Treść strony

Wyszukiwarka biletów lotniczych

przelot złożony
1 pasażer
  • Dorośli od 18 lat-1+
  • Młodzież 12-18 lat-0+
  • Dzieci 2-12 lat-0+
  • Niemowlęta do 2 lat-0+
  • Wybierz
Szukaj
  • polska firma
  • 20 lat na rynku
  • 500 000 klientów
  • bezpieczne płatności
  • gwarancja najniższej ceny
Tanie loty. Szybko i wygodnie.

Petra krok po kroku

Zanim pokażemy Wam Petrę, na początek kilka faktów. Miasto powstało najprawdopodobniej ok. VI w. p.n.e. i nie od razu zostało wykute w skale. Na początku Nabatejczycy – lud, którego ojczyzną była Petra – żyli w namiotach i naturalnych jaskiniach, tworząc obozowisko w dolinie Wadi Musa. Z czasem zaczęły powstawać budowle, których pozostałości możemy oglądać dzisiaj. Część wydrążona w skale (w przeważającej mierze to grobowce), a część wybudowana w dolinie – świątynie, rynki, teatr, kolumny, fontanna, a nawet baseny. Wszystko, co niezbędne do funkcjonowania miasta. Dzisiaj niedużego, ale wtedy całkiem sporego, bo w czasach największej świetności Petrę zamieszkiwało nawet 40 tys. osób.

​Do rozwoju miasta niewątpliwie przyczyniła się jego lokalizacja na przecięciu szlaków handlowych z Indii do Egiptu czy z Arabii do Syrii. To tutaj handlowcy zatrzymywali się by odpocząć, uzupełnić zapasy wody czy wymienić towar. Miejsce znane dobrze ówczesnym handlarzom, światu zachodniemu ponownie objawione zostało w 1812 roku przez szwajcarskiego podróżnika Johannesa Ludwiga Burkharda. Żeby nie zanudzać zbyt długą opowieścią po szczegóły odsyłam do źródeł historycznych. My przyjrzyjmy się teraz temu różowemu miastu i najważniejszym jego budowlom. Nasze dotychczasowe wyobrażenie o Petrze sprowadzało się do Siq'u i Skarbca. Na tej podstawie wytworzył się w naszych głowach obraz ciasno wciśniętego pomiędzy góry mini miasteczka. Dopóki nie doszliśmy do rozleglejszych terenów jakie ukazują się oczom turystów mniej więcej za Ulicą Fasad, nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego jak wielkie było miasto i jak rozległy teren zajmowało. Dopiero widząc rozsiane wiele kilometrów dalej jaskinie zaczynamy sobie wyobrażać życie i gwar kilkudziesięciotysięcznej metropolii. 

Siq - powiedziałabym o nim „wizytówka Jordanii". Zdjęcie wąskiego skalistego tunelu, do którego wpadają pojedyncze promienie słońca i na końcu którego wyłania się Skarbiec jest jednym z najczęściej wybieranych do ilustracji artykułów o Petrze. Moim zdaniem nie ostatnie metry tego wąwozu kiedy widzimy już Skarbiec, ale na całej długości, sam w sobie jest zachwycająco piękny. Wysoki, złocisto – różowy, wije się niczym w tańcu. Przyjemnie chłodzi w upalny dzień. Ale przede wszystkim to raj dla oczu. 

Skarbiec (Al-Khazneh) - jedna z najlepiej zachowanych i najbardziej okazałych budowli. Nie ma pewności jaką funkcję dokładnie pełnił Skarbiec. Nie miał nic wspólnego ze skarbem, mimo iż nawet Indiana Jones to tutaj właśnie szukał Świętego Graala. Jedne źródła podają, że był to grobowiec, inne że w tym miejscu zatrzymywały się karawany wędrujących z Indii czy Egiptu handlarzy, jeszcze inne że była to świątynia. Z kolei autor artykułu „The Mystery of the Treasury Monument" wysnuwa teorię, że była tu biblioteka. 

Pamiętam jak kilka lat temu zamarłam z zachwytu przed telewizorem widząc Skarbiec. Od tamtego momentu Petra była moim wielkim marzeniem. Zastanawiałam się jak to będzie kiedy w końcu przed nim stanę. I muszę przyznać, że nie było tak jak to sobie wyobrażałam. Nie było rozwarcia oczu i ust i zamilknięcia z wrażenia. Nie było wielkiego „wow". Nie, to nie tak, że był zawód. Bo nie było. Niestety, ale stwierdzam, że telewizja i internet odbierają trochę radość z odwiedzania nowych miejsc. Szczególnie kiedy przygotowujesz się do wyjazdu i czytasz artykuły czy oglądasz setki zdjęć. Naoglądasz się niektórych miejsc tak dużo, że kiedy już w nich jesteś to czujesz jakby to wcale nie był twój pierwszy raz. Ja tak właśnie się czułam przed Skarbcem – jakbym już dobrze znała to miejsce i ten widok. Skarbiec nie był odkryciem. Detale, ogrom pracy włożony w jego wykonanie tak wiele tysięcy lat temu – to robi wrażenie. Zresztą to piękny budynek, czy raczej to piękna fasada. 

Przy Al-Khazneh są tłumy. Mam wrażenie, że jest to miejsce, które dla wielu turystów stanowi punkt kulminacyjny wycieczki. Poza turystami, jest tu też dużo handlujących pocztówkami dzieci, lokalnych biznesmenów oferujących przejażdżkę wielbłądem czy zdjęcie z „przebierańcem". Jest gwarno, co odbiera trochę ochotę cieszenia się widokiem. Na szczęście udało nam się dotrzeć do miejsca, skąd Skarbiec oglądaliśmy całkiem sami i z zupełnie innej perspektywy. 

Idąc Ulicą Fasad nią mijamy na początku fasady grobowców bogatych mieszkańców miasta, przechodząc stopniowo do mniejszych i mniej spektakularnych. Jest tego naprawdę dużo i to tutaj zaczynamy zauważać, że nie było to małe miasto. Na ich przykładzie widać też specyficzny styl architektoniczny jaki stworzyli Nabatejczycy. 

Teatr - dosyć mocno zniszczony i nie zachęca do poświęcenia mu dłuższej chwili, szczególnie jeśli wcześniej widzieliśmy teatry w Jerashu czy Ammanie. Ten w Petrze w odróżnienia od wymienionych nie jest dziełem rzymskim, bo wykuty został jeszcze przed rzymskim najazdem na miasto, ale Nabatejczycy byli świetnymi naśladowcami. 

Pierwszym z Grobowców Królewskich, do jakiego zaglądamy jest Grobowiec Urny. Uciekam z niego dosyć szybko, bo w środku po prostu śmierdzi moczem. Zresztą nie tylko tam – każdy grobowiec, każda jaskinia tak śmierdzi. Nie wiem czy to sprawka zwierząt, czy sprzedawców, którzy ryzykując utratę transakcji nie chcą opuścić „posterunku". Rzut okiem spomiędzy filarów schodów prowadzących do Grobowca Urny, wiele metrów nad miastem, ponownie obrazuje jak wielka jest Petra. Ale wciąż nie jesteśmy w stanie objąć stąd całego obszaru miasta. Kolejne z Grobowców Królewskich to Grobowiec Jedwabny, Urny i Pałacowy. Wszystkie olbrzymie, pnące się na wiele metrów w górę. Najlepiej oglądać je jednak z oddali, np. z Ulicy Kolumn. 

Wielka Świątynia (Great Temple) - tak budynek nazwany został przez jednego z archeologów w 1921 roku i od tamtego czasu funkcjonuje ta nazwa. Przypuszcza się jednak, że może być ona myląca. Nie wiadomo tego na pewno, ale nie koniecznie musiała znajdować się tu świątynia, równie dobrze mogła to być siedziba władz miejskich (taki ratusz). Co ciekawe prace archeologiczne ukazały, że wokół Wielkiej Świątyni znajdowały się ogród i baseny. 

Pałac córki Faraon (Qasr el-Bin al-Faroun) - jedyny budynek na terenie Petry jaki nie został wykuty w skale. Legenda z nim związana mówi, że faraon obiecał oddać swoją córkę za żonę temu, kto do jego pałacu doprowadzi wodę. Nie wiem czy do transakcji doszło, ale podczas prac archeologicznych znaleziono wokół pałacu fragmenty ówczesnego systemu kanalizacji. 

Monaster / Klasztor (Al-Deir) to w moim odczuciu najbardziej okazała budowla Petry. Podobny do Skarbca, ale na szczęście nie tak często pokazywany w mediach, więc jakaś magia wciąż w nim pozostała. Znajduje się na samym końcu miasta, ukryty za górami (nie widać go z centrum Petry). Aby się do niego dostać trzeba pokonać ponad 800 schodów, co w upale zajmuje dosyć sporo czasu. Ale jak już do niego dojdziemy, możemy siedzieć tak długo jak mamy ochotę. Niestety przyjemność patrzenia na to cudo psują czasem beduińskie dzieci, które wyposażone w nowoczesną technologię przysiadają obok z włączonym na pełen regulator You Tubem. 

Sam Klasztor powstał w III w. p.n.e., a w czasach bizantyjskich pełnił funkcję kościoła.


Więcej artykułów o Jordanii na blogu TripleCake.com

Alerty cenowe

Ustaw gdzie i kiedy chcesz lecieć, a my zajmiemy się resztą!