Ryanair ponownie opóźnia powrót połączeń z Polski do Jordanii. Loty z Krakowa i Poznania do Ammanu, które miały zostać wznowione w czerwcu, zniknęły z systemu rezerwacyjnego przewoźnika. W praktyce oznacza to, że pasażerowie planujący podróż do jordańskiej stolicy na początek sezonu letniego muszą liczyć się z kolejną zmianą planów.
Czerwcowych lotów do Ammanu nie będzie
Jak informuje Rynek Lotniczy, Ryanair usunął z systemu sprzedaży czerwcowe rejsy z Krakowa i Poznania do Ammanu. Wcześniej połączenia z Krakowa miały być wykonywane w poniedziałki i piątki, a z Poznania w środy i soboty. Obecnie w systemie przewoźnika jako możliwy termin powrotu jordańskiego kierunku pojawia się lipiec, ale realizacja tych rejsów nadal nie jest przesądzona.
To kolejna odsłona problemów z trasami do Jordanii. Połączenia były już wcześniej zawieszane w związku z napiętą sytuacją bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Przewoźnicy musieli reagować na zamknięcia przestrzeni powietrznej, zmiany tras oraz podwyższone ryzyko operacyjne w regionie.
Jordania była ważnym kierunkiem dla taniego latania
Amman przez ostatnie lata był jednym z ciekawszych kierunków Ryanaira z Polski. Dla wielu podróżnych stanowił tanią bramę do Jordanii — kraju, który przyciąga Petrą, pustynią Wadi Rum, Morzem Martwym, Akabą i możliwością połączenia zwiedzania z krótkim wypadem na Bliski Wschód.
Trasy z Krakowa i Poznania miały szczególne znaczenie, bo pozwalały zorganizować samodzielną podróż do Jordanii bez konieczności korzystania z lotów z przesiadką. Dla turystów oznaczało to niższe koszty i prostszą logistykę, zwłaszcza przy krótszych wyjazdach.
Teraz ta opcja pozostaje zawieszona. Choć Ryanair formalnie nie wycofał kierunku na stałe, kolejne przesunięcie daty wznowienia lotów pokazuje, że przewoźnik bardzo ostrożnie podchodzi do planowania operacji w tym regionie.
Powodem jest sytuacja na Bliskim Wschodzie
Problemy z lotami do Ammanu nie są odosobnionym przypadkiem. W ostatnich miesiącach napięcia na Bliskim Wschodzie wpływały na decyzje wielu linii lotniczych. Reuters informował m.in. o zawieszeniach lub ograniczeniach lotów do wybranych miast regionu, w tym do Ammanu, Tel Awiwu i innych portów, w związku z zamknięciami przestrzeni powietrznej oraz względami bezpieczeństwa.
Podobne działania podejmował również Wizz Air, który czasowo wstrzymywał loty do Ammanu i innych kierunków na Bliskim Wschodzie. To pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie Ryanaira, ale całego rynku połączeń między Europą a regionem objętym niestabilną sytuacją operacyjną.
MSZ nadal odradza podróże do Jordanii
Istotnym elementem dla pasażerów jest także aktualne ostrzeżenie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. MSZ podniosło poziom ostrzeżenia dla Jordanii do poziomu 4, czyli „odradza wszelkie podróże” do Jordańskiego Królestwa Haszymidzkiego. Resort wskazuje na zmieniającą się sytuację bezpieczeństwa w regionie i zaleca śledzenie oficjalnych komunikatów.
Dla osób, które mimo wszystko przebywają w Jordanii lub mają już zaplanowany wyjazd, MSZ rekomenduje bieżące monitorowanie informacji lotniskowych, kontakt z przewoźnikami oraz rejestrację w systemie Odyseusz. To szczególnie ważne w sytuacji, gdy rozkłady lotów mogą zmieniać się z niewielkim wyprzedzeniem.
Co z pasażerami, którzy mieli bilety?
Jeżeli Ryanair odwołał konkretny lot, pasażerowie powinni otrzymać informację bezpośrednio od przewoźnika. Zgodnie z zasadami opisanymi przez Ryanaira, w przypadku anulowania rejsu pasażer może ubiegać się o zwrot pieniędzy, zmianę terminu lotu na tej samej trasie lub zmianę planu podróży na porównywalnych warunkach, zależnie od dostępności.
Warto jednak rozróżnić zwrot kosztów biletu od odszkodowania. Przy odwołanym locie pasażer co do zasady ma prawo do zwrotu kosztów lub zmiany podróży, ale odszkodowanie może nie przysługiwać, jeżeli zakłócenie wynika z nadzwyczajnych okoliczności pozostających poza kontrolą linii lotniczej. Do takich sytuacji mogą należeć m.in. poważne zagrożenia bezpieczeństwa czy zamknięcia przestrzeni powietrznej.
Lipiec pozostaje pod znakiem zapytania
Najważniejsze pytanie brzmi teraz: czy połączenia do Ammanu rzeczywiście wrócą w lipcu? Na razie nie ma pewności. W systemie rezerwacyjnym Ryanaira pojawiają się terminy późniejsze niż czerwcowe, ale dotychczasowe przesunięcia pokazują, że rozkład może być dalej aktualizowany.
Dla podróżnych oznacza to konieczność zachowania ostrożności przy planowaniu wyjazdu. Rezerwowanie noclegów, samochodu czy dodatkowych atrakcji bez możliwości bezpłatnej anulacji może być ryzykowne, szczególnie jeśli lot do Jordanii jest kluczowym elementem całej podróży.
Jordania czeka, ale decyzje zależą od bezpieczeństwa
Jordania od lat jest jednym z najatrakcyjniejszych kierunków w regionie dla turystów z Europy. Dla Ryanaira Amman również pozostaje ważnym punktem w siatce połączeń. Jesienią 2025 roku przewoźnik zapowiadał duży program zimowy z Ammanu, obejmujący kilkanaście tras do europejskich krajów, oraz mówił o planach dalszej rozbudowy obecności w Jordanii.
Obecna sytuacja pokazuje jednak, że nawet ambitne plany przewoźników mogą szybko zostać zweryfikowane przez geopolitykę. Dopóki warunki operacyjne w regionie nie będą stabilne, linie lotnicze mogą wstrzymywać się z pełnym powrotem połączeń.
Na ten moment pewne jest jedno: czerwcowego powrotu Ryanaira z Krakowa i Poznania do Ammanu nie będzie. Pasażerowie zainteresowani Jordanią powinni regularnie sprawdzać status rezerwacji, komunikaty przewoźnika oraz ostrzeżenia MSZ przed podjęciem decyzji o podróży.
Źródła: Rynek Lotniczy, Ryanair, Reuters, Gov.pl / MSZ, Urząd Lotnictwa Cywilnego.

