Wyzwolony z "egipskiej niewoli"

Nazywam się: Krzysztof Matys

Mój blog: Krzysztof Matys

O mnie: Pilot i przewodnik grup turystycznych. Pomysłodawca i autor szkoleń dla rezydentów biur podróży. Z wykształcenia historyk, egiptolog. Prowadzi popularnego bloga, poświęconego szeroko rozumianej turystyce. Właściciel biura podróży.

Od lat łączy Pan w sobie pasję podróżnika z funkcją rezydenta i pilota wycieczek głównie na Bliskim Wschodzie. Dlaczego akurat te miejsca są Panu bliskie?

Moja przygoda z turystyką rozpoczęła się w Egipcie. Jak to często bywa, do zawodu trafiłem przez przypadek. Przyjechałem do Kairu na studia. Zajmowałem się wczesnym chrześcijaństwem egipskim, uczyłem się języka koptyjskiego. Wszystko w ramach rządowego stypendium, które, co tu kryć, było po prostu bardzo skromne.

wyzwolony_z_egipskiej_niewoli4

Zacząłem więc dorabiać jako przewodnik oprowadzający wycieczki po Kairze. I tak już zostało na kilka kolejnych lat. Później doszły kolejne kraje regionu: Jordania, Izrael, Syria, Liban… Po dłuższym okresie pobytu w krajach islamskich wydawało mi się, że rozumiem ich specyfikę. Nadal dobrze się tu czuje i naprawdę lubię tu być.

Rezydenci cieszą się w polskiej opinii publicznej nie najlepszą reputacją. Jak Pan myśli, dlaczego tak jest?

Są tego dwa powody.

Pierwszy wynika z rzeczywiście słabej pracy części rezydentów. Zdarza się, że do tej pracy trafiają ludzie z przypadku, bez profesjonalnego przygotowania i zwyczajnie nie radzą sobie z wysokimi wymaganiami, jakie stawia ten zawód. Drugi jest efektem niezrozumienia. Turyści czasem po prostu nie widzą pracy rezydentów. Przez to wydaje im się, że ci wcale nie pracują. Nieporozumień dostarcza też sprzedaż wycieczek fakultatywnych. Bywa, że turyści myślą, iż jest to prywatna inicjatywa rezydentów. Tymczasem należy to do ich obowiązków służbowych i wcale nie zarabiają na tym rewelacyjnych pieniędzy. Oczywiście mają prowizję, ale rzędu 3-5 proc., a nie 20-30 jak często wyobrażają to sobie klienci.

wyzwolony_z_egipskiej_niewoli3


Ale jest jeszcze jedna kwestia. To polityka biur podróży. Niektóre zatrudniają byle kogo, kierując się tylko wysokością wynagrodzenia. Płacą mało i niewiele wymagają. Niestety, nadal w niejednym biurze panuje przekonanie, że rezydentem może być każdy. To wielki błąd. Konsekwencje takiego myślenia uderzają w turystów.

Przez wiele lat swojej pracy zobaczył Pan i doświadczył chyba wszystkiego. Czy jest jeszcze coś, co byłoby w stanie Pana zaskoczyć?

Oczywiście. Kreatywność ludzka jest nieograniczona, więc nawet najbardziej doświadczony rezydent czy pilot wycieczek, witając się z grupą, nie jest w stanie przewidzieć co go czeka.

Które ze zwiedzanych miejsc jest Pana ulubionym? Dlaczego?

Długo całą moją uwagę zajmował Egipt. Wszystko z nim porównywałem. Gdzie bym nie pojechał, oceniałem atrakcje, zestawiając je z turystycznym potencjałem kraju nad Nilem. Teraz jest już trochę inaczej. Wyzwoliłem się z „egipskiej niewoli” :), ale zajęło mi to kilka lat.

Bardzo lubię Izrael. Spędziłem tam sporo czasu i wydaje mi się, że byłbym w stanie zamieszkać tam na dłużej. Kawałeczek dalej jest Liban, to wspaniałe miejsce! Szczególnie Bejrut. Gorąco polecam. Z dalekich kierunków to chyba Nepal, zawsze dobrze się tam czuję. Czasami naprawdę nie trzeba wyjeżdżać bardzo daleko. Piękna egzotyka jest już w Syrii i wspominanym Libanie, a to tylko kilka godzin lotu samolotem.

Co w Europie? Oczywiście moja ulubiona Litwa! Można znaleźć tu rewelacyjne atrakcje. Zaskakująco egzotycznie może być nawet na moim rodzinnym Podlasiu...

Wyzwolony_z_egipskiej_niewoli1

Praca z turystami to trochę jak jazda na rollercoasterze. Każdy człowiek ma inny charakter. Jakie zdarzenie najbardziej zapadło Panu w pamięć?

Jest ich kilka, ale ostatnio moje ulubione dotyczy sytuacji, kiedy turysta przez granicę Syrii z Jordanią przemycał rewolwer. Było pięknie! Zatrzymano całą naszą grupę. Dużo strachu i obawa o daleko idące konsekwencje. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Egipt w przeciągu ostatnich kilku lat stał się najpopularniejszym miejscem zagranicznych wyjazdów Polaków. Jednak wielu rodaków powraca stamtąd z niesmakiem. Jak Pan sądzi, dlaczego? Co jest niezbędne, aby wakacyjna podróż była udana i niezapomniana?

Jeśli ktoś wraca z Egiptu z niesmakiem, to, być może, w ogóle nie powinien tam jechać. Każdy kraj to nie tylko turystyczne atrakcje, ale też uwarunkowania kulturowe, społeczne i ekonomiczne. Jadąc gdzieś, czy chcemy czy nie, dostajemy wszystko, a nie tylko to, co byśmy chcieli. To dotyczy całej turystyki, nie tylko Egiptu.

Obserwuję dziwaczne myślenie części turystów. Coś w stylu: płacę i wymagam, więc żądam, żeby było tak, jak ja chcę! Czyli co, miejscowi mają zmienić swój światopogląd, przyzwyczajenia, a może i religię, bo my, ważni klienci, tego oczekujemy?!

Turyści będą zadowoleni z Egiptu. Ale pod warunkiem, że wiedzą gdzie jadą i że oferta została odpowiednio dobrana, na przykład hotel wybrany tak, by spełniał ich oczekiwania.

Co Pana najbardziej fascynuje w podróżach?

Może zabrzmi to dziwnie, ale najbardziej lubię proces gromadzenia literatury i zdobywania informacji o danym kraju. Kiedy siadam do nowego kierunku, to rozpoczynam autentyczne studia. Czytam, notuję, rozmyślam i piszę. To sprawia mi ogromną frajdę.

Wyzwolony_z_egipskiej_niewoli

Jest Pan z wykształcenia historykiem, czy w swoich wyprawach skupia się znacznie na aspektach historycznych?

W pewnym stopniu tak. Uważam, że ten rodzaj wykształcenia to jedna z najlepszych form przygotowania do pracy pilota wycieczek i przewodnika. Historykowi łatwiej jest zaprowadzić porządek w gąszczu informacji, łatwiej mu zrozumieć inne kultury i cywilizacje.

Jakie są Pana plany na przyszłość?

O tym mówi mi się najtrudniej, ponieważ w moim życiu wszystko dzieje się samo. Niejako bez mojego szczególnego udziału, bez mojej zasługi. Po prostu się pojawia i już. Przez skórę czuję, że w powietrzu wiszą jakieś nowe kierunki, miejsca, w których mnie jeszcze nie było. Poza tym, zaczynam pracę nad nowym projektem o nazwie „Krzysztof Matys Travel”. Będzie to marka zajmująca się m.in. organizacją wycieczek egzotycznych.