"Możemy spodziewać się spadku cen biletów", mówi rzecznik prasowy Urzędu Lotnictwa Cywilnego Katarzyna Krasnodębska. Zgadza się z nią ekspert rynku lotniczego z Zespołu Doradców Gospodarczych "TOR" Adrian Furgalski.
Ruch lotniczy w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych stanowi 60 proc. globalnego transportu powietrznego. Ewentualna obniżka zależy od liczby nowych przewoźników, którzy wejdą na polski rynek po zawarciu porozumienia. Może to nastąpić najwcześniej w sezonie zimowym 2007-08.
Obniżkę cen biletów może spowodować fakt, że do USA będą mogli latać wszyscy europejscy przewoźnicy z każdego miejsca w Unii. Tak samo będzie w drugą stronę, czyli amerykańskie samoloty będą mogły lądować na wybranych lotniskach w UE.
Trwają prace nad regulacją dwustronnych porozumień między USA i poszczególnymi państwami - członkami UE. W porozumieniach uwzględniono tylko niektórych przewoźników uprawnionych do wykonywania połączeń na trasie UE-USA. Powoduje to nierówne traktowanie poszczególnych linii lotniczych.
Zdaniem Furgalskiego, liberalizacja spowoduje, że na trasach z Polski do USA będą latać nowi przewoźnicy. Mogą to być tzw. tanie linie. Obecnie monopolistą jest LOT. Samolotami narodowego przewoźnika można polecieć z Warszawy i Krakowa do Nowego Jorku i Chicago.
Jak zauważa Furgalski, również któryś z liderów przewozów transatlantyckich: British Airways (BA) lub Lufthansa może uruchomić połączenia z Polski do USA. Jego zdaniem, bilety na tych trasach mogą początkowo potanieć o 30 proc., a potem nawet więcej.
Przedstawiciel Lufthansy w Polsce, Dorota Szostek, uważa, że proponowana umowa o otwarciu rynku, to pozytywny sygnał: "To pierwszy krok we właściwym kierunku jeśli chodzi o rozwój lotnictwa na świecie".
W wyniku układu ma być stworzony Transatlantycki Otwarty Obszar Lotów (ang. Transatlantic Open Aviation Area), dzięki czemu dowolny przewoźnik europejski i amerykański będzie mógł oferować loty na wybrane lotniska w Europie lub USA bez konieczności uzgadniania tego z rządem danego kraju.
źródło: money.pl
|