma na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Realne zagrożenie

Obecnie w Japonii odnotowano 59 przypadków zakażenia koronawirusem, głównie w rejonie Tokio. Jedna osoba zmarła. By ograniczyć rozprzestrzenianie się choroby, władze kraju decydowały się zrezygnować z wszelkich imprez plenerowych. Przypadające na przyszły tydzień (zazwyczaj hucznie świętowane) urodziny cesarza zostały odwołane. A słynny maraton w Tokio odbędzie się, lecz bez kibiców – będą mogli pobiec jedynie profesjonalni sportowcy.

Nie tylko Japonia boryka się z obniżeniem przychodów z turystyki. Inne azjatyckie kraje również odnotowują nawet dwucyfrowe spadki liczby turystów. Odważylibyście się na wyprawę w te miejsca, pomimo zagrożenia?

8 KOMENTARZE
  1. Zagrożenie z nosa, tak jek ptasia grypa czy ebola. Dzięki za info, buszuje po ofertach:)

  2. ….oczywiście…pytanie brzmi za ile..???…interesuje mnie konkretna cyfra..acha wezmę czosnek podobno odstrasza …wampiry..wilkołaki…koronowirusy..

  3. Pozdrawiam z Birmy.Tutaj też mniej turystów ze wzgledu na zamknietą granice z Chinami. Zabytki tylko dla nas 🙂🌞

  4. Wystarczy że jakiś bezobjawowy wejdzie do samolotu przez te parę godzin po zaraża wszystkich. Nie ryzykował bym nawet jakby za darmo teraz były loty.

  5. Dokladnie – polecisz tam chłopie i przywieziesz ten syf tu do kraju! Więc nie wracaj jak już polecisz!!

  6. Lec do Kioto idioto !

  7. Niby „bezpodstawna” panika, no ale faktem jest że to dziadostwo rozprzestrzeniło się z Chin do innych krajów, a w tych krajach się inni zarazili i przywieźli chorobe do kolejnych krajów… wystarczyło bezwzględnie zamknąć przepływ osób z Chinami odrazu po wykryciu choroby, a problem by dotyczył tylko Państwa środka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Please enter your name here