On The Bike
Pasja do jazdy na rowerze oraz nieustanna chęć poznawania świata. Okazuje się, że dwa kółka i odpowiednie przygotowanie do podróży stwarzają nieograniczone możliwości. Już dziś zapoznaj się z niesamowitą historią nieustraszonego Piotra Strzeżysza!
|
|
| On The Bike |
| Fot. Piotr Strzeżysz |
Nazywam się : Piotr Strzeżysz
Bloguję na: www.onthebike.pl
O mnie: Od lat realizuję marzenia zwiedzenia świata na rowerze, łącząc pasję podróżowania z fotografią i pisaniem. Przejechałem rowerem kawałek świata, ale jeszcze wiele miejsc chciałbym kiedyś odwiedzić. Nigdy nie postanowiłem do końca, jak będę żył, skończyłem kilka szkół, studiowałem na kilku kierunkach, ale niczego ważnego się nie nauczyłem. Pracowałem w różnych miejscach, m.in. na budowie, w bibliotece, opiekowałem się niepełnosprawnymi, nauczałem w kilku szkołach. Nie jestem idealny, ale idealnie sobie z tym radzę.
Samotne rowerowe podróże to Pańska pasja od wielu lat. Jak rozpoczęła się ta przygoda i skąd wziął się pomysł, aby właśnie w ten sposób poznawać świat?
Nie było żadnego pomysłu, ja po prostu bardzo lubię jeździć rowerem, a jeśli przy okazji lubię podróżować, to czemu tego nie połączyć? Czasem wydaje mi się, że się z rowerem urodziłem. W dzieciństwie miałem kilka jednośladów, włączając dziadkową Ukrainę. Pierwszy dłuższy wyjazd za Polskę odbyłem w Alpy, gdzie potem kilkakrotnie wracałem. Zanim wyjechałem poza Europę, zwiedziłem prawie wszystkie jej kraje, włączając Islandię, na której byłem trzykrotnie. Potem była Azja, Afryka i obie Ameryki.

Ostatnio realizowany przez Pana projekt to podróż "Rowerem Przez Kordyliery". Czy mógłby Pan w kilku zdaniach go opisać?
Miałem trzy miesiące wolnego, wybór początkowo padł na Kanadę, USA i Meksyk. Do Meksyku w końcu nie dojechałem, podróż zakończyłem w Stanach Zjednoczonych, w Las Vegas, po przejechaniu sześciu i pół tysiąca kilometrów. Z dziennym budżetem 12 dolarów, musiałem się mocno nagimnastykować, aby przeżyć. Nocowałem w schroniskach dla bezdomnych, zbierałem puszki i butelki, pożytecznie utylizowałem resztki ze stołów w fast-foodach. Wielokrotnie byłem goszczony przez życzliwych, gościnnych ludzi. Niestety, po raz pierwszy podczas jednej podróży, zdarzyło mi się również spotkać z często okazywaną ludzką obojętnością, a czasem nawet ze słowną agresją.
Na Alasce i w Jukonie ostrzegano mnie przed niedźwiedziami, stąd noce zawsze próbowałem spędzić w pobliżu zabudowań. Z uwagi na ogromne odległości pomiędzy osiedlami na tych terenach, nie zawsze było to możliwe, tym bardziej więc próbowałem korzystać z okazji, widząc zabudowania i pytając o możliwość rozbicia namiotu. Nie oczekiwałem wiele. Po całym dniu jazdy w kilkunastostopniowym mrozie, marzyłem tylko o bezpiecznym miejscu na nocleg i zagrzebaniu się w ciepłym śpiworze. Zazwyczaj ludzie zgadzali się, abym się rozbił w pobliżu, ale zdarzały się sytuacje, że kazano mi wracać do kraju, a raz postraszono strzelbami.
Niemniej jednak, wiele razy spotkałem się z niekłamaną gościnnością Kanadyjczyków, jak i Amerykanów. Dzięki tym spotkaniom mogłem lepiej poznać odwiedzane kraje i skonfrontować stereotypy i własne wyobrażenia o krajach Ameryki Północnej. Miałem okazję rozmawiać z najróżniejszymi ludźmi, reprezentującymi różne zawody i grupy społeczne.
A najbardziej niezwykła przygoda, jaka przytrafiła się podczas tej podróży?
Przez pierwsze tygodnie jazdy w Jukonie w Kanadzie, często nocowałem na tzw. government campings, a ponieważ miejsca te były już zamykane „na zimę”, nie musiałem płacić za rozbijanie namiotu. Zdarzały mi się też noclegi przy opuszczonych motelach, nieczynnych stacjach benzynowych i przydrożnych zajazdach. Pozabijane deskami okna i ziejące pustką popsute dystrybutory na pewno nie były najprzyjemniejszymi miejscami na odpoczynek po całym dniu pedałowania, ale z drugiej strony, chroniły od wiatru i dawały namiastkę bezpieczeństwa i ochrony przed misiami. Po trzech tygodniach jazdy myślałem, że już niedźwiedzi po drodze nie spotkam, aż tu któregoś dnia, wieczorem, podczas rozbijania namiotu, z lasu wyszedł mały miś. Na szczęście bez mamy i bez chęci do zabawy, ale i tak przeraził mnie do tego stopnia, że gdy tylko zniknął w lesie, zwinąłem namiot i jak w amoku jechałem przez kilka następnych godzin, aż w końcu, ledwo żywy, rozbiłem się przy jakichś pustostanach, nawet już nie troszcząc się o jakiś posiłek...

Kilka dni później zdarzyło mi się raz jeszcze spotkać niedźwiedzie, ale i tym razem miałem szczęście. Zatrzymałem się na drugie śniadanie na małej polance i kiedy ze smakiem zajadałem kolejną kanapkę, dosłownie naprzeciwko mnie, z lasu wyszła duża niedźwiedzica z dwójką małych. Wydawała się tak samo mocno zaskoczona, jak ja, ale do konfrontacji nie doszło. Stała przez chwilę jak wryta, a potem nagle odwróciła się i czmychnęła do lasu, a za nią, pokracznym krokiem, pobiegły dwa niedźwiedziątka.
Pański blog został nominowany w szóstej edycji konkursu Travelery 2011 w kategorii Blog Travelerowca. Zaskoczenie? Radość? Zaszczyt? Jakie emocje towarzyszą blogerowi, którego praca zostaje w ten sposób doceniona?
Cieszę się bardzo, ale bez jakiś szczególnych uniesień. Szczerze mówiąc, to tak, byłem zaskoczony, bo to nie jest typowy blog podróżniczy, a raczej zbiór luźnych myśli, nawiązań, czasem zrozumianych tylko dla mnie, no może dla jeszcze jednej osoby. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że momentami był pisany tylko dla jednej osoby. Ale cieszę się bardzo, że ktoś znalazł w nim coś ciekawego dla siebie. Jeśli chodzi o głosowanie, to trwa ono do 27 marca, a głosować można poprzez wysłanie smsa o treści TR.WYBIERAM.F4 pod numer 71001. Więcej szczegółów można przeczytać na stronie internetowej konkursu Travelery 2011.

Zapewne plany na kolejne wyprawy są już w przygotowaniach. Gdzie zamierza Pan odbyć kolejną podróż?
Planów w głowie mam mnóstwo. Na razie, przez kilka miesięcy muszę zostać w domu, aby zarobić na kolejną podróż. W planach jest Meksyk, Ziemia Baffina, zachodni Tybet, pustynia Kalahari, nie wiem, które się urzeczywistnią, nigdy nie planuję z tak dużym wyprzedzeniem.

Uwaga!
Po raz pierwszy udostępniamy Wam możliwość rozmowy z naszym bohaterem - wystarczy skorzystać ze specjalnego wątku na naszym forum.
Zapraszamy do dyskusji!!
Warto rezerwować z nami
-
Atrakcyjne zniżki
Kupując u nas bilety lotnicze, otrzymujesz pakiet atrakcyjnych zniżek od naszych Partnerów.
zobacz więcej -
100% bezpieczeństwa transakcji
Rezerwując w naszym serwisie masz zapewnione 100% bezpieczeństwa transakcji.
zobacz więcej -
Wspomagasz szczytne cele
Część dochodów przeznaczamy na wsparcie organizacji charytatywnych.
zobacz więcej


Dodaj komentarz