Treść strony

Wyszukiwarka biletów lotniczych

przelot złożony
1 pasażer
  • Dorośli od 18 lat-1+
  • Młodzież 12-18 lat-0+
  • Dzieci 2-12 lat-0+
  • Niemowlęta do 2 lat-0+
  • Wybierz
Szukaj
  • polska firma
  • 20 lat na rynku
  • 500 000 klientów
  • bezpieczne płatności
  • gwarancja najniższej ceny
Tanie loty. Szybko i wygodnie.

Melk - Klasztor Benedyktynów

Melk - Klasztor Benedyktynów

Skoro ruszyliśmy temat Doliny Wachau to nie można pominąć największego w Europie klasztoru Benedyktynów, który po prostu trzeba odwiedzić.Zaraz w pierwszy dzień, w który przyjechaliśmy do Melk uderzyliśmy na klasztor. 

b2ap3_thumbnail_46_20150128-165412_1.jpg

Opactwo Benedyktynów znajdujące się w zamku zlokalizowanym na stromym, charakterystycznym wzniesieniu, u którego stóp leży miasteczko Melk. Ogrom kompleksu robi niesamowite wrażenie. Jest to ponoć największa barokowa budowla w Europie. Nasza kwatera mieściła się bezpośrednio pod kompleksem, dlatego dojście do celu zajęło nam ok 7 minut. Zamek otwarty jest do zwiedzania od 9.00 do 17.30, więc nie mieliśmy problemu, żeby zdążyć. Za bilet płacimy 10 EURO od osoby i od razy nasuwa się pytanie czy warto? Na pierwszy rzut oka, widząc tak wielki obiekt odpowiedź jest prosta, trzeba tam wejść. Po okazaniu biletu przy wejściu na piętrze wchodzimy do pomieszczeń zamku, w których pokazywane są pamiątki i insygnia Opactwa. To część muzealna, w której wnętrza nie budzą zachwytu. Tutaj koncentrujemy się również na wystawach obrazów i pokazach multimedialnych. Niestety w skali tak dużego kompleksu ilość udostępnionych sal do zwiedzania jest dość mierna. 

b2ap3_thumbnail_13_20150128-165456_1.jpg

Wspomnę, że tylko dwie robią wrażenie. Jest to sala marmurowa, w której kunszt zdobień i malowideł zachwyca oraz biblioteka z bardzo dużym księgozbiorem. Na moją szkodę w bibliotece obowiązuje zakaz fotografowania.  Między salą marmurową, a biblioteką znajduje się taras widokowy z pięknym widokiem na okolicę oraz kościół Św. Piotra i Pawła. W końcowej części trasy zwiedzania, zaraz za schodami cesarskimi prowadzi długi na 200m korytarz cesarski, w którym ułożono w równym szpalerze obrazy wszystkich władców Austrii. Zarówno schody jak i korytarz robią wrażenie. Kończąc trasę zwiedzania wychodzimy znów na przepiękny i wielki Dziedziniec Prałatów z fontanną w centralnym punkcie. Tutaj zaczynaliśmy zwiedzanie, które trwało około 40 minut i to kończymy pierwszą część spaceru.

b2ap3_thumbnail_04_20150128-165533_1.jpg

W cenie biletu można wyjść na jedną z bastylii i zerknąć na zamek trochę z góry oraz ładny ogród zamkowy. Druga część spaceru to przechadzka właśnie po ogrodach zamku. Nie są one duże, ale mają kilka uroczych miejsc. Wchodząc głównym wejściem pokazuje się przed nami ładny barokowy pawilon. Tutaj znajduje się główny plac ogrodu. Wszystko jest perfekcyjnie przycięte i zadbane. W pawilonie ogrodowym znajduje się kameralna sala koncertowa oraz mała kawiarnia. Wszystko jest ładne, ale dość normalne, aż do momentu gdy spojrzymy w sufit. I tu znów otwiera się przed nami teatr malarstwa. W pierwszym dniu jeszcze nie wiedziałem, że tego typu cuda czekać na nas będą w kolejnych odwiedzanych miejscach. Słowo cuda jak najbardziej tu pasuje, ponieważ gdy ustawimy odpowiednio aparat fotograficzny to możemy dostrzec nie duży efekt trójwymiaru takiego malowidła.

b2ap3_thumbnail_28.jpg

Niestety nigdzie nie ma zaznaczonego odpowiedniego punktu, z którego efekt ten może być lepiej widoczny. Przed pawilonem rozstawionych jest kilka stolików z kawiarni, można odpocząć. My jednak zdecydowaliśmy się od razu na spokojne obejście parku. Z boku pokazujemy mapkę kompleksu, która trochę ułatwi zapoznanie się z parkiem jeszcze przed jego odwiedzeniem. Znajduje się tu kilka małych barokowych altan, jednak miejsce, które polecamy to oznaczony numerem 8 barokowy mini rezerwat wodny. I to nie z powodu małego stawu tam się znajdującego, ale z powodu bardzo starych drzew rosnących wokół stawu i wzdłuż alei spacerowej. Drzewa robią zapewne spore wrażenie w pochmurny i mglisty dzień z uwagi na swoje konary. Zresztą sami zobaczycie zdjęcie w galerii o Melk. Przyjemny spacerek po ogrodach i zamku należy zakończyć zimnym piwkiem lub kawką w ogrodowej restauracji oznaczonej budynkiem na dole mapki. Tutaj muszę nadmienić, że restauracja leży już poza parkiem i nie ma do niej wejście z parku. Wchodzimy od strony placu z przed wejście do zamku i ogrodów lub od strony parkingu. Żeby przejść do parku musimy wyjść na plac oznaczony numerem 1. Być może to błahostka, ale my byliśmy przekonani, że schodząc do placyku jordanowskiego (14) zejdziemy na upragnione piwko do tej restauracji, nic z tych rzeczy. Trzeba było się wracać. I tym miłym piwkowo kawowym akcentem zakończyliśmy spacer po Opactwie. Nie było jeszcze późno, więc potruchtaliśmy do centrum Melk. Nie mogę nie wspomnieć o nieopuszczającym nas "szczęściu" napotykania na ciągłe remonty. Tym razem nasz przyjaciel remont spotkał nas dokładnie w centrum małej starówki na środku placu z restauracjami, z którego wiedzie klimatyczna uliczka do placu ratuszowego. Nie pozostawało nam nic innego jak patrzyć częściej w górę niż w dół. Zresztą mając nad sobą taki wielki zamek warto podnosić głowę. W miasteczku nie ma dużo do oglądania. Ale można usiąść w winiarni przy ulicy Głównej (Hauptstr.) i skosztować tutejszego wina. Bardzo charakterystyczne dla Melk jest to, że turyści pojawiają się tu w momencie dopłynięcia statków Błękitnej Floty. Z chwilą odpłynięcia ostatniego na starówce robi się zupełnie pusto. Wieczorem wszystko zamiera.Pracuje tylko parę knajpek, a tak to cisza. Tak przynajmniej było w pierwszy majowy weekend. W ten sposób zakończyliśmy pierwszy dzień, a w zasadzie pół dnia pobytu w Melk.

Zapraszam na foto spacer. Kliknij TUTAJ

Alerty cenowe

Ustaw gdzie i kiedy chcesz lecieć, a my zajmiemy się resztą!