Wyszukiwarka biletów lotniczych
- Polska firma
- 20 lat na rynku
- 1 mln klientów
- Korzystne okazje
Tanecznym krokiem w podróży
Nazywam się: Agata Gołaszewska
O mnie: Na pierwszym miejscu stawia pracę zawodową, na drugim taniec. Tańczy w zespole tańca narodowego i estradowego. Wszystko to przeplata pasją do fotografii i języków obcych. Ceni sobie rozwój osobisty, dlatego uczy się i podróżuję.
Blog: Agata Gołaszewska
Skąd pomysł, aby zwiedzić właśnie Wenezuelę?
Wszystko z powodu wizyty w Meksyku. Biorąc udział w Międzynarodowym Festiwalu Tańca w Zacatecas, wygraliśmy zaproszenie na festiwal w Wenezueli. Bardzo mnie to ucieszyło... podróż na kolejny kontynent, w dodatku do egzotycznego kraju.

Podąża Pani szlakiem dwóch bardzo sobie bliskich języków – hiszpańskiego i portugalskiego. Odwiedziła Pani Wenezuelę i Portugalię. Co jest fascynującego w tych krajach?
Przede wszystkim wyjątkowy klimat tych państw. Przebywając w Portugalii, miałam wrażenie, że nie jestem w Europie, ale w Ameryce Południowej. Ponadto zachwyca mnie język. Uważam, że portugalski, a szczególnie jego brazylijska odmiana, to najbardziej romantyczny język na świecie.
Co Pani zdaniem łączy oba te kraje?
Na pewno egzotyka, architektura, klimat i przede wszystkim gościnność mieszkańców.

Czym się Pani kieruje, planując swoje wyprawy?
Moje wyprawy w najodleglejsze rejony ziemskiego globu związane są przede wszystkim z tańcem. Zaproszenia naszemu zespołowi przysyłają organizatorzy festiwali z całego świata.
Podróże z zespołem są atrakcyjne, czasami jednak ograniczają wolność - trzeba podporządkować się regułom festiwali. Najbardziej dano nam „popalić” w Meksyku. Przez dwa tygodnie, każdego dnia dawaliśmy przynajmniej jeden 30-40 minutowy koncert w niewiarygodnym upale. W czasie pracy nie zawsze można zwiedzać to, na co się ma ochotę, dlatego aby wypocząć, wyjeżdżam również prywatnie. Moje podróże planuję pod kątem miejsc, które można ciekawie ująć w obiektywie.
Odkrywa Pani również piękne zakątki u naszych południowych sąsiadów. Dlaczego na planie Pani wakacyjnych wędrówek znalazły się akurat dwa czeskie skalne miasta – Adrspach i Teplice nad Metuji?
To piękne miejsca. Byłam tam już wcześniej, ale chciałam pokazać je bliskiej mi osobie, więc wybrałam się ponownie. Krajobraz Czech jest interesujący. Zamierzam jeszcze zwiedzić inne rejony tego kraju. Być może najpierw wybierzemy się do Pragi. Byłam tam zimą, latem będzie jeszcze ciekawiej.
Które z odwiedzonych miejsc wspomina Pani najlepiej? Dlaczego?
Wszystko zależy od tego, z kim się podróżuje. Ze względu na „ekipę” najlepiej wspominam Irlandię. Biorąc pod uwagę miejsce, chętnie wróciłabym do Meksyku.

Która przygoda z podróży wywarła na Pani największe wrażenie?
Pierwsza podróż samolotem! Lecieliśmy wtedy do Meksyku. Trzy przesiadki, a zatem trzy loty – od razu "na głęboką wodę".
Najbardziej spodobał mi się start samolotu i jego ogromne przyspieszenie. Pasażerowie, niemal wciskani w fotele, w milczeniu i z przerażeniem oczekiwali, aż znajdą się w powietrzu. Nie bałam się lotu. Postanowiłam się tym bawić. Pierwszy start samolotu przeżyłam z uśmiechem na twarzy. Cała podróż do miejsca naszego pobytu trwała 30 godzin.
Uważa Pani, że samotne podróżowanie jest smutne. Dlaczego w wyprawy dalsze i bliższe zabiera Pani swoich przyjaciół?
Podróżowanie w samotności to tak jak pisanie wierszy do szuflady. Lubię dzielić się tym, co robię z innymi, człowiek to istota towarzyska.
Ponadto podróżowanie w pojedynkę lepiej wychodzi mężczyznom, kobiety są bardziej narażone na „zaczepki”. Wszystko jednak zależy od naszego nastawienia. Jeśli będziesz myśleć ciągle o tym, że ktoś cię napadnie i okradnie, to prędzej czy później tak się stanie. Ważne jest, aby mieć optymistyczne nastawienie i przyciągać pozytywne sytuacje na czas podróży (i nie tylko).

Jakie ma Pani plany na przyszłość?
Będę podróżować dalej, czy to z zespołem czy prywatnie. Przede mną jeszcze Afryka, Azja, Australia. Od dawna marzę o podróży do Nowej Zelandii. Z całą pewnością się tam wybiorę.