Wyszukiwarka biletów lotniczych
- Polska firma
- 20 lat na rynku
- 1 mln klientów
- Korzystne okazje
Nie „hoduj garba”, wsiądź do samolotu i zwiedzaj
Nazywamy się: Magdalena Kostyszyn i Paweł Bielecki
O nas: Poszukiwacze przygód, artystyczne dusze; Magda pasjonuje się modą i literaturą, a Paweł muzyką i Formułą 1
Blog: 27trip
Maj 2010 roku - dwoje młodych ludzi wygrywa konkurs, dzięki któremu może zwiedzić cały świat. Jakie było pierwsze wypowiedziane słowo po otrzymaniu wyników?
Po rozmowie, w której udzielono mi informacji o naszej wygranej, zwyczajnie oznajmiłem Magdzie, że wygraliśmy i jedziemy w podróż dookoła świata. Euforia nie była aż tak wielka dlatego, że po usłyszeniu wyników od razu zaczęliśmy planować całe przedsięwzięcie, tak, by zobaczyć jak najwięcej ciekawych miejsc.
10 międzylądowań na trasie wokół globu, a tylko 2 miesiące czasu na przygotowanie wyprawy...
To był szalony okres. Jeszcze dzień przed potwierdzeniem wszystkich lotów nie wiedzieliśmy do końca, jak cała wyprawa będzie wyglądać. Początkowo mieliśmy zamiar spędzić w podróży jedynie miesiąc, a to dlatego, że mając jedynie 3-4 tygodnie na przygotowanie całej wyprawy nie wiedzieliśmy, jakim budżetem będziemy dysponować i czy uda nam się załatwić sponsorów. Ostatecznie podjęliśmy decyzję, że przedłużymy wycieczkę o parę dni i tak z miesiąca zrobiły się dwa. To bardzo krótki czas, jak na wyprawę dookoła świata, ale intensywność wrażeń do tej pory nie pozwala nam o nich zapomnieć.

Co było najtrudniejsze, zebranie funduszy, przekonanie rodziny czy samego siebie?
Siebie przekonywać nie musieliśmy – od razu wiedzieliśmy, że polecimy. Nie wiedzieliśmy tylko, ile zbierzemy pieniędzy i jak długa będzie ta podróż. To były właściwie dwa najtrudniejsze wyzwania, którym musieliśmy sprostać przed wylotem. Rodzice od początku nas wspierali. Przekonywanie ich do naszego wyjazdu nie było w ogóle konieczne, cieszyli się razem z nami, jeśli nie bardziej niż my.
50 dni razem w trasie to sporo czasu. Czy podczas tak długiej wyprawy nie mieliście siebie dość?
No oczywiście, że mieliśmy siebie czasami dosyć! Ale jak widać, wyszło nam to na dobre.

Wasz blog to nie tylko zapis niezwykłej wyprawy, to takie studium świetnej fotografii.
Myślę, że kiedy robisz coś, co sprawia ci przyjemność, to musi wyjść dobrze! Przywieźliśmy ze sobą 10 GB zdjęć. Wiele fotografii mogło udać się znacznie lepiej, gdyby w Azji nie było tak gorąco...
Czytając waszego bloga można odnieść wrażenie, że wyprawa była sielankowa...
Właściwie to tak chyba było. Nie spotkały nas większe kłopoty, wszędzie udawało nam się dotrzeć, z komunikacją miejską także nie mieliśmy większych problemów. W kwestiach organizacyjnych i radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami jesteśmy mistrzami. Nasze pozytywne podejście do życia nie pozwoliło nam popaść w jakieś tarapaty. Nawet z poważnych sytuacji prędzej czy później śmialiśmy się.

Zwiedziliście wiele krajów, kultur odmiennych od naszej. Którą najbardziej zapamiętaliście, dlaczego?
Najbardziej zapamiętałem Nową Zelandię. Ten kraj pokochałem od razu. Spokój tego miejsca, jego sielankowość, magia na każdym kroku - pod każdym kamykiem i na każdym pagórku. Tam po prostu trzeba pojechać. Mała liczba ludności sprawia, że Kiwis są niezwykle sympatyczni. To jest zdecydowanie miejsce, w którym można umrzeć spełnionym. Magda od kilku lat jest zakochana w Nowym Jorku, ale spodobała się jej także Azja - przede wszystkim ze względu na zupełnie odmienną kulturę.
Wasza wyprawa nie byłaby możliwa, gdyby nie CouchSurfing. Jest to także niesamowita okazja do poznania niezwykłych ludzi.
Swoją przygodę z couchsurfingiem rozpoczęliśmy dwa lata temu we Włoszech. W tydzień zwiedziliśmy cały region Emiglia Romania, nie wydając ani złotówki na nocleg. Pragniemy przy tym podkreślić, że nie traktujemy couchsurfingu jako darmowych noclegów. Już po pierwszej nocy, spędzonej u uroczej Argentynki Danieli, wiedzieliśmy, że tu chodzi o coś więcej. Wybierając się w świat, nie wyobrażaliśmy sobie, byśmy mogli nocować tylko w hotelach. A co z poznawaniem życia w obcym kraju? Co z imprezami? Bez lokalnych mieszkańców nasza podróż byłaby zwyczajnie nudna! W Los Angeles jeździliśmy na nocne przejażdżki jeepem z naszym hostem Ryanem, u Lauren kąpaliśmy się nocą w basenie na dachu wieżowca. Z 60-letnią instruktorką jogi z Nowej Zelandii chodziliśmy na dalekie spacery, a z MinMin w Singapurze toczyliśmy niekończące się dyskusje.

Gdybyście mieli możliwość jeszcze raz wybrać się w taką podróż, czy zmienilibyście w planie wyprawy?
Z pewnością wydłużylibyśmy czas jej trwania o parę miesięcy, może odwiedzilibyśmy inne miejsca – np. zamiast do Kuala Lumpur pojechalibyśmy na Borneo, a inne ominęli – np. Los Angeles, które jest dość nudnym megalopolis. Poświęcilibyśmy też znacznie więcej czasu na przygotowania, minimum 5 miesięcy.
W dzisiejszym ,,szybkim” świecie łatwo jest się zatracić. Ludzie ciągle za czymś ,,gonią”, jak to wygląda w innych krajach?
W dużych metropoliach jest rzeczą normalną, że wszyscy gdzieś się spieszą. Tego nie da się zmienić, trzeba być szybkim, w przeciwnym razie się przegra. Ta reguła nie dotyczy Nowej Zelandii i Australii - ludzie są tam bardziej „wyluzowani”. Wydaje się, że przyspieszają wtedy, kiedy trzeba, kiedy uważają to za konieczne.

Niezwykły kontrast miejsc, które zwiedziliście, skłania do zadania ostatniego pytania. Jak byście zachęcili innych do podróżowania - ludzi, którzy żyją tylko pracą?
Co was czeka po pracy? Emerytura? Wycieczki last minute do przereklamowanej Tunezji, czy Egiptu? A potem? Jedynym wydarzeniem będzie wasza własna śmierć. Podróżować warto i podróżować trzeba. Wyjdźmy z układanki życia, z trybu, do którego się przyzwyczailiśmy. To nie jest trudne, nie wymaga dużych poświęceń. Wystarczy skorzystać z możliwości, jakie stawia przed nami współczesny świat. Granice stoją otworem, bilety lotnicze nie są już tak drogie, dlaczego więc mamy z tego nie skorzystać? Podróże kształcą, rozwijają, potrafią nauczyć rzeczy, które dadzą nam możliwość spojrzenia na własne życie z zupełnie innej perspektywy. Apel jest prosty: nie giń za biurkiem, nie „hoduj garba”, nie zanudzaj siebie i osób, które kochasz! Zaryzykuj, poddaj się szaleństwu, a na pewno nie będziesz żałować i może nauczysz się czerpać ze świata to, co najlepsze. Życie nie jest po to, by gromadzić rzeczy, ale doświadczenia. Jeśli chcesz spełniać swoje marzenia to w tej chwili, no bo kiedy, jak nie teraz?