|
7 ton paliwa i skręcona kostka |
|
|
|
|
Dziś z samego rana na warszawskim lotnisku miało miejsce dramatyczne zdarzenie. Pilot Boeinga 737 linii Centralwings zgłosił problemy z podwoziem. Na lotnisko przybyła straż pożarna, karetki pogotowia. Istniało realne zagrożenie dla 115 pasażerów Boeinga.
Problem z podwoziem pojawił się zaraz po starcie do Edynburga. Gdy pilot zgłosił awarię, na Okęcie wysłano z miasta wszelkie dostępne jednostki straży pożarnej. Samolot zawrócił nad lotnisko, gdzie wieża kontrolna stwierdziła nieprawidłowe zamknęcie podwozia. Podjęto decyzję o awaryjnym lądowaniu.
Wszystko zakończyło się szczęśliwie. Awaria podwozia okazała się być fałszywym alarmem. Boeing lądował awaryjnie na lotnisku Okęcie, a winne całemu zamieszaniu okazały się źle działające kontrolki.
Nie obyło się jednak bez ofiar pechowego lotu. Jeden z pasażerów doznał urazu kostki podczas wysiadania z samolotu, zrzucono 7 ton paliwa... a wrażenia pasażerów? Bezcenne.
Źródło: gazeta.pl
|