Podróż za 100 zł

Poludniowa_Norwegia._Kąpiel_słoneczna_na_plaży_w_mieście_Mandal

Robert Skrzydło, autostopowicz bez własnego namiotu - bo ważne, "że się śpi", a nie "gdzie".

 

 

Nazywam się: Robert Skrzydło

Mój blog: Skandynawia

O mnie: Wiek: 26 lat. Z pochodzenia Ślązak, z wykształcenia polonista, z zamiłowania autostopowicz. Ponad 40 tysięcy kilometrów przejechanych tym sposobem w 14 krajach Europy. Wciąż nie dorobił się prawa jazdy, paszportu i własnego namiotu.

Moja pierwsza podróż autostopem…

To był rok 2007, sam środek sesji egzaminacyjnej, byłem wtedy na trzecim roku studiów.

Ktoś bardzo mi bliski potrzebował mojej pomocy. Problem polegał jednak na tym, że w kieszeni miałem tylko marne pozostałości po stypendium, ledwie kilkanaście złotych, a z pomocą trzeba było spieszyć aż na Podlasie. Potrzeba matką wynalazku - stąd pomysł na autostop, podpatrzony w filmach i książkach.

Polska._Przejście_graniczne_w_Jakuszycach_pierwszy_raz_w_życiu_przekraczam_granice

Zostawiłem wszystko, nawet egzamin, który miałem tego dnia zdawać, i pojechałem na drugi koniec Polski. Skłamałbym, gdybym powiedział, że wcale się nie bałem. Trząsłem trochę portkami, ale tylko na samym początku. Później jednak nabrałem nieco wprawy i niechcący połknąłem podróżniczego bakcyla. Egzamin zdałem trzy miesiące później, w sesji poprawkowej.

Wybrałem kraje nordyckie, ponieważ...

Podróż do Skandynawii, której poświęciłem w całości swojego bloga, była nie tylko moją pierwszą wielką wyprawą, ale też tą najważniejszą. To wtedy po raz pierwszy w swoim życiu przekroczyłem polską granicę, to tam przeżyłem najwspanialsze przygody, tam mogłem podziwiać najpiękniejsze krajobrazy i to stamtąd wróciłem dumny jak nigdy przedtem ani potem.

Mapa_podróży

Wybrałem północ za namową przyjaciela, który zachwalał tamtejsze pejzaże i ludzi. Ponadto bardzo liczyłem na jakąś dorywczą pracę, o którą tam było łatwiej, a dzięki której mógłbym kontynuować podróż. Okazało się jednak, że bez dodatkowego dochodu również udało się zobaczyć zaplanowane miejsca.

Wybrałem samotną wędrówkę, bo...

...jest tylko jedna osoba, o którą muszę się wtedy martwić.

Za 100 zł można...

...zjeść pieczeń z renifera, przekroczyć koło podbiegunowe, zagrać w piłkę z trzema nastoletnimi Dunkami, zwiedzić miasteczko Świętego Mikołaja w Rovaniemi, wykąpać się w malowniczym fiordzie, przespać na luksusowym jachcie, zgubić się w jednym z fińskich miast, przejechać pół Norwegii piękną, czarną ciężarówką, wspiąć się na wieżę skoczni narciarskiej w Lillehammer, zmoknąć w najbardziej deszczowym mieście świata, uczestniczyć we mszy świętej po wietnamsku, napić się w swoje urodziny piwka z kilkoma Romami, zwiedzić Oslo, Helsinki, Tallin i Rygę…

Północna_Finlandia._Laponia._Rovaniemi._Poczta_świętego_Mikołaja

Innymi słowy, objechać całą Skandynawię (i nie tylko), zrobić ponad 7 tysięcy kilometrów, odwiedzić 9 krajów w 5 tygodni, a potem wrócić do domu, sięgnąć do kieszeni i znaleźć w niej jeszcze… 200 zł.

Najdziwniejsze miejsce, w którym spałem...

Nie mając jednego faworyta, wymienię kilka takich miejsc: Stadion Olimpijski w Lillehammer, ławka w porcie w Helsinkach, dworzec kolejowy w Trondheim, Oslo i w Wenecji, bunkier na opuszczonym lotnisku wojskowym, kawałek murawy przy rzymskim Koloseum, śnieżna zaspa w Zgorzelcu, park miejski we Florencji, teatr w Sopocie, ekskluzywny jacht w Bergen, opuszczony budynek w kołobrzeskim porcie rybackim, plaża w Słowenii, trzy plebanie kościołów w trzech różnych krajach, kilka stacji benzynowych.

Północna_Norwegia._Narvik._Kierunkowskaz_do_Bieguna_Północnego_bliżej_niż_do_Warszawy

Ważne „że”, a nie „gdzie” się śpi.

Najmilszy ludzki gest, którego doświadczyłem w podróży...

Gdy jest się w drodze, najbardziej cieszy ludzka życzliwość. Zawsze jest przyjemnie, gdy ktoś się do nas uśmiecha, poczęstuje hot dogiem albo nadrobi dla nas parę kilometrów.

Natomiast to, co zachwyca i czasem aż trudno w to uwierzyć, to zaufanie, jakim ludzie potrafią obdarzyć. Zostawić nam swoje nowoczesne mieszkanie na całą noc, pomimo tego, że znamy się zaledwie od paru chwil; zaprosić na wspólną kolację z całą swoją rodziną, żeby poznać nową osobę i posłuchać o kraju, z którego pochodzi; pozwolić na spacer ze swoim psem i kilkuletnim synkiem, gdy jeszcze wczoraj o tej samej porze nikt z nas nie wiedział o swoim wzajemnym istnieniu – to jest nieprawdopodobne!

Zachodnia_Norwegia._Bergen._Słynne_nabrzeże_Bryggen

Interesujący ludzie, których spotkałem...

Było ich bardzo wielu, ale najlepiej pamiętam tych najoryginalniejszych: pewnego kolekcjonera noży z Trondheim, któremu niezbyt dobrze z oczu patrzyło, a który nadrobił specjalnie dla mnie ponad 240 kilometrów; wiecznie pijanego bezdomnego Grenlandczyka, zarabiającego śpiewaniem serenad w jednym z duńskich portów; kierowcę cysterny z mlekiem o imieniu Hans, który w ostatniej chwili uratował mnie przed oberwaniem chmury i śmiercią głodową; polskiego księdza Jana, który niespodziewanie odtworzył mi drzwi, gdy zapukałem na plebanię kościoła w dalekim Narviku; małego fińskiego chłopczyka - Everle, z którym ucinałem sobie pogawędki, choć ani on nie znał polskiego, ani ja fińskiego; pewnego punka z wielkim irokezem na głowie, od którego nauczyłem się, że nie ma rzeczy niemożliwych i wielu, wielu innych.

Estonia._Tallin._Cerkiew_Aleksandra_Newskiego

W Skandynawii zachwyciło mnie...

Wszystko!

Znajomość języka obcego pomogłaby mi...

Gdybym znał choć trochę arabski, nie musiałbym się zastanawiać pewnego razu w samym środku nocy, dokąd właściwie jestem wieziony.

Gdybym znał norweski, nie dałbym się wywieźć w pole dwóm chłopakom, którzy zrobili mi mało śmieszny dowcip.

Gdybym znał język fiński, mógłbym odpowiedzieć od czasu do czasu pewnemu sześciolatkowi, który „bombardował” mnie milionem pytań.

Gdybym choć trochę znał łotewski, może mój kierowca uniknąłby mandatu za przekroczenie prędkości.

Wówczas jednak… nie byłoby przygody.

Południowa_Finlandia._Helsinki._Nabrzeże_i_mój_plecak

Innym autostopowiczom polecam/proponuję/radzę...

Początki: Trzeba wyjść z domu, to najważniejsze. Pomocne jest odkrycie, że prócz palca wskazującego, którym co chwila z rozmarzonym wzrokiem wodzimy po mapie, mamy jeszcze kciuk, który można wyciągnąć na poboczu i pojechać tam, dokąd się chce.

Języki obce: Warto czasem w szkole posłuchać, co nauczyciel angielskiego ma do powiedzenia. Może się przydać.

Pieniądze: 40 tysięcy kilometrów kosztowało mnie łącznie niecałe 500 zł (wliczam w to transport, nocleg, jedzenie i wszystko inne). Średnio wychodzi nieco ponad 1 grosz za kilometr. To tyle na temat pieniędzy.

Inne: Warto mieć też przy sobie skrawek papieru, długopis i trochę zapału, by zapisywać to, o czym możemy po latach zapomnieć.

Plany na przyszłość...

Reszta Europy, później Ameryka, jedna i druga, a potem…


Overall Rating (0)

0 out of 5 stars

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze (25)

  • super, a wspomnienia na pewno bezcenne ;)

  • SZACUNECZEK Kolego !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i oby tak dalej ;););););)

  • Zazdrość milion! Zaraz się zabieram za czytanie Twojego bloga!

  • wow... myslisz, ze kobiecie byloby rownie latwo tak podrozowac? odwagi gratuluje! i jesli wybierasz sie do Ameryki to koniecznie odwiedz Los Angeles -- aa i couchsurfing super dziala w USA!

  • Guest

    ciekawie i lekko sie czyta.<br /><br />Pozdrawiam,<br /><br /><br />www.aposluchaj.blogspot.com

  • ag

    Z pewnością cudowne podróże, przeżycia i wspomnienia. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na pewną sprawę. Otóż, nic nie jest za darmo. Jeśli się wsiada do czyjegoś samochodu, trzeba sobie zdawać sprawę, że ktoś za ten samochód zapłacił, płaci za jego utrzymanie, wlewa do baka paliwo, zapłacił za prawo jazdy i się namęczył, żeby zdać egzamin, ma na swoich barkach odpowiedzialność zarówno za siebie, jak i za osobę, którą wiezie. Jeśli ktoś przyjmuje na swoją kanapę, to najpierw musiał ja kupić, zapłacić za mieszkanie, prąd, wodę, jedzenie etc. Jeśli ktoś częstuje jedzeniem, też za nie najpierw zapłacił.<br /><br />Też wielokrotnie korzystałam z takiej pomocy innych osób, będąc w podróży i wiem, że bez tych ludzi, którzy zapłacili, moja nie byłaby tak tania. Dlatego nie podobają mi się demagogie w stylu "podróż za 100 zł". Poza tym cieszę się, że niektórzy jednak wychodzą z domu i cieszę się, że niektórzy zatrzymują się, kiedy ci pierwsi podnoszą do góry kciuk:)<br /><br />Serdeczności!

  • Malamut

    W odpowiedzi na: ag

    Na szczęście są osoby, które tą benzyną i jedzeniem chcą się dzielić :) Pozdrawiam

  • lila

    Świetnie się czytało,oby tak dalej,pozdrawiam serdecznie

  • Gratuluję odwagi i cudownej podróży w nieznane!!Bardzo ciekawie napisane :)<br />Powodzenia z resztą Europy!!

  • Odwaga? Ale tu się nie ma czego bać, naprawdę :-)

Pokaż więcej

Dołącz do Społeczności Podróżników

Zaloguj się, aby korzystać z wszystkich funkcjonalności serwisu. To jest darmowe i zajmie tylko kilkanaście sekund!

Newsletter

Zamów nasz Newsletter i bądź na bieżąco z najnowszymi promocjami.

Powrót na górę