One Day w Wiedniu

Paulina Rita Kluska
Towarzyszkę znalazłam na grupie dla autostopowiczów i w kilka godzin zobaczyłyśmy większość ważnych miejsc.
  • 19 godzin
  • 2 kraje
  • 673 km
  • 11 etapów
Dzień 1, godz. 22:10 (2016-09-14)

Polski bus odjeżdżał z o 22:00
  • 332 km

Przejazd sprawny, autokar nie był zapełniony więc mogłam spać rozłożona na dwóch siedzeniach. Dojechaliśmy o 5 rano, ale byłam całkiem wyspana.
Dzień 2, godz. 08:00 (2016-09-15)

Pierwsze wrażenie, czyli Stephansplatz

Całodobowy bilet na każdy rodzaj komunikacji miejsciej w Wiedniu kosztuje 6,7 euro. Automaty są czytelne, jest możliwość zmiany na kilka języków w tym: angielski, hiszpański, rosyjski.Czerwoną linią w stronę Leopoldau, z dworca PKS dojechałyśmy na przystanek Karlsplatz. Wychodząc z metra nie można nie zauważyć majestatycznej katedry. Wczesnym rankiem, gdy Plac św. Szczepana jest pusty, kościół robi jeszcze większe wrażenie. Wejście do katedry jet darmowe ( płatne jest podejście do ołtarza głównego, który notabene bardzo dobrze widać też z daleka), możliwe dopiero od godziny 9. Podczas mojej wycieczki jeszcze dwa razy byłam w tym miejscu, więc po południu weszłyśmy do środka, lecz nie korzystałyśmy z tej płatnej opcji.
godz. 09:00

Spacer po sterylnie czystym Wiedniu.
  • 2 km

O 6:30 otwierają punkty informacji turystycznej, gdzie można dostać darmową mapę miasta z zaznaczonymi ważniejszymi miejscami. cel był taki, aby jak najmniej korzystać z metra i żeby zobaczyć wszystkie zaznaczone na mapie punkty.
Wrażeń estetycznych nie brakowało.
godz. 10:30

Belweder , Szchonbrunn, Hofburg.

Za równo na teren przed Belwederem, jak i do ogrodów tuż obok, wejście jest bezpłatne. Do samego Belwederu nie wchodziłam, raz ze to wycieczka lowcostowa, dwa ponieważ nie było czasu, wszak jeszcze tyle jest do zobaczenia!
godz. 12:30

Wien

Z Belwederu podjechałyśmy metrem do katedry św. Szczepana, w tedy też zwiedzałyśmy wnętrze. Szybko, choć zachłannie, wewnątrz przy bocznym ołtarzu trwała msza. Dookoła katedry w ciągu dnia turysci mieszają się z tubylcami, jest chaos, czasami tłok.
Mape centrum miałam już mniej- więcej obeznaną. Dosyć sprawnie dotarłyśmy do Placu. św. Teresy. Stamtąd prostą drogą do Ratusza.
godz. 13:00

Marsz z mapą
  • 2 km

Gdy tylko jedna osoba ma orientację w terenie, spacer trwa dłużej :D
godz. 13:20

Ratusz

Piękna i majestatyczna budowla. Przed Ratuszem trwały przygotowania do pokazów cyrkowych, więc kłębiło się dużo ludzi, trochę głośno więc idziemy szukać spokoju...
godz. 13:40

Kościół Wotywny

Spod Ratusza 10 minut piechotą i mamy... reklamę piwa. Dużą... i brzydką..
godz. 14:30

Szybko na Prater
  • 2 km

Metrem w kilka minut podjechałyśmy na przystanek Praterstern. Nie da się nie zauważyć ogromnego diabelskiego młyna. Emocje jak podczas gry w szachy, ale ładnie tam.
Wejście do samego wesołego miasteczka jet bezpłatne. My weszłyśmy do kabiny diabelskiego młyna za 9 euro, aby popatrzeć na panoramę miasta. Koło kręci się powoli, więc spokojnie zdążyłyśmy zrobić zdjęcia i w spokoju posiedzieć na ławce. W wagonikach zawsze jest odliczona ilość osób, dzięki czemu turyści nie tłoczą się wewnątrz.
godz. 15:00

Ostatnie chwile nad Dunajem
  • 1 km

Plan ył taki, aby wysiąść przed rzeką i przejść się nad Dunajem. Udało się. Dla leniwych- w połowie rzeki też jest stacja metra- Donauinsel (czerwona linia).
godz. 16:40

Bardzo długi powrót do domu.
  • 334 km

Polski bus stał w korku w Wiedniu trzy godziny. Trochę zmęczona i zziębnięta wróciłam do Polski. Zdaję sobie sprawę, że pewnie wielu rzeczy nie zobaczyłam... mam po co wracać.