| Rezerwuj tanie loty |
| Linie lotnicze |
| Informacje o lotniskach |
| Poradnik podróżnika |
| Wyszukiwarka lotów |

Podczas standardowego lotu na trasie Warszawa-Londyn i z powrotem każdy pasażer bezpośrednio przyczynia się do wytworzenia 0,5 tony dwutlenku węgla, jednego z głównych winowajców efektu cieplarnianego.
Czy tanie latanie się kończy? Czy w dobie kryzysu nie będziemy mogli liczyć na tanie bilety? Nie ma powodu by tak sądzić. Wbrew temu, co można usłyszeć w mediach, tanie latania ma duże szanse by oprzeć się kryzysowi.
Jak donosiliśmy niedawno dla wielu z tanich i tradycyjnych przewoźników zabłysła ostatnio iskierka nadziei na uratowanie przed zamknięciem. Iskierką tą jest taniejąca ropa. Dodatkowo przewoźnicy, którzy nie byli zagrożeni likwidacją nie rezygnują z ofert tańszych biletów, wręcz przeciwnie – oferty te poszerzają.
Tanie bilety możemy obecnie znaleźć u tradycyjnych i tanich przewoźników. Przykładowo Ryanair pozostaje tak samo tani jak dotąd – ceny zaczynają się od 20 zł (razem z opłatami), równie niedrogi jest także WizzAir, gdzie za najtańszy bilet zapłacimy tylko 34 zł. Niskokosztowym przewoźnikom nie ustępuje również Lufthansa. Niemieckie linie lotnicze to już całkiem inny pułap cenowy (od 399 zł z opłatami za loty po Europie), ale wciąż atrakcyjny.
W jaki sposób przewoźnikom udaje się zachować dobrą ofertę dla pasażerów? Do tej pory nie w każdym przypadku wyższa cena ropy naftowej miała swoje odzwierciedlenie w wyższych cenach biletów. Ponadto silna złotówka pozwalała na utrzymanie niższych cen biletów. Obecnie natomiast złotówka się osłabia, ale ropa tanieje. Dodatkowo, sezon jesienno-zimowy to czas nie tak częstych lotów jak w okresie letnim, co skłania przewoźników do oferowania pasażerom licznych promocji cenowych, by spadkowi zainteresowania przeciwdziałać.
źródło: Gazeta Wyborcza
