Wyszukiwarka biletów lotniczych
- Polska firma
- 20 lat na rynku
- 1 mln klientów
- Korzystne okazje
Podróże z pazurem, czyli najlepsze atrakcje dla miłośników kotów
Aby zminimalizować przykre skutki wakacyjnej rozłąki z kotem, wszystkim zwierzolubom polecamy – kawę z kotem, festiwal kotów, a także zwiedzanie rzymskich ruin, oczywiście w wiadomym towarzystwie. Pośród turystycznych atrakcji nie brakuje kocich szlaków, na które wstęp mają jedynie wybrani - no chyba, że macie kocie przysmaki. Oto kilka miejsc z pazurem, które z pewnością podbiją serca wszystkich wielbicieli kotów.
Koty rządzą niepodzielnie nie tylko internetem, ale także skutecznie podbiły serca milionów ludzi na całym świecie. Z pewnością obok psów, koty są najpopularniejszymi zwierzętami domowymi. W gruncie rzeczy nas to nie dziwi – wszak żadne inne zwierzę nie potrafi z taką gracją chodzić „ na bardzo obrażonych łapach” ani, jak powiedział Zbigniew Herbert, być jednocześnie „strasznie miłym i niedobrym”. Pomyśleliśmy o wszystkich kociarzach-podróżnikach, dla których największą zagwozdką podczas planowania podróży nie jest pojemność walizki, a rozłąka z ukochanym kotem.
Moskiewskie Behemoty
Wprawdzie dotychczas nie zanotowano pojawienia się bułhakowskiego demonicznego kota, ale inne, całkiem przyjazne, regularnie goszczą w moskiewskim teatrze kotów. To niepowtarzalne miejsce przeczy tezie o niemożności tresury kotów lub raczej o tym, że zwierzakom nie chciałoby się wykonywać poleceń właściciela. Koci artyści pod okiem reżysera Dmitrija Kukłaczowa, wykonują zgrabne sztuczki, przeczą prawom fizyki wykonując odważne skoki i prężą dumnie grzbiety. Punktem obowiązkowym każdego spektaklu zamiast owacji jest długi seans głaskania.
Kocie sanktuarium

Zdjęcie: Andy Rusch, flickr.com (CC BY 2.0)
Czy można wyobrazić sobie lepszą scenerię na podziwianie dumnych kocich „profili nieskończoności” niż ruiny rzymskiej budowli? Takie miejsce znajduje się oczywiście w Wiecznym Mieście. Na placu Largo di Torre Argentina mieści się swoiste „przytulisko” dla kotów, które funkcjonuje za zgodą władz miasta. Pośród resztek arkad, schodów i porozrzucanych głazów, które stanowiły kiedyś wspaniałą rzymską budowlę, obecnie rządzą koty. Wygrzewają się na kamieniach i mrużą oczy w pełnym słońcu. To miejsce stało się też atrakcją turystyczną miasta i przyjezdni chętnie fotografują zwierzaki, które witają ich z chłodną dystynkcją bez „żadnych skoków pisków na początek”. Turyści są informowani o zakazie dokarmiania zwierzaków, ponieważ koty skuszone zawartością turystycznych toreb, wybiegały na ulicę, co często kończyło się tragicznie. Wyżywienia all inclusive gwarantują wolontariusze stale opiekujący się kotami.
Pływające koty w Amsterdamie

Zdjęcie: Antony Stanley, flickr.com (CC BY-SA 2.0)
Pływające domy i rowery licznie wpadające go amsterdamskich kanałów nikogo nie dziwią, ale koty na wodzie? Koty mieszkające w łodzi można spotkać jedynie w holenderskiej stolicy. Działa tu wyjątkowe schronisko dla kotów, zlokalizowane na barce. De Poezenboot swoje początki wzięła w 1966 roku, kiedy Henriette van Weelde uratowała pierwszą bezpańską kocią rodzinę. Jak powszechnie wiadomo, kociarzom trudno poprzestać na miłości do jednego zwierzaka i kobieta przyjmowała pod swój dach kolejne. Gdy zaczęło brakować miejsca w jej domu, stwierdziła, że skoro ludzie mogą mieszkać na barce, to dlaczego nie koty? Obecnie idealnie przystosowana do kocich potrzeb łódź, nazywana De Poezenboot to zarejestrowane schronisko, w którym znajdują schronienie bezpańskie zwierzęta, i do której naturalnie chętnie zaglądają turyści. Koniecznie z kocimi kabanosikami.
Latte z kotem

Zdjęcie: MsSaraKelly, flickr.com (CC BY 2.0)
Podobno Japończycy są społeczeństwem, w którym odnotowano największą ilość posiadaczy kotów. Ich miłość do futrzaków jest tak wielka, że w trakcie całodniowej rozłąki z domowym zwierzątkiem, poszukują kontaktu z innymi kotami. Odpowiedzią na taką potrzebę drapania za uszkiem, gładzenia grzbietów i słuchania uspakajającego mruczenia jest kocia kawiarnia w Tokio. Na stałe rezyduje tu kilka kotów, które charakteryzują się wyjątkowo spokojnym usposobieniem i przymilnymi obyczajami. Klienci do kawy, mogą zamówić nieograniczony seans mruczenia, tulenia i głaskania. Koty naturalnie podchodzą do swoich obowiązków z piekielną dokładnością. Podobno czasem tak zapamiętale mruczą, że nawet nie zauważą, gdy ich dotychczasowy „drapak” zamieni się w innego. Ot, taka kocia natura.
Konszachty z siłami zła

Zdjęcie: R/DV/RS, flickr.com (CC BY 2.0)
W belgijskim miasteczku Ypres co 3 lata w maju odbywa się Festiwal Kotów. Jego tradycja sięga podobno aż do czasów średniowiecza, kiedy to podejrzewano koty o tajemnicze związki z czarownicami i siłami nieczystymi. Wprawdzie dotychczas nie udało się tego zweryfikować, ale w tych kocich oczach na pewno czai się jakaś tajemnica. Jakkolwiek by nie było w Ypres uczestnicy zebrani w kolorowe pochody, przebierają się za koty, tańczą, śpiewają i doskonale się bawią. Jest to szalenie ciekawa atrakcja turystyczna ponieważ w centrum miasta pojawia się mnóstwo figur wyobrażających koty, często naprawdę sporych rozmiarów. Te prawdziwe w trakcie pochowane w zakamarkach (bo przecież zbyt tłumno i za głośno) z pewnością knują jak pozbyć się tych kocich uzurpatorów.
Stary człowiek i koty

Zdjęcie: Sam Howzit, flickr.com (CC BY 2.0)
Ernest Hemingway słynął nie tylko ze swojej doskonałej prozy, ale także z miłości do kotów. W jego domu na Key West, koty były równoprawnymi domownikami i jak zapewniał pisarz, przynosiły mu szczęście. Po jego śmierci, gdy w Key West działa muzeum pisarza, koty sprawują pieczę nad jego spuścizną. Mieszka tu około 50 zwierzaków i szacuje się, ze część z nich to prawowici potomkowie hemingweyowskich ulubieńców. Pracownicy muzeum dbają o wyżywienie oraz stan zdrowia tutejszych kotów, które są w gruncie rzeczy także przewodnikami po miejscu, gdzie żył słynny autor. Pod ich skupionym spojrzeniem turyści podpatrują miejsce, w którym pracował mistrz, ale z pewnością nie są w stanie zobaczyć tyle, ile widzą koty.
Wyspa kotów

Japońska wyspa Aoshima to miejsce, gdzie koty stanowią większą część mieszkańców - na tym niewielkim skrawku lądu żyje niewielu ludzi, głównie emerytów, którzy trzymają się kurczowo swojej ojcowizny. Koty zostały tu sprowadzone do walki z plagą myszy. Po uporaniu się z nieproszonymi gośćmi futrzaki na stałe rozgościły się na wyspie. Większość z nich jest bezpańska, jednak rozkochani w kotach Japończycy dokarmiają je regularnie.