CouchSurfing
Witajcie:)
Chciałam poruszyć temat CouchSurfingu( dla tyc co nie wiedzą,to jest to dosłownie surfowanie po kanapach czyli nocowanie u kogoś w podróży u ludzi zalogowanych na tym portalu). Czy ktoś z Was miał może okazję nocować w jakimś miejscu na świecie na tej przysłowiowej kanapie?Jeśli tak to jakie wrażenie i co w ogóle myślicie o tym pomyśle?
Dyskusję rozpoczął(ęła) Kamila Strzałkowska , dnia : Środa, 24. Sierpień 2011 21:16
"Jak przeczytam pewien reportaż, to podzielę się swoimi refleksjami o hotelach poza Europą. Dajcie mi trochę czasu :-)"
Przeczytałaś już reportaż? Jestem bardzo ciekawy do jakich wniosków doszłaś. Przebywam obecnie w Tajlandii, postaram się przywieźć trochę materiałów, aby potwierdzić to o czym pisałem do tej pory.
Przeczytałaś już reportaż? Jestem bardzo ciekawy do jakich wniosków doszłaś. Przebywam obecnie w Tajlandii, postaram się przywieźć trochę materiałów, aby potwierdzić to o czym pisałem do tej pory.
Też jestem ciekawa tych refleksji, które mogą być przydatne.
Czekam na wrażenia po zwiedzaniu Tajlandii:)
Czekam na wrażenia po zwiedzaniu Tajlandii:)
Hej, już dawno przeczytałam, ale nie mam czasu by zebrać się i coś napisać. Ale postaram się. Ja za tydzień lecę do Gruzji :) A noclegi oczywiście via CouchSurfing :-)
Paulino, jeżeli tylko znajdziesz czas, to napisz o wrażeniach po przeczytaniu reportażu. Życzę Ci wspanialej podroży do Gruzji. Jeżeli możesz, to zrób jakieś zdjecia miejsca w którym będziesz nocowała.
Jestem bardzo ciekawy, gdyż znam to jedynie ze strony CouchSurfingu.
Pozdrawiam.
Jestem bardzo ciekawy, gdyż znam to jedynie ze strony CouchSurfingu.
Pozdrawiam.
Jasne, postaram się dziś wieczorem, może jutro rano.
Co do zdjęć to się okaże czy będę je mogła pokazać. W zeszłym roku w Danii nocując u jednej pary, robiłam zdjęcia ich regałów z książkami i właściciele poprosili mnie bym nie udostępniała nigdzie tych fotografii.
Tak naprawdę to ile osób, tyle mieszkań. Warunki także są zróżnicowane; czasami masz pokój dla siebie, czasami dzielisz go z kimś innym, czasem śpisz na łóżku, a czasem na materacu.
Co do zdjęć to się okaże czy będę je mogła pokazać. W zeszłym roku w Danii nocując u jednej pary, robiłam zdjęcia ich regałów z książkami i właściciele poprosili mnie bym nie udostępniała nigdzie tych fotografii.
Tak naprawdę to ile osób, tyle mieszkań. Warunki także są zróżnicowane; czasami masz pokój dla siebie, czasami dzielisz go z kimś innym, czasem śpisz na łóżku, a czasem na materacu.
To tak w dużym skrócie. Reportaż, który czytałam to książka Jennie Dielemans "Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle podróżniczym". Jest ciekawa, czyta się szybko, pokazuje od zaplecza jak wygląda przemysł podróżniczy.
Autorka pokazuje mechanizmy, które odpowiadają za wykreowany przemysł, sztucznie napędzane potrzeby, kupowanie gotowych produktów turystycznych (osławione chociażby wakacje "all inclusive").
W 12 rozdziałach (z czego są teoretyczne - zarysowana historia wczasów zagranicznych, lotów etc.) przedstawia różne miejsca na świecie i różne problemy związane z turystyką - od niszczenia środowiska naturalnego np. przez karczowanie lasów pod pola golfowe czy zanieczyszczanie morza i tym samym niszczenie rafy koralowej, przez wyzyskiwanie rodowitych mieszkańców terenów, na których znajdują się hotele (często Ci mieszkańcy są przesiedlani gdzieś daleko, nie mają dostępu do plaż, które są tylko dla turystów etc.), po turystykę seksualną w Tajlandii. Pouczająca lektura, polecam!
Zainteresowanych odsyłam do strony wydawcy:
http://czarne.com.pl/?a=1516
Można znaleźć tam odnośniki do wielu różnych recenzji tej książki.
Autorka pokazuje mechanizmy, które odpowiadają za wykreowany przemysł, sztucznie napędzane potrzeby, kupowanie gotowych produktów turystycznych (osławione chociażby wakacje "all inclusive").
W 12 rozdziałach (z czego są teoretyczne - zarysowana historia wczasów zagranicznych, lotów etc.) przedstawia różne miejsca na świecie i różne problemy związane z turystyką - od niszczenia środowiska naturalnego np. przez karczowanie lasów pod pola golfowe czy zanieczyszczanie morza i tym samym niszczenie rafy koralowej, przez wyzyskiwanie rodowitych mieszkańców terenów, na których znajdują się hotele (często Ci mieszkańcy są przesiedlani gdzieś daleko, nie mają dostępu do plaż, które są tylko dla turystów etc.), po turystykę seksualną w Tajlandii. Pouczająca lektura, polecam!
Zainteresowanych odsyłam do strony wydawcy:
http://czarne.com.pl/?a=1516
Można znaleźć tam odnośniki do wielu różnych recenzji tej książki.
Dziękuję za podzielenie się swoją opinią na temat w/w książki.Z tego co piszesz to autorka raczej Ameryki nie odkryła,gdyż niestety wiadomo nie od dziś,że światem rządzi pieniądz i ludzie zrobią wiele być mieć go na koncie jak najwięcej niestety postępując brutalnie względem środowiska naturalnego.To prawda,że tak jest.Już wielu zaangażowanych aktywistów środowiskowych o tym wspominało. W Grecji np jest takie chore prawo,że lasy które spłonęły nie zalesia się od nowa z wyjątkiem kilku rezerwatów.Tą lukę w prawie wykorzystują developerzy zdobywając właśnie w ten sposób tani grunt pod zabudowę.Brutalna prawda.
Tylko nie wiem co ten reportaż ma wspólnego z opinią o hotelach: "PS. Jak przeczytam pewien reportaż, to podzielę się swoimi refleksjami o hotelach poza Europą."?
Tylko nie wiem co ten reportaż ma wspólnego z opinią o hotelach: "PS. Jak przeczytam pewien reportaż, to podzielę się swoimi refleksjami o hotelach poza Europą."?
Nie wracałam do swoich wcześniejszych wypowiedzi, stad takie ogólne refleksje po lekturze.
Ano trochę ma wspólnego. Przede wszystkim autorka w swojej książce pokazuje że udziały w większości hoteli mają osoby z Europy czy z USA. Pieniądze wydawane przez turystów tak naprawdę wracają tam, skąd oni przybyli. Kasa nie trafia do tubylców, mimo że to oni nabardziej ponoszą koszty eksploatacji ich terenów (zanieczyszczenie środowiska itp.) Nieliczni którzy są zatrudnieni w hotelach, są najczęściej wyzyskiwani, mają marną płacę etc. Świetnie jest to pokazane na przykładzie ofert all inclusive gdzie praktycznie większość pieniędzy jaką płacimy za ofertę trafia do właścicieli hoteli - turysta, który ma wszystko zapewnione w hotelu nie wydaje pieniędzy poza nim - nie jada w lokalnych knajpkach, bo nie ma takiej potrzeby. Nawet pamiątki może kupić w hotelu.
Ano trochę ma wspólnego. Przede wszystkim autorka w swojej książce pokazuje że udziały w większości hoteli mają osoby z Europy czy z USA. Pieniądze wydawane przez turystów tak naprawdę wracają tam, skąd oni przybyli. Kasa nie trafia do tubylców, mimo że to oni nabardziej ponoszą koszty eksploatacji ich terenów (zanieczyszczenie środowiska itp.) Nieliczni którzy są zatrudnieni w hotelach, są najczęściej wyzyskiwani, mają marną płacę etc. Świetnie jest to pokazane na przykładzie ofert all inclusive gdzie praktycznie większość pieniędzy jaką płacimy za ofertę trafia do właścicieli hoteli - turysta, który ma wszystko zapewnione w hotelu nie wydaje pieniędzy poza nim - nie jada w lokalnych knajpkach, bo nie ma takiej potrzeby. Nawet pamiątki może kupić w hotelu.
Z całym szacunkiem Paulino do Ciebie,ale sama napisałaś,że ten "reportaż"( a jak się okazało książka) miał być o warunkach hotelowych poza Europą.Oczekiwałam właśnie odpowiedzi w tej kwestii,gdyz tego dotyczyła dyskusja.Jednak się nie doczekałam...
Takich przykładów wyzysku pracownika i niszczenia dóbr naturalnych jest wiele i wcale nie trzeba ruszać w podróż by się o tym przekonać.Co powiesz na temat zubożenia naszego rolnictwa na rzecz hipermarketów?Bo niestety tak jest,że wielkie koncerny wykupują za grosze ziemie uprawne i stawiają na nich kolejne metalowe konstrukcje.Nie tylko branża hotelowa tak robi.Z tym mogę się zgodzić,że prace w hotelach poza Europą nie są zbyt wysokie,ale jednak mają pracę i mogą dzięki niej wyżywić rodzinę.Rozmawiałaś kiedyś z obsługą hotelową w obcym kraju?Ja tak.I wiesz wcale aż tak nie narzekają.Ciesz się,że mają gdzie zarobić na chleb,nawiązują nowe kontakty i mają szansę na lepsze życie.
Powiedz mi proszę czy jak podróżujesz to robisz zakupy na targowiskach,w małych rodzinnych sklepikach czy idziesz do sieciówki gdzie dostaniesz tańszy towar?Jeśli trafiasz do marketów to wiedz,że te pieniądze również opuszczają dany kraj,gdyż większość supermarketów jest we władzach zagranicznych.Tak samo jest i w Polsce.
A co do oferty all inclusive,to wcale tak nie jest,że turysta nie wychodzi poza obszar hotelowy.Sama nie raz korzystałam z tej oferty jednak nie oznaczało to,że nie jadłam poza hotelem i to właśnie w mini rodzinnych barach,bo tam jedzenie jest najlepsze.A pamiątki?Proszę Cię...kto kupuje badziewną pamiątkę w hotelowym butiku?Ktoś kto nie wiem po co przyjechał do danego kraju. Nie mogę się,więc z Tobą zgodzić,że podróże zorganizowane przynoszą straty krajowi,który odwiedzamy. A środowisko? Jasne,że jest eksploatowane i nie uważam,że to dobrze.Jednak w dzisiejszych czasach jest to proces zauważalny na całym globie nie tylko w miejscach typowo turystycznych.
Jeśli chcesz kontynuować dyskusję na temat ochrony środowiska to proszę bardzo,ale załóż nowy wątek,gdyż ten był o CouchSurfingu i ewentualnych różnicach w bezpieczeństwie.
Takich przykładów wyzysku pracownika i niszczenia dóbr naturalnych jest wiele i wcale nie trzeba ruszać w podróż by się o tym przekonać.Co powiesz na temat zubożenia naszego rolnictwa na rzecz hipermarketów?Bo niestety tak jest,że wielkie koncerny wykupują za grosze ziemie uprawne i stawiają na nich kolejne metalowe konstrukcje.Nie tylko branża hotelowa tak robi.Z tym mogę się zgodzić,że prace w hotelach poza Europą nie są zbyt wysokie,ale jednak mają pracę i mogą dzięki niej wyżywić rodzinę.Rozmawiałaś kiedyś z obsługą hotelową w obcym kraju?Ja tak.I wiesz wcale aż tak nie narzekają.Ciesz się,że mają gdzie zarobić na chleb,nawiązują nowe kontakty i mają szansę na lepsze życie.
Powiedz mi proszę czy jak podróżujesz to robisz zakupy na targowiskach,w małych rodzinnych sklepikach czy idziesz do sieciówki gdzie dostaniesz tańszy towar?Jeśli trafiasz do marketów to wiedz,że te pieniądze również opuszczają dany kraj,gdyż większość supermarketów jest we władzach zagranicznych.Tak samo jest i w Polsce.
A co do oferty all inclusive,to wcale tak nie jest,że turysta nie wychodzi poza obszar hotelowy.Sama nie raz korzystałam z tej oferty jednak nie oznaczało to,że nie jadłam poza hotelem i to właśnie w mini rodzinnych barach,bo tam jedzenie jest najlepsze.A pamiątki?Proszę Cię...kto kupuje badziewną pamiątkę w hotelowym butiku?Ktoś kto nie wiem po co przyjechał do danego kraju. Nie mogę się,więc z Tobą zgodzić,że podróże zorganizowane przynoszą straty krajowi,który odwiedzamy. A środowisko? Jasne,że jest eksploatowane i nie uważam,że to dobrze.Jednak w dzisiejszych czasach jest to proces zauważalny na całym globie nie tylko w miejscach typowo turystycznych.
Jeśli chcesz kontynuować dyskusję na temat ochrony środowiska to proszę bardzo,ale załóż nowy wątek,gdyż ten był o CouchSurfingu i ewentualnych różnicach w bezpieczeństwie.
Nie mam ochoty rozmawiać na temat ochrony środowiska :)
Poza tym Kamilo nie napisałam nigdzie, że ten reportaż traktuje o warunkach hotelowych, natomiast napisałam - cyt. "Jak przeczytam pewien reportaż, to podzielę się swoimi refleksjami o hotelach poza Europą." Być może refleksja nie była zbyt odkrywcza i oszałamiająca, ale jakaś niewielka była.
Druga rzecz - to, że coś jest książką, nie oznacza, że nie jest równocześnie reportażem. "Witamy w raju" gatunkowo jest reportażem, a dokładniej zbiorem reportaży - to tyle jeśli chodzi o moje uwagi.
Upominanie mnie o czym jest ten wątek jest dość niepoważne - wiem o czym jest, a to że dyskusja zeszła na poboczne kwestie - hotele i reportaże - to już efekt swobodnej wymiany zdań. Pomijam, że sama zrobiłaś dygresję "od czapy" na temat hipermarketów i polskiej ziemi :)
Co do głównego wątku, czyli CouchSurfingu - to ja zdania nie zmieniłam :) Tym, którzy tylko słyszeli o tej idei polecam skorzystać i przetestować - można kogoś przyjąć u siebie w domu, można spotkać się na mieście i oprowadzić, można gdzieś pojechać :)
To ostatnie ja uczynię już niebawem, a mianowicie w piątek. Tym razem Zakaukazie - GRUZJA - noclegi znalezione (via CS), teraz tylko jechać i zwiedzać :)
Poza tym Kamilo nie napisałam nigdzie, że ten reportaż traktuje o warunkach hotelowych, natomiast napisałam - cyt. "Jak przeczytam pewien reportaż, to podzielę się swoimi refleksjami o hotelach poza Europą." Być może refleksja nie była zbyt odkrywcza i oszałamiająca, ale jakaś niewielka była.
Druga rzecz - to, że coś jest książką, nie oznacza, że nie jest równocześnie reportażem. "Witamy w raju" gatunkowo jest reportażem, a dokładniej zbiorem reportaży - to tyle jeśli chodzi o moje uwagi.
Upominanie mnie o czym jest ten wątek jest dość niepoważne - wiem o czym jest, a to że dyskusja zeszła na poboczne kwestie - hotele i reportaże - to już efekt swobodnej wymiany zdań. Pomijam, że sama zrobiłaś dygresję "od czapy" na temat hipermarketów i polskiej ziemi :)
Co do głównego wątku, czyli CouchSurfingu - to ja zdania nie zmieniłam :) Tym, którzy tylko słyszeli o tej idei polecam skorzystać i przetestować - można kogoś przyjąć u siebie w domu, można spotkać się na mieście i oprowadzić, można gdzieś pojechać :)
To ostatnie ja uczynię już niebawem, a mianowicie w piątek. Tym razem Zakaukazie - GRUZJA - noclegi znalezione (via CS), teraz tylko jechać i zwiedzać :)
Witam.
Widzę, ze powstał wielki OT.
Paulino, to o czym napisalas było mi wiadome od bardzo dawna. Zresztą jak chyba każdej normalnej dorosłej osobie.
Nie musiałem czytać "reportażu", aby się o tym przekonać, mało tego, nie musiałem nigdzie jechać. To o czym napisalas dzieje się wszedzie. Mieszkałem kiedyś przy pięknej zielonej ulicy, obecnie zamieniała się w ulice przy której znajdują się hipermarkety, stacje benzynowe i salony samochodowe. Polikwidowano ogródki działkowe, zagajniki, stawy...
Kolejny przykład, firma w której pracuje wykupiła lasy, które były obok i obecnie zbudowano na ich terenie kolejna hale produkcyjna. W planach jest następna hala tak wiec okalające nas lasy i pola zostaną zagospodarowane pod rozbudowę firmy.
Mam wymieniać dalej? Myślę, ze nie ma takiej potrzeby, gdyż każdy rozgarnięty czlowiek zdaje sobie z tego sprawę.
Teraz postaram się odnieść do fragmentów Twojej wypowiedzi jak zwykłem to czynić. Będę się opierał na przykładzie Tajlandii, gdyż kilka dni temu powróciłem z tego przepięknego kraju.
"Przede wszystkim autorka w swojej książce pokazuje że udziały w większości hoteli mają osoby z Europy czy z USA."
Nie tylko, Tajlandię opanowali Chińczycy i Żydzi. Nie wiem czy wiesz co to jest wolny rynek? Polega właśnie na tym, ze każdy może kupić sobie hotel i na nim zarabiać. Nikt nie broni Tajowi robić takich interesów!!! Jeżeli nie ma na to pieniędzy, to już jego problem, a nie innych ludzi.
Obecnie Tajlandia wręcz zachęca do kupowania u nich nieruchomości i robienia interesów. Jest to działanie, które pozwala rozkwitać krajowi, który jeszcze nie tak dawno był naprawdę biedny.
"Pieniądze wydawane przez turystów tak naprawdę wracają tam, skąd oni przybyli. Kasa nie trafia do tubylców, mimo że to oni nabardziej ponoszą koszty eksploatacji ich terenów (zanieczyszczenie środowiska itp.)"
Kolejna nieprawda, zakładając firmę w Tajlandii, obcokrajowiec zostawia u nich olbrzymie pieniądze w postaci podatków!
Po drugie napędza cala gospodarkę. Przecież hotel potrzebuje meble, oświetlenie, telewizory, lodówki, żywność, środki czystości itd. itp Większość z tych rzeczy, które wymieniłem kupowane są od miejscowych producentów.
"Nieliczni którzy są zatrudnieni w hotelach, są najczęściej wyzyskiwani, mają marną płacę etc."
Nieliczni??? Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego co piszesz. Prace w hotelach ma wiele ludzi. Musisz sobie zdać sprawę, iż w popularnych kurortach są setki hoteli w których pracuje olbrzymia liczba ludzi. Do tego musimy dodać ludzi związanych pośrednio z hotelami. Producenci żywności, pościeli, ręczników, mebli, środków czystości itd itp Większość społeczeństwa Tajskiego zatrudniona jest bezpośrednio lub pośrednio w turystyce. Nie tylko w Tajlandii tak to wygląda, takie samo zjawisko występuje w większości państw, do których podróżujemy. Poprzedni wyjazd na Bali utwierdził mnie w tym przekonaniu.
Odnośnie płacy, nie jest wcale taka mala, można za nią spokojnie żyć. Jeżeli doliczymy napiwki od turystów, to otrzymujemy naprawdę przyzwoite zarobki. Z cala pewnością zarabiają więcej niż gdyby uprawiali role...
"Świetnie jest to pokazane na przykładzie ofert all inclusive gdzie praktycznie większość pieniędzy jaką płacimy za ofertę trafia do właścicieli hoteli - turysta, który ma wszystko zapewnione w hotelu nie wydaje pieniędzy poza nim - nie jada w lokalnych knajpkach, bo nie ma takiej potrzeby."
Kolejna nieprawda! Właściciel hotelu nie lata po margarynę do USA, tylko kupuje ja u lokalnego producenta. Tak wiec tworzą się kolejne miejsca pracy, a lokalni przedsiębiorcy uzyskują przychody.
Kolejna nieprawda jest to, iż osoba która korzysta z oferty all inclusive nie jada w lokalnych knajpkach. Często korzystam z takiej opcji, jednak podczas całodniowego zwiedzania będąc głodnym, czy tez spragnionym korzystam z lokalnych knajpek prowadzonych przez tubylców.
"Nawet pamiątki może kupić w hotelu."
Mozna, tylko kto rozsądny je kupuje? A jeżeli nawet, to chyba nie myślisz, ze te wyroby produkowane są przez właściciela hotelu. Sa robione przez tubylców i od nich kupowane. Tak wiec dzięki takiemu sklepikowi uzyskują przychody. Znam osobiście kobietę, która wytwarza drewniane figury oraz gliniane donice i sprzedaje je hotelowi.
Na koniec chcialbym Cie uświadomić, ze gdyby nie turystka, a co za nią idzie hotele, większość ludzi w tych państwach przymierałaby z głodu. Po tsunami większość z tych państw przechodziło katastrofę ekonomiczna. Nie tylko ze względu na zniszczenia, najwięcej ucierpiały w skutek braku turystów. Takie samo zjawisko występowało w Egipcie po zamachach terrorystycznych.
"Nie mam ochoty rozmawiać na temat ochrony środowiska :)"
Jeżeli nie masz ochoty, to po co zaczynasz na ten temat pisać???
Pozwolę sobie przytoczyć fragment Twoje wypowiedzi:
"...od niszczenia środowiska naturalnego np. przez karczowanie lasów pod pola golfowe czy zanieczyszczanie morza i tym samym niszczenie rafy koralowej..."
To chyba na temat ochrony środowiska. Prawda?
"Co do głównego wątku, czyli CouchSurfingu - to ja zdania nie zmieniłam :) "
Jeżeli nie zmieniłaś, to bądź łaskawa odpowiedzieć na moje pytania. Jak na razie w przeciągu chwili obaliłem Twoje bardzo wątłe argumenty, z których wynika jasno, iż NIE masz racji.
Chyba potrafisz umotywować swoje stanowisko oraz udowodnić, iż masz racje?
Widzę, ze powstał wielki OT.
Paulino, to o czym napisalas było mi wiadome od bardzo dawna. Zresztą jak chyba każdej normalnej dorosłej osobie.
Nie musiałem czytać "reportażu", aby się o tym przekonać, mało tego, nie musiałem nigdzie jechać. To o czym napisalas dzieje się wszedzie. Mieszkałem kiedyś przy pięknej zielonej ulicy, obecnie zamieniała się w ulice przy której znajdują się hipermarkety, stacje benzynowe i salony samochodowe. Polikwidowano ogródki działkowe, zagajniki, stawy...
Kolejny przykład, firma w której pracuje wykupiła lasy, które były obok i obecnie zbudowano na ich terenie kolejna hale produkcyjna. W planach jest następna hala tak wiec okalające nas lasy i pola zostaną zagospodarowane pod rozbudowę firmy.
Mam wymieniać dalej? Myślę, ze nie ma takiej potrzeby, gdyż każdy rozgarnięty czlowiek zdaje sobie z tego sprawę.
Teraz postaram się odnieść do fragmentów Twojej wypowiedzi jak zwykłem to czynić. Będę się opierał na przykładzie Tajlandii, gdyż kilka dni temu powróciłem z tego przepięknego kraju.
"Przede wszystkim autorka w swojej książce pokazuje że udziały w większości hoteli mają osoby z Europy czy z USA."
Nie tylko, Tajlandię opanowali Chińczycy i Żydzi. Nie wiem czy wiesz co to jest wolny rynek? Polega właśnie na tym, ze każdy może kupić sobie hotel i na nim zarabiać. Nikt nie broni Tajowi robić takich interesów!!! Jeżeli nie ma na to pieniędzy, to już jego problem, a nie innych ludzi.
Obecnie Tajlandia wręcz zachęca do kupowania u nich nieruchomości i robienia interesów. Jest to działanie, które pozwala rozkwitać krajowi, który jeszcze nie tak dawno był naprawdę biedny.
"Pieniądze wydawane przez turystów tak naprawdę wracają tam, skąd oni przybyli. Kasa nie trafia do tubylców, mimo że to oni nabardziej ponoszą koszty eksploatacji ich terenów (zanieczyszczenie środowiska itp.)"
Kolejna nieprawda, zakładając firmę w Tajlandii, obcokrajowiec zostawia u nich olbrzymie pieniądze w postaci podatków!
Po drugie napędza cala gospodarkę. Przecież hotel potrzebuje meble, oświetlenie, telewizory, lodówki, żywność, środki czystości itd. itp Większość z tych rzeczy, które wymieniłem kupowane są od miejscowych producentów.
"Nieliczni którzy są zatrudnieni w hotelach, są najczęściej wyzyskiwani, mają marną płacę etc."
Nieliczni??? Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego co piszesz. Prace w hotelach ma wiele ludzi. Musisz sobie zdać sprawę, iż w popularnych kurortach są setki hoteli w których pracuje olbrzymia liczba ludzi. Do tego musimy dodać ludzi związanych pośrednio z hotelami. Producenci żywności, pościeli, ręczników, mebli, środków czystości itd itp Większość społeczeństwa Tajskiego zatrudniona jest bezpośrednio lub pośrednio w turystyce. Nie tylko w Tajlandii tak to wygląda, takie samo zjawisko występuje w większości państw, do których podróżujemy. Poprzedni wyjazd na Bali utwierdził mnie w tym przekonaniu.
Odnośnie płacy, nie jest wcale taka mala, można za nią spokojnie żyć. Jeżeli doliczymy napiwki od turystów, to otrzymujemy naprawdę przyzwoite zarobki. Z cala pewnością zarabiają więcej niż gdyby uprawiali role...
"Świetnie jest to pokazane na przykładzie ofert all inclusive gdzie praktycznie większość pieniędzy jaką płacimy za ofertę trafia do właścicieli hoteli - turysta, który ma wszystko zapewnione w hotelu nie wydaje pieniędzy poza nim - nie jada w lokalnych knajpkach, bo nie ma takiej potrzeby."
Kolejna nieprawda! Właściciel hotelu nie lata po margarynę do USA, tylko kupuje ja u lokalnego producenta. Tak wiec tworzą się kolejne miejsca pracy, a lokalni przedsiębiorcy uzyskują przychody.
Kolejna nieprawda jest to, iż osoba która korzysta z oferty all inclusive nie jada w lokalnych knajpkach. Często korzystam z takiej opcji, jednak podczas całodniowego zwiedzania będąc głodnym, czy tez spragnionym korzystam z lokalnych knajpek prowadzonych przez tubylców.
"Nawet pamiątki może kupić w hotelu."
Mozna, tylko kto rozsądny je kupuje? A jeżeli nawet, to chyba nie myślisz, ze te wyroby produkowane są przez właściciela hotelu. Sa robione przez tubylców i od nich kupowane. Tak wiec dzięki takiemu sklepikowi uzyskują przychody. Znam osobiście kobietę, która wytwarza drewniane figury oraz gliniane donice i sprzedaje je hotelowi.
Na koniec chcialbym Cie uświadomić, ze gdyby nie turystka, a co za nią idzie hotele, większość ludzi w tych państwach przymierałaby z głodu. Po tsunami większość z tych państw przechodziło katastrofę ekonomiczna. Nie tylko ze względu na zniszczenia, najwięcej ucierpiały w skutek braku turystów. Takie samo zjawisko występowało w Egipcie po zamachach terrorystycznych.
"Nie mam ochoty rozmawiać na temat ochrony środowiska :)"
Jeżeli nie masz ochoty, to po co zaczynasz na ten temat pisać???
Pozwolę sobie przytoczyć fragment Twoje wypowiedzi:
"...od niszczenia środowiska naturalnego np. przez karczowanie lasów pod pola golfowe czy zanieczyszczanie morza i tym samym niszczenie rafy koralowej..."
To chyba na temat ochrony środowiska. Prawda?
"Co do głównego wątku, czyli CouchSurfingu - to ja zdania nie zmieniłam :) "
Jeżeli nie zmieniłaś, to bądź łaskawa odpowiedzieć na moje pytania. Jak na razie w przeciągu chwili obaliłem Twoje bardzo wątłe argumenty, z których wynika jasno, iż NIE masz racji.
Chyba potrafisz umotywować swoje stanowisko oraz udowodnić, iż masz racje?
Paulino,
To fakt,że zrobiłam dygresję jak to ujęłaś ale tylko dlatego,że Polska to chyba również kraj turystyczny dla innych nacji i tak samo można tu znaleźć owe przykłady nierozsądnego korzystania z dóbr naturalnych stawiając chociażby markety.Trzeba na ten temat spojrzeć z szerszej perspektywy jak już się tak uczepiłaś niszczenia terenów afrykańskich czy azjatyckich poprzez rozwój turystyki.Nie odpowiedziałaś na zadane pytania niestety...a o środowisku sama zaczęłaś pisać.
Ja absolutnie nie uważam,że CouchSufring jest zły,jest to z pewnością pewien sposób podróżowania,który warto wziąć pod uwagę.
Uważasz,że tylko w ten sposób można kogoś u siebie ugościć,pójść na spacerować,oprowadzić po mieście itd.Uważam,że tradycyjne podróżowanie tez daje takie możliwości.
To fakt,że zrobiłam dygresję jak to ujęłaś ale tylko dlatego,że Polska to chyba również kraj turystyczny dla innych nacji i tak samo można tu znaleźć owe przykłady nierozsądnego korzystania z dóbr naturalnych stawiając chociażby markety.Trzeba na ten temat spojrzeć z szerszej perspektywy jak już się tak uczepiłaś niszczenia terenów afrykańskich czy azjatyckich poprzez rozwój turystyki.Nie odpowiedziałaś na zadane pytania niestety...a o środowisku sama zaczęłaś pisać.
Ja absolutnie nie uważam,że CouchSufring jest zły,jest to z pewnością pewien sposób podróżowania,który warto wziąć pod uwagę.
Uważasz,że tylko w ten sposób można kogoś u siebie ugościć,pójść na spacerować,oprowadzić po mieście itd.Uważam,że tradycyjne podróżowanie tez daje takie możliwości.
Hej, moje ostatnie wypowiedzi opierały się na wiedzy zdobytej podczas lektury reportażu - autorka podaje tam konkretne przykłady (jak wygląda sytuacja osób-tubylców w takich miejscowościach turystycznych) - nie mam teraz czasu by szukać i cytować odpowiednie fragmenty. Zresztą nie o to chodzi, zainteresowanych odsyłam do książki.
Co do dyskusji dotyczących hotel vs. CouchSurfing - na razie spasuję - do momentu wyjazdu w jakieś egzotyczne miejsce. Jak przeżyję na własnej skórze to się wypowiem, teraz to będzie czysta teoria :-)
Kamilo - absolutnie nie uważam, że tylko za pośrednictwem CS można jak napisałaś "kogoś u siebie ugościć,pójść na spacerować,oprowadzić po mieście itd." Chodzi tylko że takie jest założenie serwisu - pewnej wymiany kulturowej, która jest wpisana w taki właśnie sposób podróżowania - poznajesz daną kulturę, zwyczaje, tradycje - niejako naturalnie - bo nocujesz u kogoś, spędzasz czas, jesz śniadanie, idziesz na spacer etc. Podróżując, jak to nazwałaś, tradycyjnie - jest to także możliwe, choć na pewno trudniejsze (chyba że mamy znajomych w każdym obcym odwiedzanym przez nas kraju). Po prostu jadąc np. na Litwę i nocując przez 4 noce w hotelu o wiele ciężej poznać Litwina/Litwinkę który zaprosi nas do siebie do domu na obiad czy spacer niż nocując na Litwie za pośrednictwem CouchSurfingu.
Co do dyskusji dotyczących hotel vs. CouchSurfing - na razie spasuję - do momentu wyjazdu w jakieś egzotyczne miejsce. Jak przeżyję na własnej skórze to się wypowiem, teraz to będzie czysta teoria :-)
Kamilo - absolutnie nie uważam, że tylko za pośrednictwem CS można jak napisałaś "kogoś u siebie ugościć,pójść na spacerować,oprowadzić po mieście itd." Chodzi tylko że takie jest założenie serwisu - pewnej wymiany kulturowej, która jest wpisana w taki właśnie sposób podróżowania - poznajesz daną kulturę, zwyczaje, tradycje - niejako naturalnie - bo nocujesz u kogoś, spędzasz czas, jesz śniadanie, idziesz na spacer etc. Podróżując, jak to nazwałaś, tradycyjnie - jest to także możliwe, choć na pewno trudniejsze (chyba że mamy znajomych w każdym obcym odwiedzanym przez nas kraju). Po prostu jadąc np. na Litwę i nocując przez 4 noce w hotelu o wiele ciężej poznać Litwina/Litwinkę który zaprosi nas do siebie do domu na obiad czy spacer niż nocując na Litwie za pośrednictwem CouchSurfingu.
Paulino ja przytoczyłam Twoją wypowiedź:) " można kogoś przyjąć u siebie w domu, można spotkać się na mieście i oprowadzić, można gdzieś pojechać :)" Po części mogę się z Tobą zgodzić,że łatwiej jest poznać kogoś dzięki CouchSurfingowi,ale czy taka osoba dysponuje taką wiedzą na temat swojego miejsca zamieszkania by odpowiedzieć na nurtujące nas pytania? No chyba,że satysfakcjonuje Cię takie pobieżne zwiedzenie otoczenia osoby, u której gościsz.Mnie niestety to nie wystarcza i będąc w jakimś nowym miejscu chcę wiedzieć jak najwięcej.Sama zresztą też przygotowuję się do takiej wyprawy.
W Hotelu ciężko kogoś poznać,ale już spacerując ulicami jest to możliwe.Miałam już takie okazje,poznałam ciekawych ludzi,którzy wiele ciekawych miejsc mi pokazali,opowiedzieli,zaprosili na obiad do siebie.
W Hotelu ciężko kogoś poznać,ale już spacerując ulicami jest to możliwe.Miałam już takie okazje,poznałam ciekawych ludzi,którzy wiele ciekawych miejsc mi pokazali,opowiedzieli,zaprosili na obiad do siebie.
Paulino, dobrze, ze spasowałaś, gdyż naprawdę nie ma o czym tutaj dyskutować i pewne sprawy są dość oczywiste. Przynajmniej, jeżeli chodzi o komfort i bezpieczeństwo. Tak jak już wcześniej powiedziałem, z ostatniej podróży przywiozłem trochę materiałów na ten temat, aby lepiej zobrazować tematykę. Jak tylko znajdę trochę czasu napisze jakiś wpis na temat. Po wyjeździe do jakiegoś "gorącego" kraju, z pewnością zmienisz zdanie i nie będziesz twierdziła, ze klimatyzacja lub lodówka to komfort. To tak jakbyś powiedziała, iż w naszym klimacie ogrzewanie jest komfortem.
O poznawaniu kraju, kultur, czy tez ludzi już dyskutowaliśmy i pod tym względem doszliśmy do porozumienia. Miejsce noclegowe w tym przypadku nie ma znaczenia . Fakt, ze podczas noclegu w hotelu trudniej jest poznać tubylca. Jednak jest to możliwe i prawie zawsze udaje mi się ta "sztuka". Podczas ostatniej podróży do Tajlandii poznałem mieszkańca tego kraju, w dodatku jest Polakiem. Pan Stasiu jest żonaty z Tajka, pokazał mi wiele ciekawych miejsc oraz udzielił wielu cennych wskazówek. Mialem rowniez szczęście być gościem w Jego apartamencie. Tak wiec poznanie mieszkańca, nie jest aż tak wielka sztuka, wystarczy tylko chcieć.
Kolejna rzeczą jaka chcialbym podkreślić jest to, iż z pewnością wykształcony historyk/ przewodnik jest w stanie bardziej przybliżyć mi dany kraj, niż przeciętny mieszkaniec kraju który zwiedzam. Tubylec może mi powiedzieć, gdzie jest dobra restauracja, gdzie można korzystnie zrobić zakupy itd. Jednak z dużym prawdopodobieństwem nie będzie mi w stanie odpowiedzieć na tysiące pytań, które zawsze zadaje.
O poznawaniu kraju, kultur, czy tez ludzi już dyskutowaliśmy i pod tym względem doszliśmy do porozumienia. Miejsce noclegowe w tym przypadku nie ma znaczenia . Fakt, ze podczas noclegu w hotelu trudniej jest poznać tubylca. Jednak jest to możliwe i prawie zawsze udaje mi się ta "sztuka". Podczas ostatniej podróży do Tajlandii poznałem mieszkańca tego kraju, w dodatku jest Polakiem. Pan Stasiu jest żonaty z Tajka, pokazał mi wiele ciekawych miejsc oraz udzielił wielu cennych wskazówek. Mialem rowniez szczęście być gościem w Jego apartamencie. Tak wiec poznanie mieszkańca, nie jest aż tak wielka sztuka, wystarczy tylko chcieć.
Kolejna rzeczą jaka chcialbym podkreślić jest to, iż z pewnością wykształcony historyk/ przewodnik jest w stanie bardziej przybliżyć mi dany kraj, niż przeciętny mieszkaniec kraju który zwiedzam. Tubylec może mi powiedzieć, gdzie jest dobra restauracja, gdzie można korzystnie zrobić zakupy itd. Jednak z dużym prawdopodobieństwem nie będzie mi w stanie odpowiedzieć na tysiące pytań, które zawsze zadaje.
O "gorących" krajach nie będę się wypowiadać, póki sama nie pojadę i nie sprawdzę na własnej skórze.
Ja wróciłam dziś rano z Gruzji. Poznałam kilkoro miejscowych osób, które były bardzo pomocne - nie tylko w kwestii polecenia dobrej/taniej restauracji czy znalezienia sklepu. Miałam przyjemność być oprowadzaną po części Tbilisi przez Svetę, znajomą poznaną przez CS, która wiedziała bardzo dużo o miejscach, w które nas zabrała. Potrafiła odpowiedzieć na nasze pytania. Także wszystko zależy od tego na kogo trafimy. Tu pojawia się kwestia zdefiniowania i określenia "przeciętnego mieszkańca" :-)
Jeśli chodzi o komfort i bezpieczeństwo w Gruzji - nie mam do czego się przyczepić. Wszystko było ok, bez problemu, bez żadnych niebezpiecznych sytuacji itp.
Ja wróciłam dziś rano z Gruzji. Poznałam kilkoro miejscowych osób, które były bardzo pomocne - nie tylko w kwestii polecenia dobrej/taniej restauracji czy znalezienia sklepu. Miałam przyjemność być oprowadzaną po części Tbilisi przez Svetę, znajomą poznaną przez CS, która wiedziała bardzo dużo o miejscach, w które nas zabrała. Potrafiła odpowiedzieć na nasze pytania. Także wszystko zależy od tego na kogo trafimy. Tu pojawia się kwestia zdefiniowania i określenia "przeciętnego mieszkańca" :-)
Jeśli chodzi o komfort i bezpieczeństwo w Gruzji - nie mam do czego się przyczepić. Wszystko było ok, bez problemu, bez żadnych niebezpiecznych sytuacji itp.
Tak będzie najlepiej:)
Miło słyszeć,że Twój wyjazd do Gruzji był udany.Masz rację,że wypadałoby zdefiniować przeciętnego mieszkańca.Są tacy,którzy pewnie dużo wiedzą.Ja patrzę z mojej perspektywy.Niestety przyznaję się bez bicia,że są pytania na które nie znam odpowiedzi i przed taką wizytą musiałabym się podszkolić.A powiedz mi Paulino w jakim języku porozumiewałaś się ze swoimi współtowarzyszami podróży?Sprawdził się język angielski czy może rosyjski?
Napisz co Cię urzekło w tym miejscu.
Miło słyszeć,że Twój wyjazd do Gruzji był udany.Masz rację,że wypadałoby zdefiniować przeciętnego mieszkańca.Są tacy,którzy pewnie dużo wiedzą.Ja patrzę z mojej perspektywy.Niestety przyznaję się bez bicia,że są pytania na które nie znam odpowiedzi i przed taką wizytą musiałabym się podszkolić.A powiedz mi Paulino w jakim języku porozumiewałaś się ze swoimi współtowarzyszami podróży?Sprawdził się język angielski czy może rosyjski?
Napisz co Cię urzekło w tym miejscu.
Kamilo - z naszymi hostami rozmawialiśmy po angielsku, nie znam rosyjskiego - tylko jakieś podstawy.
Natomiast wszędzie - w sklepach, restauracjach, autobusach, gdziekolwiek na ulicy - bez problemu można porozumiewać się po rosyjsku.
Podobała mi się atmosfera w Gruzji, Mccheta, kościoły, Muzeum Etnograficzne... Więcej postaram się może napisać w grupie o Gruzji.
Natomiast wszędzie - w sklepach, restauracjach, autobusach, gdziekolwiek na ulicy - bez problemu można porozumiewać się po rosyjsku.
Podobała mi się atmosfera w Gruzji, Mccheta, kościoły, Muzeum Etnograficzne... Więcej postaram się może napisać w grupie o Gruzji.
Paulino, wszystko zależny od tego jakie pytania Jej zadawałaś oraz jaka wiedza dysponowała.
"Także wszystko zależy od tego na kogo trafimy."
No i właśnie tutaj napotykamy na kolejny problem. Ty zdajesz się na szczęście, ja na pewność i kompetencje. Nie chciałbym powiedzieć po powrocie, ze niczego się nie dowiedziałem, gdyż trafiłem na osobę o znikomej wiedzy historycznej, czy tez przyrodniczej.
Przeciętny to zwykły, typowy, pospolity mieszkaniec, tak wiec nie dysponujący odpowiednia wiedza, aby oprowadzać turystów.
Ps. No tak, tylko przeciętna temperatura w Gruzji o tej porze roku, to ok 17 stopni, tak wiec wspomniana klimatyzacja nie jest potrzebna:D
"Także wszystko zależy od tego na kogo trafimy."
No i właśnie tutaj napotykamy na kolejny problem. Ty zdajesz się na szczęście, ja na pewność i kompetencje. Nie chciałbym powiedzieć po powrocie, ze niczego się nie dowiedziałem, gdyż trafiłem na osobę o znikomej wiedzy historycznej, czy tez przyrodniczej.
Przeciętny to zwykły, typowy, pospolity mieszkaniec, tak wiec nie dysponujący odpowiednia wiedza, aby oprowadzać turystów.
Ps. No tak, tylko przeciętna temperatura w Gruzji o tej porze roku, to ok 17 stopni, tak wiec wspomniana klimatyzacja nie jest potrzebna:D
Tak jak obiecałem, a słowny jestem, przywiozłem materiały, które potwierdzają moje dotychczasowe słowa.
Napisałem mały wpis oraz dołączyłem kilka zdjęć oraz film.
http://miroslaws.com/blog/post/couchsurfing-vs-hotel-9.php
Chcialbym uzyskać odpowiedzi na postawione pytania. Zachęcam do dalszej dyskusji :)
Napisałem mały wpis oraz dołączyłem kilka zdjęć oraz film.
http://miroslaws.com/blog/post/couchsurfing-vs-hotel-9.php
Chcialbym uzyskać odpowiedzi na postawione pytania. Zachęcam do dalszej dyskusji :)
Musisz być członkiem grupy, aby wziąć udział w dyskusji
Tanie Loty na Facebooku
Statystyki
Razem Osoby : 2079
Razem Grupy : 68
Razem Dyskusje : 150
Razem Albumy : 1493
Razem Zdjęcia : 7846
Razem Filmy : 277
Razem Aktywności : 13772
Razem Wydarzeń : 29
Warto rezerwować z nami
-
Atrakcyjne zniżki
Kupując u nas bilety lotnicze, otrzymujesz pakiet atrakcyjnych zniżek od naszych Partnerów.
zobacz więcej -
100% bezpieczeństwa transakcji
Rezerwując w naszym serwisie masz zapewnione 100% bezpieczeństwa transakcji.
zobacz więcej -
Wspomagasz szczytne cele
Część dochodów przeznaczamy na wsparcie organizacji charytatywnych.
zobacz więcej

