Losy wielu linii lotniczych w Europie są bardzo niepewne. W związku z kryzysem pod znakiem zapytania stoi także przyszłość niektórych europejskich lotnisk, a razem z nimi zagrożone mogą być również niektóre europejskie porty lotnicze. Sytuacja ta nie dotyczy raczej Polski – lotnictwo cywilne w naszym kraju ma się bardzo dobrze, a praca nad nowymi lotniskami regionalnymi wrze.
Moda na tanie loty zagościła do Polski jakieś 4 lata temu i od tego czasu sam przemysł lotniczy w kraju dynamicznie się rozwija. Ta jedynie kilkuletnia popularność komunikacji lotniczej, to okres niezwykle krótki, szczególnie jeśli porównamy siebie pod tym względem z innymi krajami Europy. Zapóźnienie Polski w tym temacie może mieć jednak pewne korzyści w dobie kryzysu. Zwłaszcza kryzysu w branży lotniczej, który z całą pewnością na dobre zagości na pokładach samolotów, wymiatając z nich pasażerów. Jakie to plusy? Rozwój przewozów lotniczych w Polsce oraz infrastruktury z nią związanej nie zdążył jeszcze wytracić swojego impetu.
Polskie lotniska rok rocznie odprawiają ponad kilkanaście milionów osób. Począwszy od roku 2004 odnotowywano coraz większe wzrosty w liczbie pasażerów przebywających na polskich lotniskach. I mimo że liczby te mogą się już tak szybko nie zwiększać, dla Polaków przemysł lotniczy to wciąż duża nowość oraz interes wart inwestycji. Kryzys lotnictwa cywilnego w Europie i na świecie z całą pewnością wpłynie ujemnie i na nasz rynek, jednak straty z tym związane mogą się okazać nie tak odczuwalne jak w innych krajach.
Prognozy wzrostowe na przyszły rok nie są tak optymistyczne (z całą pewnością wyniki nie będą tak dobre jak można by się spodziewać po tak młodym rynku jak nasz), ale Polska może się oprzeć kryzysowi, zamieniając trwający już kilka lat dynamiczny rozwój na spokojną stabilizację. Jest to możliwe z kilku względów, choćby dlatego że połączenia likwidowane przez przewoźników szybko znajdują swoich następców (np. pojawienie się Air Nostrum w Krakowie i umożliwienie lotów do Madrytu). Inne powody to również perspektywa i poważne plany rozbudowy oraz budowy lotnisk w Polsce.
Pod względem liczby portów lotniczych bardzo odstajemy od innych państw. Posiadając zaledwie kilkadziesiąt lotnisk nie możemy się równać z Francją (460) czy też z Anglią (390). A Polska mogłaby mieć ich nawet 170. Na szczęście rozbudowa lotnisk planowana jest już od 2005 roku i plany te mają obecnie dużą szansę na realizację. A co najważniejsze, perspektywy rozwoju w większości przypadków nie zostaną zaprzepaszczone przez kryzys. Z rozbudowy nie zrezygnują z całą pewnością ani Pyrzowice, ani Balice nie redukując planów inwestycyjnych.
Wiele miast chce się także postarać o kolejne porty lotnicze. Myślą o tym władze Częstochowy (port w Rudnikach), Gdyni (port w Kosakowie) czy też Opola (Kamień Śląski). Istnieje również możliwość budowy lotniska w Nowym Mieście nad Pilicą oraz w Pile, co chętnie wesprze firma Philips Lightning Poland. Nadzieją na nowe lotniska cywilne jest także wykorzystanie nieużywanych lotnisk wojskowych. Jedyne na co czekamy, by budowy te rozpocząć, to rozporządzenie o dotacjach z Unii Europejskiej. Potrwa to jeszcze kilka miesięcy. Jeśli cała akcja zakończy się niepowodzeniem, możemy stracić nawet 700 mln z rządowych i regionalnych programów.
Nie ma co jednak snuć czarnych scenariuszy. Sytuacja bowiem prezentuje się dość korzystnie, zwłaszcza że do inwestycji w infrastrukturę lotnisk w Polsce, mogących sięgać 5 mld zl, ustawia się długa kolejka chętnych inwestorów spoza naszego kraju. Nie są to tylko słowa – jako jeden z pierwszych wsparcie finansowe uzyskał budujący się port w Sochaczewie (MAI, 40 proc. udziałów w przedsięwzięciu).
Droga do sukcesu na polu infrastruktury lotniczej w Polsce jest jeszcze długa i wybrukowana rozmaitymi zawiłościami prawnymi, jednak wizja powodzenia w tej dziedzinie jest bardzo przejrzysta i ma ogromną szansę się urzeczywistnić.
źródło: gazeta.pl
Budujemy lotniska, kryzysu się nie boimy
![]() |
| Budujemy lotniska, kryzysu się nie boimy |
Moda na tanie loty zagościła do Polski jakieś 4 lata temu i od tego czasu sam przemysł lotniczy w kraju dynamicznie się rozwija. Ta jedynie kilkuletnia popularność komunikacji lotniczej, to okres niezwykle krótki, szczególnie jeśli porównamy siebie pod tym względem z innymi krajami Europy. Zapóźnienie Polski w tym temacie może mieć jednak pewne korzyści w dobie kryzysu. Zwłaszcza kryzysu w branży lotniczej, który z całą pewnością na dobre zagości na pokładach samolotów, wymiatając z nich pasażerów. Jakie to plusy? Rozwój przewozów lotniczych w Polsce oraz infrastruktury z nią związanej nie zdążył jeszcze wytracić swojego impetu.
Polskie lotniska rok rocznie odprawiają ponad kilkanaście milionów osób. Począwszy od roku 2004 odnotowywano coraz większe wzrosty w liczbie pasażerów przebywających na polskich lotniskach. I mimo że liczby te mogą się już tak szybko nie zwiększać, dla Polaków przemysł lotniczy to wciąż duża nowość oraz interes wart inwestycji. Kryzys lotnictwa cywilnego w Europie i na świecie z całą pewnością wpłynie ujemnie i na nasz rynek, jednak straty z tym związane mogą się okazać nie tak odczuwalne jak w innych krajach.
Jak podaje Artur Tomasik, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, spółki zarządzającej Międzynarodowym Portem Lotniczym "Katowice" w Pyrzowicach, spadek zainteresowania lotami widoczny jest choćby po połączeniach z Wielką Brytanią. Niektóre lotniska mogą narzekać na mniejszą liczbę pasażerów. Jednak na lotnisku w Katowicach nie jest to odczuwalne. A MPL to tylko przykład, bo jak pokazują dane, 2008 rok to bardzo dobry czas dla polskich lotnisk – lotów regularnych przybyło w porównaniu z ubiegłym rokiem o 30 proc., a czarterowych aż o 40.
Prognozy wzrostowe na przyszły rok nie są tak optymistyczne (z całą pewnością wyniki nie będą tak dobre jak można by się spodziewać po tak młodym rynku jak nasz), ale Polska może się oprzeć kryzysowi, zamieniając trwający już kilka lat dynamiczny rozwój na spokojną stabilizację. Jest to możliwe z kilku względów, choćby dlatego że połączenia likwidowane przez przewoźników szybko znajdują swoich następców (np. pojawienie się Air Nostrum w Krakowie i umożliwienie lotów do Madrytu). Inne powody to również perspektywa i poważne plany rozbudowy oraz budowy lotnisk w Polsce.
Pod względem liczby portów lotniczych bardzo odstajemy od innych państw. Posiadając zaledwie kilkadziesiąt lotnisk nie możemy się równać z Francją (460) czy też z Anglią (390). A Polska mogłaby mieć ich nawet 170. Na szczęście rozbudowa lotnisk planowana jest już od 2005 roku i plany te mają obecnie dużą szansę na realizację. A co najważniejsze, perspektywy rozwoju w większości przypadków nie zostaną zaprzepaszczone przez kryzys. Z rozbudowy nie zrezygnują z całą pewnością ani Pyrzowice, ani Balice nie redukując planów inwestycyjnych.
Wiele miast chce się także postarać o kolejne porty lotnicze. Myślą o tym władze Częstochowy (port w Rudnikach), Gdyni (port w Kosakowie) czy też Opola (Kamień Śląski). Istnieje również możliwość budowy lotniska w Nowym Mieście nad Pilicą oraz w Pile, co chętnie wesprze firma Philips Lightning Poland. Nadzieją na nowe lotniska cywilne jest także wykorzystanie nieużywanych lotnisk wojskowych. Jedyne na co czekamy, by budowy te rozpocząć, to rozporządzenie o dotacjach z Unii Europejskiej. Potrwa to jeszcze kilka miesięcy. Jeśli cała akcja zakończy się niepowodzeniem, możemy stracić nawet 700 mln z rządowych i regionalnych programów.
Nie ma co jednak snuć czarnych scenariuszy. Sytuacja bowiem prezentuje się dość korzystnie, zwłaszcza że do inwestycji w infrastrukturę lotnisk w Polsce, mogących sięgać 5 mld zl, ustawia się długa kolejka chętnych inwestorów spoza naszego kraju. Nie są to tylko słowa – jako jeden z pierwszych wsparcie finansowe uzyskał budujący się port w Sochaczewie (MAI, 40 proc. udziałów w przedsięwzięciu).
Droga do sukcesu na polu infrastruktury lotniczej w Polsce jest jeszcze długa i wybrukowana rozmaitymi zawiłościami prawnymi, jednak wizja powodzenia w tej dziedzinie jest bardzo przejrzysta i ma ogromną szansę się urzeczywistnić.
źródło: gazeta.pl






