Stewardesa przyszła do pracy pijana! Tłumaczyła, że musiała pić wino w nocy lunatykując

Sytuacja miała miejsce na pokładzie linii Norwegian. Dzięki wyrywkowej kontroli trzeźwości załogi okazało się, że szefowa załogi ma wysoką zawartość alkoholu we krwi. Do zamieszania doszło tuż przed rejsem z Trondheim do Vaernes. Sprawa trafiła do sądu.

Stewardesa tłumaczyła, że wieczorem w przeddzień rejsu razem z rodziną świętowała urodziny ojca, jednak noc przespała normalnie i zjawiła się na lotnisku gotowa do pracy. Nie miała szczęścia, bo akurat tego dnia przeprowadzono wyrywkową kontrolę. Norweskie przepisy dyskwalifikują członków załogi, jeśli zawartość alkoholu wynosi od 0,2 promila w górę. W jej krwi urządzenie wykazało 0,37 promila.

Załogi samolotów nie mogą pić alkoholu na 12 godzin przed rejsem. Kobieta tłumaczyła, że była przekonana, że już nie ma alkoholu we krwi, ponieważ wypiła tylko pół butelki wina i jadła sushi.


Jednak ostateczne wyjaśnienie zaskoczyło wszystkich. Stewardesa uznała, że jedynym wyjaśnieniem tej sytuacji jest to, że kilka razy wstała w nocy i lunatykując poszła do kuchni i piła różowe wino. Takie sytuacje już się jej zdarzały. Później przyznała, że jednak rano przed lotem czuła się nie najlepiej, ale uznała, że to z powodu stresu w pracy biorąc pod uwagę fakt, że Norwegian zwalnia większość pracowników przez pandemię.

Sędzia jednak nie uznał tłumaczenia kobiety za zasadne. Policjant, który uczestniczył w testach zeznał, że szefowa pokładu była wyjątkowo zdenerwowana przed poddaniem się testom, piła dużo wody i jadła kanapkę za kanapką. Zdenerwowanie było jeszcze większe, kiedy na płycie pojawiła się policja.

Największym błędem stewardesy było to, że w ogóle pojawiła się w pracy. Została skazana na 36 dni więzienia i zrezygnowała z pracy w Norwegianie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Please enter your name here