Podróże

Szkice hiszpańskim piórkiem

 

Nazywam się: och! Przeróżnie mnie nazywają. Lubię też tworzyć sobie nicki, w zależności od nastroju. Mam coś w sobie z Fernando Pessoi, to pewne. Choć nie mówię tu o jego geniuszu ;)

Blog: Szkice hiszpańskim piórkiem

O mnie:

szkice_pirkiem1

kiedyś stworzyłam taką literacką swobodną kompilację na swój temat. Myślę, że nadal jest aktualna:

urodzona w ziemi obiecanej, w roku 1984; w wieku XXI podróżuję do granic sztuki, rozmyślając o rozkoszy; czasem piórkiem piszę szkice o miłości; w xiędze bałwochwalczej odkrywam portret damy, znam już 24 godziny z życia kobiety; na targowisku próżności wplątuję się w niebezpieczne związki, gdzie historia szaleństwa miesza się z historią erotyzmu i seksualności; te fragmenty dyskursu miłosnego w dzienniku uwodziciela, mówiąc o uwodzeniu, przyprawiają o bojaźń i drżenie; w tym nienasyceniu jedynym wyjściem będzie pożegnanie jesieni, bo nawet podróż trans-atlantykiem nie wyrwie z tego kosmosu pornografii; czasem zatem gram w szklane paciorki, w klasy lub na blaszanym bębenku, wolę jednak pasażami podróżować do kresu nocy, zaglądając do sklepów cynamonowych, wstępując czasem na ucztę babette czy na śniadanie u Tiffany'ego; przeżywam śmieszne miłości w cinema paradiso, w pociągach pod specjalnym nadzorem; spotykam czułych barbarzyńców, choć sama jestem barbarzyńcą w ogrodzie, więc uderzam głową w mur, bo nieznośna lekkość bytu przyprawia mnie o mdłości; poszukując straconego czasu, między zwrotnikiem raka a koziorożca, przemierzam drogę do Indii, widzę nowy wspaniały świat, a jednak podróż do źródeł czasu nie zwiastuje końca drogi, a tylko przemyślny ból; czasem złotej gałęzi chwytam, by w mroku gwiazd się nie zagubić; wiem, że kiedyś wszystko zasypie, zawieje, lecz miłość przetrwa nawet w czasach zarazy, po stu latach samotności, i choć igraszki trafu miłości często sprowadzają burzę i podczas snu nocy letniej całe życie jest snem tylko, to nie igra się z miłością, bo intryga i miłość do krwawych prowadzi godów...

Wyruszyłam w podróż, żeby...

udobruchać nieco moją nomadyczną duszę. Jest bardzo niesforna i nie rozumie, że niekiedy w podróż wyruszyć po prostu się nie da. Żadne argumenty jej nie przekonują, więc muszę spakować walizkę i jechać.

szkice_pirkiem3

Moje najciekawsze odkrycie podróży to...

kamienie, duch miejsca, głosy przeszłości. Uwielbiam miasta, architekturę, małe ukryte uliczki. Ale w szczególności małe miasteczka lub wioski. Tam spotyka się ludzi. Zawsze na swojej drodze poznaję różnych szaleńców i zazwyczaj spotykam ich w małych mieścinach, na dworcach, w knajpkach. To są największe odkrycia każdej podróży.

szkice_pirkiem4

Największa sensacja lub przygoda podróży to ...

moje podróże nie są ani dalekie, ani szalenie egzotyczne (do czasu:-), jednak zawsze pojawia się coś, co podnosi ciśnienie i powoduje obawy. Mogą to być najprostsze sprawy, typu: brak dachu nad głową, ostatni pociąg, który nie przyjechał, etc. W takich momentach liczy się tylko na ludzi. I nie zawodzą.

Podróż dała mi...

podróż zawsze daje więcej, niż się spodziewamy. I nie mówię tylko o pozytywnych aspektach. Jeśli jedziemy dokądś po raz pierwszy, chłoniemy, zachwycamy się, próbujemy osadzić siebie w nowej przestrzeni, oswoić ją. Za drugim razem nie ma już tego zachwytu, ale jest uwaga, jest większa przenikliwość, jest głębsze spojrzenie. Oczywiście jeśli nie zasklepiamy naszych doświadczeń i pozwalamy umysłowi na swobodne poruszanie się. Stetryczenie umysłu jest czymś niedopuszczalnym w podróży.

Innym podróżnikom polecam/proponuję/radzę...

nie planować wszystkiego w najdrobniejszym szczególe. Podróż bez improwizacji traci to, co w niej najcenniejsze: przypadkowość. Trzeba pozwolić losowi się wykazać, a z pewnością nas nie zawiedzie. Najważniejsza w poznawaniu świata jest nieprzewidywalność. Z podróżą jest jak z badaniem naukowym: po cóż je robić, gdy z góry zna się rezultat?

szkice_pirkiem2

Podróżuję, bo...

noszę w sobie melancholię nienasycenia. Ciągle czegoś w życiu szukałam. Najpierw radości kolektywnego obcowania z naturą, potem mądrości filozoficzno-literackich, teraz przyszła kolej na porównywanie zapisków z literatury z życiem. Świat literacki przetarł mi drogę do świata namacalnych zmysłów. Zamierzam go odkrywać. Bardzo lubię cytat z książki Ceesa Nootebooma "Drogi do Santiago":

Może najgłębszą melancholią podróżnika jest to, że radość powrotu zawsze zmieszana jest z czymś, co trudniej opisać, że to, za czym się tęskniło, przetrwało i bez ciebie, że aby naprawdę mieć to przy sobie, trzeba by na zawsze zostać tam, gdzie się to coś znajduje. Ale w tym celu trzeba by stać się kimś, kim być nie można: tym, kto zostaje w domu. Prawdziwy podróżnik żyje rozdarciem, napięciem między docieraniem do celu i ponownym opuszczaniem, a równocześnie rozdarcie to stanowi kwintesencję jego życia: on nie należy do żadnego miejsca. Temu „wszędzie", po którym się nieustannie porusza, zawsze będzie czegoś brakować; jest wiecznym pielgrzymem braku, utraty, i podobnie jak prawdziwi pielgrzymi w tym mieście, szuka czegoś, co leży jednak dalej niż grób apostoła czy wybrzeże Finisterre – czegoś, co go woła i pozostaje niewidzialne, czegoś niemożliwego.

szkice_pirkiem6

Moje aktualne plany na przyszłość...

jestem właśnie w trakcie wywracania mojego życia do góry nogami. Zdarza mi się to mniej więcej co 7-8 lat. W jednej chwili rzucam wszystko, czym żyłam, co kochałam i co sprawiało mi nieprzeciętną radość. Nie wiem, czemu tak się dzieje, ale w pewnej chwili czuję, że pewien etap w moim życiu się skończył. Jestem wdzięczna, że mogłam żyć w taki sposób, jaki sobie wybrałam, że bardzo dużo się nauczyłam, poświęcając się danej czynności bez reszty, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że moja rola w tej dziedzinie już się wyczerpała. A że nie lubię robić niczego na siłę, podążam nową drogą, która przynosi mi nowe wyzwania i równie wielką satysfakcję. Mój obecny przewrót jest o wiele trudniejszy od poprzedniego, ponieważ dotyczy w pełni dorosłego życia.

Chciałabym móc żyć podróżując. Do tej pory jedynie czerpałam z doświadczeń i przemyśleń innych, czytając w nieskończoność. Teraz czuję, że muszę dzielić się ze światem właśnie tym, że mogę ten świat oglądać, podziwiać i się go uczyć.

Zapisz się do newslettera i odbierz nagrody!

Zostawiając adres mailowy wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Artweb-Media sp. z o.o. sp.k., ul. Wiwulskiego 27/6, 51-629 Wrocław. W każdej chwili możesz zmienić zdanie.