Nagłówek strony

Wyszukiwarka biletów lotniczych

przelot złożony
1 pasażer
  • Dorośli-1+
  • Dzieci-0+
  • Wiek dziecka 1-8+
  • Wiek dziecka 2-8+
  • Wiek dziecka 3-8+
  • Wiek dziecka 4-8+
  • Wiek dziecka 5-8+
  • Wiek dziecka 6-8+
  • OK
Szukaj
  • polska firma
  • 20 lat doświadczenia
  • 500 000 klientów
  • bezpieczne płatności
  • gwarancja najniższej ceny
Wszystkie linie lotnicze. Rezerwuj wygodnie.

Treść główna

Santorini - najpiękniejsza wyspa świata poza sezonem (część 2)

Santorini - najpiękniejsza wyspa świata poza sezonem (część 2)

O pierwszym dniu naszego pobytu na Santorini możecie przeczytać tutaj

Drugiego dnia udaliśmy się z samego rana do położonych pod (chociaż właściwie można powiedzieć, że leżących nad) miejscowością Kamari pozostałości starożytnej Thiry. Na szczyt góry, na której znajdują się ruiny, najlepiej dostać się autem, jednak jeżeli ktoś lubi wspinaczki, wejście na piechotę też jest możliwe. Widoki ze szczytu zapierają dech w piersiach. Widać z niego ogromną część wyspy i otaczające ją czarne plaże obmywane co chwila białymi grzywami rozbijających się fal. W dole podziwiać można zabudowania Kamari i Perissę.

Ruiny na szczycie góry

Wstęp do starożytnej Thiry kosztuje 2 euro od osoby, darmowy jest w każdą pierwszą niedzielę miesiąca. Jednak mimo że była to druga niedziela lutego, nikt nie chciał od nas żadnej zapłaty. 

Thira założona została z IX w.p.n.e., a zamieszkiwano ją aż do XIIIw. Rozkwit miasteczka nastąpił około 300-150 r.p.n.e. Pozostałości Thiry odnalezione zostały przez niemieckich archeologów, którzy prowadzili prace wykopaliskowe w latach 1859-1902. Odkryto tam liczne pozostałości najróżniejszych zabudowań, które można obecnie podziwiać w każdy dzień tygodnia z wyjątkiem poniedziałków, kiedy to teren wykopalisk jest zamknięty. Zwiedzanie uprzykrzał silny wiat, ale warto tam zajrzeć chociażby dla samych widoków.

Stary port

Po zjechaniu na dół pokręciliśmy się jeszcze chwilę po Kamari (to tak samo wakacyjna miejscowość jak i Perissa) i pojechaliśmy do Firy - obecnej stolicy wyspy. Nieco zmęczeni przysiedliśmy w jednej z restauracji z widokiem na miasto zawieszone na krawędzi skał. Roztaczała się stamtąd niesamowita panorama na Firę oraz morze i pobliskie wysepki. Widok był przepiękny. Jako że po południu wiatr nieco osłabł, siedzenie na zewnątrz w tak słoneczny dzień było czystą przyjemnością. 

Skonsumowaliśmy szybko grecki obiad i udaliśmy się do starego portu, który znajduje się poniżej miasta. Spacer pochyłymi stopniami wybrukowanymi kostką wymagał nieco skupienia, ponieważ wszędzie leżały odchody osłów i mułów (trasę tę można pokonać na ich grzbiecie) oraz gdzieniegdzie brakowało fragmentów ścieżki. Na początku drogi zaproponowano nam przejażdżkę, ale jako że postanowiliśmy zejść na własnych nogach - odmówiliśmy. Trasę można pokonać także kolejką, która kursowała w dość mocno ograniczonych godzinach ( 9-12:00 i 15:00-16:00 w 30 minutowych odstępach). Koszt zjazdu lub wjazdu - czy to na grzbiecie muła czy wspomnianą kolejką - kosztuje 5 euro od osoby w jedną stronę.

W starym porcie byliśmy zupełnie sami. Pokręciliśmy się po nim nieco, ale jako że wszystkie było zamknięte na cztery spusty, udaliśmy się w drogę powrotną. 

​Pożegnanie z Oią

Po powrocie na górę pospacerowaliśmy nieco po wąskich uliczkach Firy, po czym zdecydowaliśmy się na powrót na Czerwoną Plażę. Niestety zupełnie zapomniałam o tamtejszym muzeum, w którym zgromadzone są najróżniejsze eksponaty z wykopalisk prowadzonych na wyspie. Trudno - trzeba będzie tam wrócić.

Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, więc chcieliśmy koniecznie zobaczyć grę świateł na niezwykłych czerwonych klifach. Promienie pięknie podkreślały wszystkie kolory skał. Warto było! Szczególnie że byliśmy tam zupełnie sami. Gdy już się napatrzyliśmy, zdecydowaliśmy się na powrót do Oi, żeby sprawdzić, jak miasto prezentuje się po zmroku. Musiałam zobaczyć je raz jeszcze... Mimo tego, że było opustoszałe, efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Podświetlone uliczki dodawały mu jeszcze więcej uroku...

Następnego dnia czekał nas powrót do Polski. Szkoda było opuszczać to piękne miejsce, ale wspomnienia z niego na pewno zachowamy na długo. Polecam Santorini poza sezonem - warto zobaczyć wyspę wtedy, gdy jest taka cicha i spokojna! Przy intensywniejszym tempie zwiedzania, wystarczy weekend, żeby odkryć wszystkie uroki tej niewielkiej, ale jakże niezwykłej wysepki. 

Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się o Santorini nieco więcej, zapraszam na moją stronę: www.podrozowisko.pl.

Zobacz galerię zdjęć!

Alerty cenowe

Ustaw gdzie i kiedy chcesz lecieć, a my zajmiemy się resztą!

Nawigacja dodatkowa