Podróże poza wyobraźnią
|
|
...czyli o tym, jak wygląda noc na pustyni, że im dalej od głównych centrów turystycznych, tym ludzie lepiej reagują na przybyszy z zewnątrz, a także o tym, że by przekraczać granice geograficzne, najpierw trzeba przekraczać granice tkwiące w naszej mentalności...
Podróżniczka: Weronika Kędzierska - Mam 29 lat. Z wykształcenia jestem pracownikiem socjalnym. Nigdy jednak nie pracowałam w Polsce. Zaraz po ukończeniu studiów przeniosłam się do Wielkiej Brytanii. Żyję i pracuję tutaj już blisko od trzech lat. Moja przygoda z podróżowaniem zaczęła się prawie 10 lat temu. Wtedy to postanowiłam wziąć urlop dziekański i wyjechałam na rok do Niemiec jako au-pair. Początek był to skromny, ale to wtedy uświadomiłam sobie, jak pasjonujące może być poznawanie "nowego i innego świata". Styl mojego podróżowania określiłabym jako mocno zbalansowany. Nie jestem bardzo ekstremalna i nie pozwalałam sobie na szaleństwa w stylu 5-letniej podróży stopem dookoła świata. Z drugiej strony, podróżowanie to drogie hobby, dlatego staram się jakoś racjonalnie ciąć koszty. Prowadzę bloga - GoBarakaGo.
Co oznacza nazwa prowadzonego przez Panią bloga?
Nazwa mojego bloga barakapl.blogspot.com to nawiązanie do jednego z moich ulubionych filmów. Ten nakręcony w 1992 dziennik z podróży, zachwycił mnie oryginalną formą, pięknymi zdjęciami i wspaniałą muzyką. Słowo "baraka” wywodzi się z języka arabskiego i oznacza "błogosławieństwo". Uznałam, że nawiązanie do jakiejś "podróżniczej" produkcji filmowej dobrze odda ideę mojego bloga. Podróż przecież zaczyna się od marzeń. Nawoływania do ruszenia w drogę pojawiają się w naszych umysłach pod wpływem pewnych impulsów. Takimi stymulantami są książki, zasłyszane historie, fotografie i filmy.

Na swoim blogu opisuje Pani wyprawę do As-Salt w Jordanii. Co sprawiło, że ta podróż była dla Pani tak fascynująca?
Z zupełnie niezrozumiałych dla mnie powodów As-Salt zwykle bywa pomijane przez turystów przybywających do Jordanii. A przecież to miasto posiada tak bogatą i starą historię! W As-Salt zachwycił mnie ogólny klimat, pewien romantyzm i w miarę spokojna atmosfera (a o spokój trudno w miastach arabskich). As-Salt kojarzę też z gościnnością mieszkańców i bardzo życzliwym nastawieniem do turystów. Trudno uwierzyć, że ten raj dla podróżników znajduje się zaledwie parę kilometrów od Ammanu, miasta, w którym trzeba się bardzo pilnować, aby nie zostać nadmiernie oskubanym z pieniędzy. W As-Salt nie tylko nikt nie nakłaniał mnie do kupienia żadnych dóbr, ale wręcz zostałam zaproszona na herbatę przez miejscowego lekarza, a piękne studentki oprowadziły mnie po mieście. Sprawdza się stare powiedzenie, że im dalej od głównych centrów turystycznych, tym ludzie lepiej reagują na przybyszów z zewnątrz.
Śledząc bloga, natknęłam się na notkę dotyczącą Pani „ekstremalnego” pobytu na pustyni...
W związku z tym tematem mam dwie informacje. Dobrą i złą. Zła jest taka, że ta wyprawa wcale nie była tak ekstremalna, jak wydawać by się mogło. Wprawdzie dreszczyk emocji był, bo zgubiłam się na pustyni w nocy, ale to zdarzyło tylko i wyłącznie na skutek mojej monstrualnej głupoty.
Wiadomość dobra jest taka, że takie atrakcje jak spanie w namiocie beduińskim na pustyni są obecnie bardzo powszechnie występującym produktem nowoczesnej turystki. Dzisiaj podróżnik ma do dyspozycji cały wachlarz usług i opcji. Hotele i hostele muszą walczyć o klienta, który być może wybierze spanie w nietypowych miejscach, takich jak pustynia. Obecnie wszystko stało się źródłem dochodu i handlu usługami. I paradoksalnie, im coś jest bardziej ‘hardcorowe’, niewygodne i dzikie – tym więcej kosztuje. Ale nie narzekajmy. To dobrze, że w XXI wieku każdy może odwiedzić Wadi Rum, skosztować jedzenia przygotowanego na pustyni i zasmakować ‘prostego’ życia beduińskiego. Miło jest odkryć na nowo, że człowiek ma w sobie naturalny zegar, który w świecie bez sztucznych tworów cywilizacyjnych zaczyna tykać na nowo. Na pustyni łatwo się zasypia (bez komputera i żarówek), łatwo budzi (zwyczajnie, bo robi się gorąco i wstać trzeba), je się wtedy, gdy jest się głodnym, bez zbędnego podjadania. W ciągu dnia jest cicho i można w końcu usłyszeć własne myśli. W nocy niebo pokryte jest niezliczonymi gwiazdami. To idealne miejsce, aby przypomnieć sobie, że człowiekowi do szczęścia wystarcza bardzo niewiele. Właściwie… im mniej, tym lepiej.

Będąc w podróży, poznajemy smaki rozmaitych kuchni. Jak smakowała ta najlepsza i ta najgorsza potrawa, której Pani spróbowała?
Chyba nigdy nie jadłam niczego, co mogłabym zakwalifikować jako obrzydliwe i niejadalne. Wydaje mi się zresztą, że nie ma czegoś takiego jak ‘jedzenie niesmaczne’. Czasami po prostu niektóre potrawy są tak oryginalne, że musimy spróbować ich kilkakrotnie, zanim się do nich przyzwyczaimy i je docenimy. Tak na przykład zdarzyło się, gdy byłam w Gruzji. Tamtejsze specyfiki, głownie marynowane kwiaty dżondżoli, przy pierwszej degustacji wydawały się średnio smakowite. Ale już po tygodniu te "podejrzane" smaki moje podniebienie zaczęło identyfikować jako całkiem przyjazne. Po dwóch tygodniach zaczęłam traktować je jako prawdziwe rarytasy, a obecnie ubolewam nad ich brakiem.
Na szczęście, mieszkając w Anglii, posiadam stały dostęp do różnorakich potraw z całego świata. Uwielbiam wszelkiego rodzaju "world shopy" z żywnością. Moim najulubieńszym przysmakiem jest przekąska z wędzonego tofu, którą kupuję w sklepie chińskim.
Jakie miejsce na świecie zrobiło na Pani największe wrażenie?
Każde miejsce, do którego dotarłam, było na swój sposób niezwykłe. Niejednokrotnie zdarzało mi się płakać, bo nie chciałam skądś wyjeżdżać. Szczególne miejsce w moim sercu zajmują Gruzja i Malta.

Przyroda potrafi zadziwić swoim pięknem. Czy podróżując, natknęła się Pani na tzw. „cud natury”? Co to było?
Nie będę wielce oryginalna, jeśli powiem, że pod względem przyrodniczym najbardziej podobało mi się w USA. Na terenie Ameryki natura dokonała dzieł monumentalnych. Wierzę, że każdy, kto raz stanie nad Wielkim Kanionem, nigdy już nie przestanie podróżować. Taki człowiek zawsze już będzie miał potrzebę powtórzenia tego niezwykłego doznania, jakim jest ujrzenie czegoś równie wspaniałego. Natura faktycznie potrafi tworzyć formy, które dyskwalifikują człowieka w konkursie o miano "artysty, który stworzył najpiękniejsze dzieła na planecie Ziemia".

Na swoim blogu zamieszcza Pani wiele przydatnych informacji. Jakie porady miałaby Pani dla innych?
Kiedy zakładałam mojego bloga, od początku wiedziałam, że nie chcę, aby był to kolejny dziennik z podróży. Takich dzienników w internecie jest mnóstwo i są one na bardzo wysokim poziomie, więc ja już nie chciałam się w to pakować. Chciałam zrobić bloga dla młodych ludzi, którzy marzą o podróżowaniu, a nie wiedzą od czego zacząć. Stąd tematyka mojego bloga może się wydać na pierwszy rzut oka niespójna. Z jednej strony piszę o au-pairkach, z drugiej o jeżdżeniu na stopa, z trzeciej o wyprawie do Jordanii, a z dziesiątej jeszcze o tanich hostelach i darmowych noclegach. Ale to tylko pozorna niespójność. Tak naprawdę cały ten blog ma za zadanie ukazać, że jeżeli o czymś marzymy, musimy dążyć konsekwentnie do celu małymi kroczkami. Podróżowanie, jak wszystko na świecie, wymaga nabycia pewnych kompetencji. 10 lat temu o świecie nie wiedziałam nic! Byłam 19-latką z małej mieściny bez środków finansowych. Powoli dorastałam do marzeń. Zostałam au-pair, a potem podpięłam się pod program Camp America. Obecnie żyję sobie szczęśliwie za granicą, w wolnych chwilach zwiedzam Maroko i planuję podróż do Meksyku. Moja rada dla innych: skoro ktoś taki jak ja mógł, to i Wy możecie! Wytyczcie sobie cel i konsekwentnie do niego dążcie. Brzmi brutalnie prosto, ale tak naprawdę nie ma innej drogi. Aby przekraczać granice geograficzne, trzeba najpierw przekroczyć granice, które tkwią w naszej mentalności.
Jakie miejsca planuje Pani odwiedzić w 2012 roku?
Meksyk, Belize i Gwatemalę. Zawsze o tym marzyłam.

Warto rezerwować z nami
-
Atrakcyjne zniżki
Kupując u nas bilety lotnicze, otrzymujesz pakiet atrakcyjnych zniżek od naszych Partnerów.
zobacz więcej -
100% bezpieczeństwa transakcji
Rezerwując w naszym serwisie masz zapewnione 100% bezpieczeństwa transakcji.
zobacz więcej -
Wspomagasz szczytne cele
Część dochodów przeznaczamy na wsparcie organizacji charytatywnych.
zobacz więcej


Dodaj komentarz