Radioaktywny wyciek na Okęciu
Prawdziwe chwile grozy przeżyli pracownicy warszawskiego lotniska Okęcie. W nocy z czwartku na piątek samochód dostawczy najechał tam na paczkę z materiałem radioaktywnym. Na szczęście problem udało się usunąć bez konieczności zakłócenia pracy portu.
Podczas transportu bagaży na pokład samolotu, jedna z paczek spadła z wózka na płytę lotniska. Tu przypadkiem najechał na nią samochód dostawczy obsługi technicznej Okęcia. Doszło do wycieku. Na szczęście w porę zorientowano się, że paczka zawiera radioaktywny ładunek i nie zbliżał się do niej nikt z pracowników technicznych lotniska.
Wezwana na miejsce specjalistyczna jednostka przebadała ładunek. Okazało się, że jest to materiał rozszczepialny, ale wydzielający najmniej szkodliwe promieniowanie beta. Jest ono groźne dla człowieka, tylko z odległości kilkudziesięciu centymetrów. Wyciek zneutralizowali przeszkoleni do tego strażacy z jednostki działającej przy lotnisku. Cała operacja nie wymagała ewakuacji terminali, ani nie opóźniła lotów.
Radioaktywna przesyłka miała trafić do Centrum Onkologii w Gliwicach, gdzie jej zawartość miała być użyta w leczeniu nowotworów.
Źródło: Dziennik





