Treść strony

Wyszukiwarka biletów lotniczych

przelot złożony
1 pasażer
  • Dorośli od 18 lat-1+
  • Młodzież 12-18 lat-0+
  • Dzieci 2-12 lat-0+
  • Niemowlęta do 2 lat-0+
  • Wybierz
Szukaj
  • polska firma
  • 20 lat na rynku
  • 500 000 klientów
  • bezpieczne płatności
  • gwarancja najniższej ceny
Tanie loty. Szybko i wygodnie.

Hong Kong

Nie miałam ostatnio zbytnio czasu na opisywanie moich przygód w Chinach, ale już już nadrabiam zaległości.

Z racji, że moja wiza powoli dobiegała końca to musiałam udać się za granicę, by ją przedłużyć. I tak oto Hong Kong stał się obowiązkowym miejscem do odwiedzenia. Szefunio zabookował mi lot na 7:50 rano, więc musiałam wcześnie wstać by o 5:30 już być w taksówce i śmigać na lotnisko. I tu zaczęła się przygoda. Jeszcze nigdy nie widziałam Zhengzhou o tak wczesnej porze! Mijałam jakąś panią z dzieckiem siedzącą na środku ulicy w niewiadomym celu, Pana załadowanego na rikszy tak, że ledwo dostrzegłam jego postać, paru żebraków i paru ludzi już pędzących do pracy. Lotnisko też było dosyć opustoszałe - to chyba pierwszy raz gdy poczułam, że w Chinach są miejsca w miarę puste (w końcu to trudne do osiągnięcia, ciągle tyyylu chińczyków dookoła!). Niespodziewanie tez spotkałam na lotnisku zaprzyjaźnionego Polaka - Jacka, który leciał w innym kierunku ale o podobnej porze :) I tak czas oczekiwania na lot zleciał błyskawicznie! Leciałam do Shenzhen a dalej musiałam dostać się do Hong Kongu - oczywiście opcji było kilka ale wybrałam najwygodniejszą, czyli wsiadam w autobus który bezpośrednio zawiezie mnie na wyspę. Był to czas tzw. długiego weekendu bo poniedziałek 7 kwietnia był wolny, no i przez to kolejka do odprawy aby przejść przez granicę była gigantyczna! łącznie chyba prawie 2 godziny zajęło mi przeprawienie się przez granicę. Potem już poszło z górki. Chwila minęła zanim znalazłam swój hostel Wang Fat... i byłam gotowa na zwiedzanie. Zastanawiałam się jedynie czy mój bagaż będzie bezpieczny w 8 osobowym pokoju, ale w sumie co by miało mu się stać? :) Wyruszyłam więc! Nie mogłam oprzeć się też pokusie próbowania soków z owoców o których istnienia nie miałam pojęcia - sok z bambusa, z guavy, z mango, z arbuza itd! Jadłam też ichnie kulki gofrowe i tzw. sui mian ? (o ile dobrze zapamiętałam nazwę).Dodatkowo najadłam się kanapek najróżniejszych - z serem i szynką, z kurczakiem i warzywami, z kurczakiem i awokado itd! yummy!

Zaliczyłam najwyższe szczyty w Hong Kongu:

Victoria Peak - na który dostałam się boską kolejką ;) na szczycie wiało niemiłosiernie! zostawiłam tam moją wyrażoną na serduchu miłość i nacieszyłam się tą 'samotną' wycieczką. Sky 100 - czyli najwyższy budynek w Hong Kongu, gdzie na 118 piętrze będąc dosłownie w chmurach wraz z Charlim wypiłam lampkę wina :) Potem jak się chmury trochę rozrzedziły to ukazał nam się piękny nocny Hong Kong - jednak wiało tam mocno i samoloty wydawały się krążyć dosyć blisko nas, więc popatrzeliśmy i wróciliśmy na normalną wysokość.

Big Budda na Lantau Island - poszłam, a w sumie pojechałam metrem pod wodami głębokimi, żeby powiedzieć Buddie: siemanko! tak jak on powiedział mi ;P Padało wtedy i wiało, ale też pięknie pachniało drewnem, więc przystawałam i wdychałam! Atrakcją tez była tam krowa, która pojawiła się znikąd i byla skora do głaskania i wyjadania czegoś z kosza na śmieci. Pod Buddą też skosztowałam pysznych kokosowych pierożków i ciasta ananasowego.

Oprócz szczytów pokrążyłam też trochę po mieście odwiedzając świątynię umieszczoną między wieżowcami, przeszłam Hollywood street na której znajduje się rynek z antykami, wjechałam ruchomymi schodami aż na samą górę 'miasta' skąd autobusem zjechałam do samego downtownu Hong Kongu, gdzie podziwiałam nowoczesną architekturę wysokich budynków.Natrafiłam na strajk głodowy gdzieś po drodze, przeszłam się alejką gwiazd, ale wydarzeniem obowiązkowym było zaliczenie międzynarodowych targów w Hong Kongu. Tak też się stało, akurat wtedy odbywały się targi świateł ledowych (i nie tylko) gdzie moja zaprzyjaźniona chińska firma też sie wystawiała. Załatwili mi wejściówkę i tak oto zaliczyłam sobie targi w Hong Kongu! Yep!

Potem pędziłam już na dworzec pociągowy, bo musiałam przedostać się jeszcze do Shenzen, a nie wiedziałam ile mi to zajmie. I tu kolejny szok: jak tylko przekroczyłam bramkę graniczną poczułam, że wróciłam do Chin. Znów pełno ludzi siedzących gdziekolwiek, rozłożone towary na sprzedaż, brak kanapek w sklepach i generalnie brudno na ulicy ^^ Jednak poczułam, że jakoś swoiście to fajnie, że wyjechałam z europejskiego Hong Kongu gdzie piękno podają mi na tacy, bo w Chinach trzeba umieć piękno samemu odkryć. Zrozumieć, poznać, pokochać :)

Ach, spanie w 8 osobowym pokoju okazało się super!! Oczywiście większość współlokatorów to byli faceci, ale bardzo sympatyczni i pomocni. Meksykańczyk uratował mnie od braku telefonu, bo nie wiedziałam, że w Hong Kongu są inne przejściówki, a z Piotrkiem - Polakiem przegadałam pół nocy! Poznałam Brytyjczyka który przez 8 miesięcy krąży sobie po świecie i poznaje różne miejsca i faceta który zwiedził 93 kraje sprzedając wino :D

Jakby ktoś się wybierał do Hong Kongu to polecam Wang Fat Hostel w którym spałam: super pracownicy, niedrogo (jak na HK: 159HK$), przyjaźnie i na dzień dobry dają kawę i herbatę! :) Lokalizacja super, bo blisko do metra i do Times Square i miliona sklepów!

 

I jeszcze jedno: w gruncie rzeczy jeśli chodzi o obszar zajmowany przez Hong Kong to jest on niewielki, za to co do centymetra wykorzystany!

Kolejne podróże za mną, ale potrzebuję chwili, żeby je opisać i ogarnąć zdjęcia! Czekajcie cierpliwie! Ściskam Was! :*

Alerty cenowe

Ustaw gdzie i kiedy chcesz lecieć, a my zajmiemy się resztą!