Wyszukiwarka biletów lotniczych
Treść główna
Z wilkiem morskim u misiów polarnych
Nazywam się: Seawolf
O mnie: Gdynianin, wieloletni kapitan, Staff Captain, Safety Superintendent, Safety Officer na statkach pasażerskich, promach, pływających kasynach, expedition ships. Po kilku latach w polskiej flocie, zniecierpliwiony rozmaitymi patologiami, wziął paszport i dyplom w kieszeń i wyruszył w szeroki świat. Opętany nieprzezwyciężalną manią pisania swoje przygody masowo opisuje na kolejnych blogach. Przede wszystkim jednak pisze felietony o polskiej polityce, historii. Podróżowanie to jego pasja i sposób na życie.
Blog: podróże Seawolfa
Wyruszyłem w podróż, żeby....
...zarobić na zapłacenie za mieszkanie, energię, wywóz śmieci, wodę, ogrzewanie, odśnieżanie, za kurs pilota awionetek syna, za ubezpieczenie, za ubrania dla żony i córki, za jedzenie dla kocurków, za elektroniczną książkę dla córki, za wakacje, mmm... Zapomniałem, za co jeszcze... A, za TV, telefony, za Internet…Jednym słowem, podróżuję, bo to moja praca. A że przy tym kocham to, co robię, to wielkie szczęście!
Moje najciekawsze odkrycie to...
...przyjemność z pisania bloga o swoich podróżach. To wielka frajda, prawie tak duża, jak same rejsy. Uznałem, że warto się dzielić swoim zachwytem z innymi. Odkryłem też, że Internet to strasznie wciągająca pułapka, pożeracz czasu. No, jeszcze że na dalekiej północy nie ma sygnału. Ale najważniejsze odkrycie podróżowania to fakt, że dobrze jest mieć, gdzie wracać z tych wszystkich wojaży.
Największa sensacja/przygoda z podróży to....
...takich zdarzeń zebrałoby się chyba na książkę, może kiedyś ją napiszę? Póki co, spisuję sobie co ciekawsze epizody na blogu.

Ostatnio „walczymy” z piratami na wodach Oceanu Indyjskiego. Kilka dni temu porwali statek dosłownie 30 mil od nas, mogliśmy jedynie słuchać bezradnie na UKF, jak statek woła o pomoc. Nie było sensu zawracać i płynąć na pomoc, bo i cóż mogliśmy zrobić? Opieprzyć piratów, obrzucić puszkami z piwem? Nie mamy broni na pokładzie. Zawiadomiliśmy jedynie centrum antypirackie, przysłali lotniskowiec, ale, jak słyszałem, nie udało się odbić statku. Pewnie zapłacą okup i marynarze wrócą do domu cali i zdrowi.
Ta podróż dała mi...
...fundusze na zapłacenie za to wszystko, o czym mówiłem na początku;))). No i parę tematów do opisania na moim blogu i w innym mediach (Niezalezna.pl, Blogmedia24.pl, Salon24.pl, Niepoprawni.pl, NowyEkran.pl).
Innym podróżnikom polecam/proponuję/radzę...
...robić to, co ja - opisywać to, co się widzi, robić zdjęcia, dokumentować, bo to wszystko potem ulatuje z pamięci. Radzę też robić back-up, bo zdarzyło mi się już parę razy, że CD z wakacji nie dało się odtworzyć, że cały zestaw zdjęć z Antarktydy mi „wcięło” przy okazji awarii dysku... No, choć teraz mam powód, żeby znów wybrać się na Antarktydę i zrobić kilkaset nowych fotek. Jednak nie w tym roku.

W 2011 znów wybieram się na północ na Spitsbergen, zobaczymy, co porabiają zaprzyjaźnione morsy i misie polarne. Bo coś nie piszą i nie dzwonią ;).

Podróżuję, bo...
...to kocham, no i co zapewne ważniejsze, na tym polega moja praca. Ale ze mną, jest tak, jak z tym gościem, który po pół roku spędzonym na pływającej przetwórni ryb jedzie sobie odpocząć – na ryby. Jak tylko mam możliwość, zabieram rodzinę na wycieczkę za granicę, ostatnio na szybki wypad do Londynu, niestety, za krótki! Cztery dni to jak polizanie lizaka przez papierek. Poprzednio byliśmy z rodziną na wielkiej wyprawie dookoła Chin, w tym rejs po Jangcy - wspaniała sprawa! No, ale i pomieszkać we własnym domciu, też by się przydało…